Witam .Auto jeżdziło "koło komina" i było wszystko ok , płynu w układzie chłodzenia ubywało ale w granicach zwykłej eksploatacji - jakiś litr na półtorej roku.Niestety zaszła potrzeba przejechania dalszej trasy , ciurkiem jakieś 600km i następnego dnia po powrocie auto się rozciekło . Byłem przekonany że to pompa ale zdjąłem osprzęt , dostałem się do pompy a tam sucho
, cieknie za to z tyłu silnika w okolicach alternatora ( z otworu nad srubą spręzyny napinacza rozrządu.
Zdjąłem pompę wody - okazało się że gumowa uszczelka która jest między blokiem a pokrywą rozrządu pofałdowała się i zrobiła się "za duża" coś jak zwykła guma gdy dostanie olej , dziwne to bo uszczelka z jednej strony styka się z płynem a zdrugiej jest powietrze czyżby to wpływ petrygo?
Ale do rzeczy czy jak zdejmę koło pasowe z wału to dam radę zdjąć tą pokrywę rozrządu bez wyciągania silnika z auta? Bo jak się okazałoby że trzeba wyciągać silnik a może i głowicę to robi się to trochę nieopłacalne.
Zdjąłem pompę wody - okazało się że gumowa uszczelka która jest między blokiem a pokrywą rozrządu pofałdowała się i zrobiła się "za duża" coś jak zwykła guma gdy dostanie olej , dziwne to bo uszczelka z jednej strony styka się z płynem a zdrugiej jest powietrze czyżby to wpływ petrygo?
Ale do rzeczy czy jak zdejmę koło pasowe z wału to dam radę zdjąć tą pokrywę rozrządu bez wyciągania silnika z auta? Bo jak się okazałoby że trzeba wyciągać silnik a może i głowicę to robi się to trochę nieopłacalne.