Dla prędkości obrotowej istotny jest układ pola magnetycznego - o jaki kąt trzeba się obrócić, żeby dojść do bieguna, na którym pole jest w takiej samej fazie. Obrót o 360° wystarcza zawsze, ale jeśli biegunów jest więcej, to możliwości połączenia nie ma za dużo: do wyboru jest 6, bo są 3 fazy prądu i 2 kierunki nawijania - czyli powyżej 6 biegunów trzeba zacząć powtarzać, przy czym ilość biegunów powinna być wielokrotnością 6, żeby wszystkie możliwości wykorzystywać jednakowo, bo inaczej pole byłoby asymetryczne i wirnik byłby "rzucany" w bok.
Przy 6 biegunach pole wychodzi głównie z bieguna po jednej stronie i wchodzi do przeciwległego - jest z grubsza równomierne w całym wirniku, a w jednym okresie zmian prądu pole obraca się o 360°. Przy 12 biegunach pole magnetyczne wychodzi głównie z dwóch przeciwległych biegunów (bo one mają jednakową fazę pola) i wchodzi do biegunów oddalonych od nich o 90° (najbardziej odległych od tych, z których wyszło) - teraz w jednym okresie zmian prądu pole obraca się tylko o 180°, więc wirnik obraca się dwa razy wolniej.
Gdyby to miał być silnik synchroniczny, to w pierwszym przypadku wirnik powinien być magnesem, który z jednej strony ma biegun N, a z przeciwległej S; w drugim wirnik miałby po dwa bieguny N i S, na zmianę (czyli układ NSNS). W silniku asynchronicznym w wirniku wzbudzają się prądy, które powodują jego namagnesowanie pasujące do biegunów stojana (to namagnesowanie przesuwa się względem wirnika - dzięki temu są wzbudzane prądy, a silnik kręci się wolniej, niż pole magnetyczne stojana).
Mam wrażenie, że silnik 3-fazowy mógłby mieć 3 bieguny - ale może to jest "nieopłacalne" - oznacza więcej materiału zużytego dla uzyskania takiego samego wyniku? Chyba wiem: wydaje mi się, że w takim układzie rozkład pola magnetycznego w wirniku zmieniałby się, bo pole by np. wychodziło z jednego z tych trzech biegunów (wirnik miałby bieguny SNN), a chwilę później na jednym w biegunów pole by zmieniło kierunek (i wirnik miałby bieguny SSN, potem NSN, NSS, NNS, SNS, i z powrotem SNN) - takie zmiany powodowałyby nagrzewanie się wirnika kosztem zużytej na to energii.
W praktyce uzwojenie stojana wygląda nieco inaczej, niż na takich prostych rysunkach z biegunami - stojan nie ma biegunów, ma rowki, uzwojenie układa się w tych rowkach tak, że cewki sąsiadujących "biegunów" zachodzą na siebie (każda cewka jest rozłożona na wiele rowków - np. zaczynamy od rowka 1, wracamy rowkiem 7, potem idziemy do rowka 2, wracamy 8... aż dojdziemy do rowków 6 i 12, dalej już nie ma sensu, bo w rowku 7 jest drut, którym prąd płynie w przeciwną stronę) - dzięki temu rozkład pola magnetycznego jest bardziej równomierny, nie ma skoku na granicy biegunów, a dość płynne przejście (i chyba opis, jak się rozmieszcza te zwoje, po ile zwojów w którym rowku, żeby pole zmieniało się możliwie płynnie, jest dość skomplikowany).