Witam serdecznie,
Przeczytałem już nie jeden temat dotyczący zużycia prądu i dziwnie zachowujących się instalacji elektrycznych ale żaden póki co nie rozwiał moich wątpliwości.
Sytuacja jest następująca - przez większość roku moje rachunki oscylują w okolicach 300 kWh zużycia natomiast raz w roku (a w tym roku nawet już drugi raz) pojawia się rachunek ze zużyciem ponad 500 kWh. Rachunki wyglądają jak poniżej:
9.09.2013 -> 14.11.2013 469 kWh
14.11.2013 -> 20.01.2014 318 kWh
20.01.2014 -> 17.03.2014 291 kWh
17.03.2014 -> 30.05.2014 321 kWh
30.05.2014 -> 17.07.2014 278 kWh
17.07.2014 -> 18.09.2014 264 kWh
18.09.2014 -> 18.11.2014 503 kWh
18.11.2014 -> 20.01.2015 563 kWh
Dodatkowo po otrzymaniu ostatniego rachunku poszedłem na klatkę spojrzeć na swój licznik i zobaczyłem, że stan różni się znacząco od tego ostatniego spisanego przez inkasenta. Niby stan na 20.01.2015 miał być 1612 a 23.01.2015 jak spojrzałem było już 1696! Zadzwoniłem do Enei i pani powiedziała, że inkasent mógł się pomylić (a odczyt był fizyczny), więc jeśli się pomylił, to wyszłoby, że miałem jeszcze większe zużycie niż otrzymałem na rachunku (bo w 3 dni nabić 80 kWh to dla mnie jednak sztuka).
Zacząłem więc biegać z watomierzem kupionym w jednym z marketów budowlanych, najpierw sobie sprawdziłem go czy działa w miarę poprawnie (podłączyłem jeden odbiornik i sprawdziłem ile nabije na watomierzu i liczniku). Potem zacząłem mierzyć odbiory i wyszło co następuje:
-lodówka 24h = 1,12 kWh
-piec gazowy 24h = 0,97 kWh
-1 pranie w zależności od długości od 0,61 kWh do 1,06 kWh
-1 mycie zmywarki = 1,05 kWh
-telewizor + dekoder + router na jednej listwie w stanie spoczynku około 20W, w stanie działania około 120W
Przy założeniu tego ostatniego rachunku, że moje zużycie obecne wynosi 560 kWh na 2 miesiące, to wyszłoby, że dziennie powinienem zużywać około 8-9 kWh.
Średnio piorę raz dziennie, również raz dziennie puszczam zmywarkę, piec i lodówka chodzą na okrągło więc sumując wszystko (i biorąc pod uwagę najdroższe pranie), mam stałych odbiorów około 4,2 kWh na dobę. Dodając do tego działającą listwę z modemem telewizorem itp (w spoczynku) to wyjdzie razem 4,58 kWh na dobę. Oświetlenie mam w całym mieszkaniu LED'owe i przez większość dnia i nocy chodzi lampka 5W w sypialni - mamy niemowlę i tego wymaga sytuacja. Licząc nawet działanie tej lampki przez 24h na dobę wychodzi 4,7 kWh. Pozostałe pomieszczenia aż tak długo nie działają. W salonie jest lampa 12W, w przedpokoju dwie po 6W, w toaletach i kuchni również poniżej 10W. Są 2 laptopy, które również nie ciągną więcej niż 20-30W (chyba, że odpalę jakąś grę wówczas będzie max 90W). Rozumiem, że były święta i używałem piekarnika i zapalałem choinkę no ale bez przesady, nie przez 2 miesiące na okrągło...
Teraz np jak liczyłem od 11:45 nie prałem nic ani nie używałem zmywarki (specjalnie sprawdziłem stan licznika po tych czynnościach). Jedynie co to używałem odkurzacza przez bodajże 1-20 minuty (niby 2100W ale na watomierzu pokazuje 1800W, odkurzacz już jest dość stary). Wyszły takie wyniki:
-stan na 11:45 1716,7
-stan na 16:30 1718,15
Wychodzi, że pobieram 0,3 kWh na godzinę - to jest coś niemożliwego bo:
lodówka + piec zużywają MAKSYMALNIE 0,1 kWh na godzinę, listwa pod TV jest wyłączona i działa osobno tylko router o mocy 10W, używałem laptopa i lampki przy laptopie (lampka 20W owszem nie energooszczędna) i w zasadzie tyle. Gdzieś ucieka ponad 100W na okrągło w chwili obecnej.
Chętnie przeczytam porady od osób z większym doświadczeniem bo mi to już nie daje życia a nie chcę płacić dodatkowych pieniędzy za prąd, którego nie wykorzystuję.
Przeczytałem już nie jeden temat dotyczący zużycia prądu i dziwnie zachowujących się instalacji elektrycznych ale żaden póki co nie rozwiał moich wątpliwości.
Sytuacja jest następująca - przez większość roku moje rachunki oscylują w okolicach 300 kWh zużycia natomiast raz w roku (a w tym roku nawet już drugi raz) pojawia się rachunek ze zużyciem ponad 500 kWh. Rachunki wyglądają jak poniżej:
9.09.2013 -> 14.11.2013 469 kWh
14.11.2013 -> 20.01.2014 318 kWh
20.01.2014 -> 17.03.2014 291 kWh
17.03.2014 -> 30.05.2014 321 kWh
30.05.2014 -> 17.07.2014 278 kWh
17.07.2014 -> 18.09.2014 264 kWh
18.09.2014 -> 18.11.2014 503 kWh
18.11.2014 -> 20.01.2015 563 kWh
Dodatkowo po otrzymaniu ostatniego rachunku poszedłem na klatkę spojrzeć na swój licznik i zobaczyłem, że stan różni się znacząco od tego ostatniego spisanego przez inkasenta. Niby stan na 20.01.2015 miał być 1612 a 23.01.2015 jak spojrzałem było już 1696! Zadzwoniłem do Enei i pani powiedziała, że inkasent mógł się pomylić (a odczyt był fizyczny), więc jeśli się pomylił, to wyszłoby, że miałem jeszcze większe zużycie niż otrzymałem na rachunku (bo w 3 dni nabić 80 kWh to dla mnie jednak sztuka).
Zacząłem więc biegać z watomierzem kupionym w jednym z marketów budowlanych, najpierw sobie sprawdziłem go czy działa w miarę poprawnie (podłączyłem jeden odbiornik i sprawdziłem ile nabije na watomierzu i liczniku). Potem zacząłem mierzyć odbiory i wyszło co następuje:
-lodówka 24h = 1,12 kWh
-piec gazowy 24h = 0,97 kWh
-1 pranie w zależności od długości od 0,61 kWh do 1,06 kWh
-1 mycie zmywarki = 1,05 kWh
-telewizor + dekoder + router na jednej listwie w stanie spoczynku około 20W, w stanie działania około 120W
Przy założeniu tego ostatniego rachunku, że moje zużycie obecne wynosi 560 kWh na 2 miesiące, to wyszłoby, że dziennie powinienem zużywać około 8-9 kWh.
Średnio piorę raz dziennie, również raz dziennie puszczam zmywarkę, piec i lodówka chodzą na okrągło więc sumując wszystko (i biorąc pod uwagę najdroższe pranie), mam stałych odbiorów około 4,2 kWh na dobę. Dodając do tego działającą listwę z modemem telewizorem itp (w spoczynku) to wyjdzie razem 4,58 kWh na dobę. Oświetlenie mam w całym mieszkaniu LED'owe i przez większość dnia i nocy chodzi lampka 5W w sypialni - mamy niemowlę i tego wymaga sytuacja. Licząc nawet działanie tej lampki przez 24h na dobę wychodzi 4,7 kWh. Pozostałe pomieszczenia aż tak długo nie działają. W salonie jest lampa 12W, w przedpokoju dwie po 6W, w toaletach i kuchni również poniżej 10W. Są 2 laptopy, które również nie ciągną więcej niż 20-30W (chyba, że odpalę jakąś grę wówczas będzie max 90W). Rozumiem, że były święta i używałem piekarnika i zapalałem choinkę no ale bez przesady, nie przez 2 miesiące na okrągło...
Teraz np jak liczyłem od 11:45 nie prałem nic ani nie używałem zmywarki (specjalnie sprawdziłem stan licznika po tych czynnościach). Jedynie co to używałem odkurzacza przez bodajże 1-20 minuty (niby 2100W ale na watomierzu pokazuje 1800W, odkurzacz już jest dość stary). Wyszły takie wyniki:
-stan na 11:45 1716,7
-stan na 16:30 1718,15
Wychodzi, że pobieram 0,3 kWh na godzinę - to jest coś niemożliwego bo:
lodówka + piec zużywają MAKSYMALNIE 0,1 kWh na godzinę, listwa pod TV jest wyłączona i działa osobno tylko router o mocy 10W, używałem laptopa i lampki przy laptopie (lampka 20W owszem nie energooszczędna) i w zasadzie tyle. Gdzieś ucieka ponad 100W na okrągło w chwili obecnej.
Chętnie przeczytam porady od osób z większym doświadczeniem bo mi to już nie daje życia a nie chcę płacić dodatkowych pieniędzy za prąd, którego nie wykorzystuję.