nie ty jeden !!!
krąży mnóstwo różnych mitów i głupot - czasami niebezpiecznych (akumulatorki czasami ładnie wybuchają

)
pewna i bezpieczna matoda (ale kłopotliwa) to:
1.do napięcia znamionowego akumulatorka dodać 20proc (nie 40-to nie wódka!)
2.Znależć trafok o takim napięciu znamionowym
3.wyprostować prąd JEDNOPOŁóWKOWO (1-a dioda w szereg)
4. ograniczyć prąd ładowania do : pojemność znamionowa akum.-ka (mA/godz) podzielić przez 10
(np.700mAgodz - prą ok.70 mA)
5.RÓWNOLEGLE z diodą dać rezystor ok. 10 razy większy niż ograniczający prąd ładowania - który ustali prąd resztkowy rozładow.elektrochem.(dla 700mAgodz- ok 7mA)
6. ładować do osiągnięcia nap.akum. -znamionowe+20proc(oczywiście mierzyć akum. odłączony na cwile od ładowarki)-czyli ok 10 godz.
ten układ nie szkodzi żadnemu rodzajowi akumulatorków- ale niewygodny!!!
jak nie ma trafa odpowiedniego może być o większym napięciu-trzeba oczywiście dać inne rezystory (większe)- i trzeba bardzo uważać żeby nie przeładować.
Tym układem można nawet podładowywać zwykłe baterie-czasami kiepsko podładuje-ale nigdy nie wybuchają (no jak będziesz ładował 2 dni to pewnie się uda...
w radioelektroniku pisali kiedyś na ten temat ale:
-pies mi go zeżarł
-nie pamiętam nru
-to było ze 20 lat temu a elektrochemia poczyniła postępy...