Witam,
po 3 miesiącach przechowywania komputera w piwnicy postanowiłem go wyjąć.
Po włączeniu wywaliło wszystkie korki w mieszkaniu... Później komputer już w ogóle nie reagował na przycisk power, więc zabrałem się za rozkręcenie go. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy po rozsunięciu ścianki obudowy była taka, czy przypadkiem nie pomyliłem komputera z akwarium bo stała w nim woda... Na pierwszy rzut poszedł zasilacz bo jest on umiejscowiony na samym dole, odkręciłem więc obudowe i... woda, tylko rybek brakowało... Podłączyłem drugi zapasowy zasilacz i ku mojemu zdziwieniu komputer włączył się. Moje pytanie brzmi, jakie są szanse uratowania tego zalanego zasilacza, czy jest sens w ogóle się za to brać i jakie mogą być koszty?
Zasilacz to TAGAN TG400-U33 400W.
Jutro wstawię zdjęcia.
Z góry dziękuje i pozdrawiam!
po 3 miesiącach przechowywania komputera w piwnicy postanowiłem go wyjąć.
Po włączeniu wywaliło wszystkie korki w mieszkaniu... Później komputer już w ogóle nie reagował na przycisk power, więc zabrałem się za rozkręcenie go. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy po rozsunięciu ścianki obudowy była taka, czy przypadkiem nie pomyliłem komputera z akwarium bo stała w nim woda... Na pierwszy rzut poszedł zasilacz bo jest on umiejscowiony na samym dole, odkręciłem więc obudowe i... woda, tylko rybek brakowało... Podłączyłem drugi zapasowy zasilacz i ku mojemu zdziwieniu komputer włączył się. Moje pytanie brzmi, jakie są szanse uratowania tego zalanego zasilacza, czy jest sens w ogóle się za to brać i jakie mogą być koszty?
Zasilacz to TAGAN TG400-U33 400W.
Jutro wstawię zdjęcia.
Z góry dziękuje i pozdrawiam!