Ja uważam, że należy zacząć od rzeczy prostych. Kiedyś, jeszcze nie tak dawno, były dostępne baterie 4.5V z charakterystycznymi "blaszkami", do których podłączało się przewodami żaróweczkę. O ile mnie pamięć nie myli, w ten sposób demonstrowano w szkole efekty przepływu prądu (świecenie żarówki). W tej chwili zapewne baterie 4.5V również można dostać, ale nie w tym rzecz...
Myślę, że równie dobrym "Hello, world!" będzie zaświecenie diod LED. Są różne kolory, różnią się napięciem pracy. Czerwona może świecić przy 2.3V, podczas gdy niebieska będzie świecić "porównywalnie jasno" przy 3.3V. Oczywiście to tylko przykład, bo wszystko zależy od parametrów zakupionych elementów. Do czego zmierzam? Niby prosty układ, a już można się czegoś nauczyć - potrzebujemy "legendarnej"zależności U=I*R do wyznaczenia potrzebnej wartości rezystora. Ba! Możemy eksperymentować i sprawdzić czy przy różnych wartościach dioda LED będzie świecić równie intensywnie. I od takich prostych układów warto zacząć. No i jakiś prosty multimetr też się przyda. Później można się bawić z diodą LED i NE555, itp.
rekinisko napisał: Dla małego dziecka fascynacją będzie poznać, że silniczek się kręci w połączeniu z baterią, że żaróweczka świeci.
Dokładnie.
rekinisko napisał: Moim zdaniem dziecko powinno uczyć się podstaw elektroniki. Polecam zakupić mu w prezencie książkę "Elektronika łatwiejsza niż przypuszczasz - układy cyfrowe". To wystarczające źródło wiedzy na rok dobrej zabawy.
Tu się nie do końca zgodzę. W skrócie. "Elektronika łatwiejsza niż przypuszczasz" jak najbardziej, ale tomy "Elementy" oraz "Układy". Dodam, że pozostałe dwa tomy to "Technika cyfrowa" i "Układy scalone". Pewnie małe "przejęzyczenie" Ci się wkradło.

O ile "młody" będzie chciał czytać.