Mam pewien problem z pralką Ardo TL120L.
Po zrobieniu prania, pralka wyłączyła się i nie można było jej ponownie uruchomić. Nie działa wyświetlacz, dioda nad START również się nie włącza.
Podłączenie do prądu nie przynosi żadnego efektu.
Zdjęłam obudowę i przyjrzałam się modułowi. Nie widzę na nim nic dziwnego (żadnych spalonych ścieżek) poza jedną rzeczą. W miejscu gdzie znajduje się takie coś, co przypomina bateryjki (wybaczcie brak specjalistycznego określenia, ale nie mam pojęcia jak to się nazywa) jest zaschnięta skorupka, która przypomina zawartość wylanej baterii.
Czy to możliwe, że przyczyną braku jakiejkolwiek reakcji pralki, jest właśnie ten moduł?
Będę niezwykle wdzięczna za pomoc.
Po zrobieniu prania, pralka wyłączyła się i nie można było jej ponownie uruchomić. Nie działa wyświetlacz, dioda nad START również się nie włącza.
Podłączenie do prądu nie przynosi żadnego efektu.
Zdjęłam obudowę i przyjrzałam się modułowi. Nie widzę na nim nic dziwnego (żadnych spalonych ścieżek) poza jedną rzeczą. W miejscu gdzie znajduje się takie coś, co przypomina bateryjki (wybaczcie brak specjalistycznego określenia, ale nie mam pojęcia jak to się nazywa) jest zaschnięta skorupka, która przypomina zawartość wylanej baterii.
Czy to możliwe, że przyczyną braku jakiejkolwiek reakcji pralki, jest właśnie ten moduł?
Będę niezwykle wdzięczna za pomoc.