Pasmo przenoszenia elektretu, a jeszcze bardziej mikrofonu pojemnościowego
zależy głównie od obudowy, i od układu elektrycznego - ograniczeniem może być
brak otworu w obudowie (lub nie tam, gdzie trzeba), izolacji, układu wzmacniacza.
Typowy elektret, taki co kosztuje złotówkę, bywa stosowany jako mikrofon wbudowany
w średniej klasy magnetofonach, ma średnicę centymetra, ma wbudowany wzmacniacz,
i jeśli ten wzmacniacza ogranicza pasmo od dołu, to musiałbyć go rozebrać i poprawić.
Mikrofon pojemnościowy, odpowiednio obudowany, z odpowiednim układem ma zakres
częstotliwości od DC. Do tego obudowa nie może mieć dziury "bocznikującej" membranę,
a musi mieć dziury z obu stron membrany, i układ musi podawać AC na membranę - na
przykład może być generatorem, w którym kondensator jest w obwodzie rezonansowym.
Dalej dajesz przetwornik f/U (można nawet dyskryminator+detektor), i masz napięcie
proporcjonalne do różnicy ciśnień z obu stron mikrofonu. Elektret się do tego nie nadaje.
Jakbyś chciał prosty układ: pojemności mikrofonów pojemnościowych i elektretowych
są dość małe, a żeby układ działał, to równolegle do tej pojemności jest opornik -
stała czasowa RC pojemności membrany i tego opornika = dolna granica pasma.
Wzmacniacz jest na tranzystorze FET - wystarczy zmienić opornik na jakiś gigaomowy,
tylko taki opornik trudno kupić, a poza tym jest problem izolacji - musi być lepsza.
Oczywiście ten układ nie przeniesie DC. Elektet ma większą upływność -> gorsze pasmo.
Wreszcie mógłbyś spróbować sam zrobić mikrofon pojemnościowy, ale do tego
jest potrzebna folia przewodząca, i taka z czekolady się nie nada, bo szeleści,
być może da się taką folię wydostać z pudełka kartonowego po mleku, albo
nadawałaby się z "papierków" od niektórych cukierków.
Konstrukcja mikrofonu jest prosta niemal jak budowa cepa: bierzesz podziurkowaną
blaszkę (im większe częstotliwości ma przenosić, tym więcej musi być dziurek, i mają
one być tylko w okolicy środka blaszki), na niej naklejasz pierścień z materiału izolującego
(musi być cienki, i dobrze izolować, dziurki mają być tylko wewnątrz pierścienia), do niego
folię przewodzącą (ma zakryć dziurki, nie dotykając do blaszki), na nią pierścień z blachy,
do której wcześniej przylutujesz przewód, i kilka milimetrów nad tym wszystkim dajesz siatkę
z drucików lub mocno podziurkowaną blaszkę (łączysz ją z pierwszą) jako ekran. I gotowe,
tylko musisz zadbać o dobrą izolację i ekranowanie przewodu od pierścienia, który styka się
z tą przewodzącą folią; jak nie bardzo dasz radę izolować, to robisz generator, będzie mało
wrażliwy na brak dobrej izolacji - prosty wmacniacz musi mieć izolację ze sto megaomów.
Jeszcze uzupełnienie: uzyskiwalne pojemności w miniaturowych mikrofonach pojemnościowych
to ze sto pF przy bardzo starannym wykonaniu, 10pF przy byle jakim; dla prostego wzmacniacza
potrzebujesz mieć iloczyn tej pojemności, i oporności bocznikującej (np. upływność izolacji)
co najmniej 0.02s, co przy 10pF daje 2 gigaomy. Staranna izolacja może dać oporności
dochodzące do teraoma (1000G), ale to już trzeba się naprawdę mocno postarać.
Najlepszym znanym izolatorem jest czysta siarka, ale trudno jej użyć, nie znalazłem
nawet danych w tabeli, i ma taką wadę, że powoduje korozję. Dobrymi izolatorami są:
parafina (17-), kalafonia (17-), wosk syntetyczny (18), cerezyna (18), polistyren (18),
plexi (17-), polietylen(17), teflon(17), bursztyn (18), kwarc (18+), podana liczba to
logarytm oporu sześcianu o boku 1cm, każdy z nich pozwoli wykonać izolację o oporności
kilkudziesięciu teraomów, jeśli będzie czysty, pytanie z czego zrobisz warstwę 10um.