Zakupiłyśmy piec z firmy Vaillant z racji dobrych opinii w intrenecie i od znajomych. Fachowcy w środę piec prawidłowo i sprawnie zamontowali po czym czekałyśmy na odbiór przez osobę z serwisu. Autoryzowany instalator posługujący się pieczątką tej firmy zjawił się aby dokończyć całą procedurę. "Fachowiec" miał podłączyć kabelek do sterownika, sprawdzić czy piec dobrze funkcjonuje i podbić kartę gwarancyjną. Karta została podbita na samym początku wizyty. Po podbiciu karty Pan rozpoczął ściąganie obudowy pieca w celu podłączenia sterownika. Zwróciłam Panu uwagę aby odłączyć piec od źródła zasilania, ponieważ pracował na piecu podłączonym do prądu i do źródła gazu twierdząc, „że elektryka prąd nie tyka” i żeby „sobie darować” komentarze, słowa w cudzysłowie są cytatami. Po otwarciu komory nastąpiła awaria, z którą nie potrafił sobie poradzić. Pan wyrwał przewód, który przeprowadzał wodę i wszystkie wewnętrzne elementy oraz przewody elektryczne pieca zostały całkowicie zalane.
Po konsultacji telefonicznej ze znajomym zaczął osuszać piec naszą prywatną suszarką. Trwało to wszystko 4,5 godziny. Jesteśmy przerażone serwisem. Gwarancja jest podbita, a piec popsuty. Jest grudzień i w mieszkaniu jest zimno, nie wspominając o codziennych czynnościach z użyciem ciepłej wody. Pan zadeklarował przyjście za parę dni. Dokładnie sam nie jest pewny kiedy. Pan nawet nie chciał wytłumaczyć co się dokładnie wydarzyło, komentując „a też się Pani zachciało sterownika to by się tak nie wydarzyło”, gdzie wcześniej to nie było dla niego problemem.
Całkowicie nowy zalany sprzęt już nie będzie tak funkcjonował i nie trzeba być fachowcem, żeby to wiedzieć. Wydałam na piec zbyt dużo pieniędzy, żeby autoryzowany serwisant go zalewał i odwalał fuszerkę susząc suszarką do włosów. Kontaktowałam się z firmą w tej sprawie ale nic się nie dzieje. Proszę o pomoc co można zrobić w takiej sytuacji?
Po konsultacji telefonicznej ze znajomym zaczął osuszać piec naszą prywatną suszarką. Trwało to wszystko 4,5 godziny. Jesteśmy przerażone serwisem. Gwarancja jest podbita, a piec popsuty. Jest grudzień i w mieszkaniu jest zimno, nie wspominając o codziennych czynnościach z użyciem ciepłej wody. Pan zadeklarował przyjście za parę dni. Dokładnie sam nie jest pewny kiedy. Pan nawet nie chciał wytłumaczyć co się dokładnie wydarzyło, komentując „a też się Pani zachciało sterownika to by się tak nie wydarzyło”, gdzie wcześniej to nie było dla niego problemem.
Całkowicie nowy zalany sprzęt już nie będzie tak funkcjonował i nie trzeba być fachowcem, żeby to wiedzieć. Wydałam na piec zbyt dużo pieniędzy, żeby autoryzowany serwisant go zalewał i odwalał fuszerkę susząc suszarką do włosów. Kontaktowałam się z firmą w tej sprawie ale nic się nie dzieje. Proszę o pomoc co można zrobić w takiej sytuacji?