Podstawa w tych autach to czujnik położenia wału, w drugiej kolejności czujnik wałka. Jest bardzo trudno dostępny z tyłu skrzyni, jednak wprawna ręka jest w stanie go namierzyć, do odkręcenia służy bodajże nasadka lub płaskooczkowy 10tka. Niekoniecznie musi być uszkodzony, może być źle zdystansowany, bardzo ważna jest odpowiednia szczelina powietrzna na nim. Mam specjalne podkładki o określonej grubości do tych czujników w przypadku ponownego montażu używanego czujnika, mogę sprawdzić jaką mają grubość. Bo przy montażu ponownym czujnika np. po wymianie skrzyni biegów powinno się przykleić papierowy dystans odpowiedniej grubości i docisnąć czujnik do tzw. fleksy (koło zębate) na którym są otwory, tylko tak żeby pod czujnikiem w tej chwili nie wypadał otwór, jeśli wypada to trzeba ruszyć nieco silnikiem żeby otworu pod czujnikiem nie było. Po uruchomieniu silnika nierówności na fleksie wyszlifują nieco ten papierek. Taka jest procedura. Jednakże czasem to nie działało z racji nierówności, nagarów itp stary wóz - wiadomo, wtedy ustawialiśmy czujnik na tzw. czuja, nieco wyżej, nieco niżej aż auto najlepiej pracowało

Jeśli masz możliwość zeskanowania czy odczytania kodów przez tzw. kluczykowanie to może Ci wyskoczyć coś typu "multiple cylinder misfire", to z reguły świadczy o czujniku wału, te systemy dosyć późno orientują się o braku sygnału z tego czujnika, najczęściej jak jest całkiem wypięty

. A, żeby nie było, że fleksa jest popękana na której są otwory z których czyta czujnik.