Witam
Mam nadzieję ,że piszę w dobrej części forum, jeśli nie to proszę o przeniesienie.
Wiem, że podobne tematy już były i zwykle ciężko jest coś wymyślić, ale to forum jest dla mnie jedyną nadzieją.
W 2008 roku podłączono mi prąd do garażu na działce poza moim miejscem zamieszkania. Na słupie w skrzynce zainstalowano licznik 3-fazowy. Do stanu licznika nie miałem wglądu - zamknięta skrzynka nie posiadała okienek.
Odczyty przeprowadzano co 6 miesięcy z prognozami miesięcznymi. W związku z tym, iż działka wykorzystywana jest jako rekreacyjna pobór prądu był niewielki, rachunki miesięczne oscylowały w okolicach 20-30 zł. W 2013 roku miałem poważny wypadek motocyklowy większość czasu spędzałem szpitalach i to odbiło się na rachunkach - spadły praktycznie do opłaty stałej 11 zł.
W maju tego roku w związku z kończącą się legalizacją wymieniono licznik no i szok rachunek 2500 zł...
Wymiana odbyła się bez naszej obecności, otrzymaliśmy protokół.
Przez siedem i pół roku całkowite zużycie 1000 kWh , zużycie za 5 miesięcy prawie 5000 kWh ... WTF ?
Nie potrafię wymyślić co się mogło stać.
Dana z e-bok.
-Sam na pewno nie pobrałem takich ilości energii, tego nie da się przeoczyć tego jestem pewny.
-Skrzynka z licznikiem nie wygląda na uszkodzoną(poza okienkiem), kabel w rurze osłonowej schodzi do ziemi nie widać śladów lewego podłączenia.Jedynie gdzieś koło końca zeszłego roku zerwany został (może inkasent zapomniał kluczy ???) nieprzeźroczysty plastik w zamontowany w miejscu szybki. Jednak nie daje on zupełnie dostępu do zacisków(jest ponad licznikiem), a jedynie umożliwia niekomfortowy odczyt stanu licznika.
-Tauron w wyniku korespondencji wysłał licznik do własnego laboratorium pomiarowego, i nie znaleziono tam usterek.
-Inkasent był widywany przez sąsiadów w okolicach mojego licznika, sam trafiłem na niego tylko raz. Zakładam , że odczyty były wykonywane.
W tym roku odzyskałem nieco sprawności (mam pierwszą grupę inwalidzką) i w maju kupiłem spawarkę TIG i trochę się nim bawię, włączona została też lodówka, której wcześniej nie było, oraz podłączona po raz pierwszy pompa do wody. To wykazane zostało zużyciem na poziomie 25 kWh na miesiąc (sam odczytałem przez dziurę).
Wracając do tematu, Tauron proponuje oddać licznik do niezależnego badania, sam nie wiem co z tym robić, rachunek zapłaciłem, bo nie chcę ściągania licznika.
Mam poczucie cholernej bezsilności i niesprawiedliwości. Czy warto iść do sądu, czy jest szansa na wygraną, co mogę w tej sytuacji zrobić ??
z góry dziękują za pomoc i przepraszam za chaotyczny nieco opis
pozdrawiam Romek
Mam nadzieję ,że piszę w dobrej części forum, jeśli nie to proszę o przeniesienie.
Wiem, że podobne tematy już były i zwykle ciężko jest coś wymyślić, ale to forum jest dla mnie jedyną nadzieją.
W 2008 roku podłączono mi prąd do garażu na działce poza moim miejscem zamieszkania. Na słupie w skrzynce zainstalowano licznik 3-fazowy. Do stanu licznika nie miałem wglądu - zamknięta skrzynka nie posiadała okienek.
Odczyty przeprowadzano co 6 miesięcy z prognozami miesięcznymi. W związku z tym, iż działka wykorzystywana jest jako rekreacyjna pobór prądu był niewielki, rachunki miesięczne oscylowały w okolicach 20-30 zł. W 2013 roku miałem poważny wypadek motocyklowy większość czasu spędzałem szpitalach i to odbiło się na rachunkach - spadły praktycznie do opłaty stałej 11 zł.
W maju tego roku w związku z kończącą się legalizacją wymieniono licznik no i szok rachunek 2500 zł...
Wymiana odbyła się bez naszej obecności, otrzymaliśmy protokół.
Przez siedem i pół roku całkowite zużycie 1000 kWh , zużycie za 5 miesięcy prawie 5000 kWh ... WTF ?
Nie potrafię wymyślić co się mogło stać.
Dana z e-bok.
-Sam na pewno nie pobrałem takich ilości energii, tego nie da się przeoczyć tego jestem pewny.
-Skrzynka z licznikiem nie wygląda na uszkodzoną(poza okienkiem), kabel w rurze osłonowej schodzi do ziemi nie widać śladów lewego podłączenia.Jedynie gdzieś koło końca zeszłego roku zerwany został (może inkasent zapomniał kluczy ???) nieprzeźroczysty plastik w zamontowany w miejscu szybki. Jednak nie daje on zupełnie dostępu do zacisków(jest ponad licznikiem), a jedynie umożliwia niekomfortowy odczyt stanu licznika.
-Tauron w wyniku korespondencji wysłał licznik do własnego laboratorium pomiarowego, i nie znaleziono tam usterek.
-Inkasent był widywany przez sąsiadów w okolicach mojego licznika, sam trafiłem na niego tylko raz. Zakładam , że odczyty były wykonywane.
W tym roku odzyskałem nieco sprawności (mam pierwszą grupę inwalidzką) i w maju kupiłem spawarkę TIG i trochę się nim bawię, włączona została też lodówka, której wcześniej nie było, oraz podłączona po raz pierwszy pompa do wody. To wykazane zostało zużyciem na poziomie 25 kWh na miesiąc (sam odczytałem przez dziurę).
Wracając do tematu, Tauron proponuje oddać licznik do niezależnego badania, sam nie wiem co z tym robić, rachunek zapłaciłem, bo nie chcę ściągania licznika.
Mam poczucie cholernej bezsilności i niesprawiedliwości. Czy warto iść do sądu, czy jest szansa na wygraną, co mogę w tej sytuacji zrobić ??
z góry dziękują za pomoc i przepraszam za chaotyczny nieco opis
pozdrawiam Romek