logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

EL34 - Jaka jest maksymalna moc tej lampy, 25W czy 100W?

szeryf.rm 06 Lip 2005 22:13 11802 47
Najlepsze odpowiedzi

Jaką rzeczywistą moc admisyjną ma lampa EL34 i co oznacza wartość 100 W w jej nocie katalogowej?

Moc admisyjna EL34 to 25 W, a wartość 100 W dotyczy mocy wyjściowej całego wzmacniacza pracującego w określonej klasie i przy podanej polaryzacji, nie samej lampy [#1634579][#1635052] W jednym katalogu podano nawet 27,5 W przy innym warunku polaryzacji siatki, ale bezpiecznie przyjmuje się 25 W, bo tę wartość „obsługują” wszystkie egzemplarze [#1635052][#1635815] Dla EL34 spotyka się też zakres około 25–30 W zależnie od producenta [#1635815] Osiągnięcie około 100 W zależy od sprawności układu: w klasie A jest ona dużo niższa, w klasie B znacznie wyższa, a takie moce uzyskuje się w układach przeciwsobnych z odpowiednią liczbą lamp [#1638889][#1639368]
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA
  • #1 1634552
    szeryf.rm
    Poziom 22  
    Posty: 639
    Pomógł: 16
    Ocena: 28
    Mam pytanie, myśle że proste... Jaka jest maksymalna moc tej lampy to 25W czy 100W...

    http://www.mif.pg.gda.pl/homepages/frank/sheets/010/e/EL34.pdf

    na pierwszej stronie czytamy 100W, a gdzieś dalej limity i 25W. To w końcu ile.
  • REKLAMA
  • Pomocny post
    #2 1634579
    tszczesn
    Specjalista - oldradio
    Posty: 2495
    Pomógł: 383
    Ocena: 184
    szeryf.rm napisał:
    Mam pytanie, myśle że proste... Jaka jest maksymalna moc tej lampy to 25W czy 100W...

    http://www.mif.pg.gda.pl/homepages/frank/sheets/010/e/EL34.pdf

    na pierwszej stronie czytamy 100W, a gdzieś dalej limity i 25W. To w końcu ile.


    Moc lampy to 25W. 100W to moc układu (wzmcniacza), w podanej obok klasie i przy podanej polaryzacji lamp.
  • Pomocny post
    #3 1635052
    oldboy
    Spoczywaj w Pokoju
    Posty: 8453
    Pomógł: 769
    Ocena: 536
    Dane wg katalogu L. Niemcewicza:
    - maksymalna moc admisyjna anody Pa max(Uwe=0) = 25W
    - maksymalna moc admisyjna anody Pa max(Uwe=max) = 27,5W
    Moc wyjściowa Pwy=100W dotyczy pracy w klasie B, w układzie przeciwsobnym, przy napięciu zasilającym Ea=800V.
  • Pomocny post
    #4 1635815
    krzkomar
    Poziom 25  
    Posty: 877
    Pomógł: 71
    Ocena: 25
    Od 25 do ok 30W w zależności od producenta. Bezpieczniej jednak przyjąć 25W, bo tą moc "obsługują" wszystkie. Ok 100W można wycisnąć z 4 takich lampek w układzie przeciwsobnym (po 2 szt równolegle na stronę) i wiele wzmacniaczy fabrycznych ma właśnie taką konstrukcję.
  • #5 1638026
    szeryf.rm
    Poziom 22  
    Posty: 639
    Pomógł: 16
    Ocena: 28
    Chcem tak już przy okazji zapytać... Moc admisyjna to ta tracona w postaci ciepła, tak?
  • #7 1638733
    szeryf.rm
    Poziom 22  
    Posty: 639
    Pomógł: 16
    Ocena: 28
    To w takim razie jeszcze jedno chciałbym wiedzieć. Czyli jeśli sprawność układu jest dostatecznie duża to z tej lampy można wyciągnąć 100W mocy przeniesionej na odbiornik przy powiedzmy 25W strat ciepła na anodzie. Tak? Czyli wszystko zależy od sprawności układu i jeśli jest ma on dostatecznie duża sprawność to moc przeniesiona na odbiornik może być o wiele większą niż moc admisyjna?
  • #8 1638889
    oldboy
    Spoczywaj w Pokoju
    Posty: 8453
    Pomógł: 769
    Ocena: 536
    Sprawność energetyczna wzmacniacza wynika z klasy w jakiej pracuje. W idealnym przypadku ta sprawność wynosi dla wzmacniacza w klasie A - 50%, ale już w klasie B - 78%. Oznacza to, że np.w klasie A moc pobierana z zasilacza dzieli się po połowie na moc użyteczną (wyjściową) i moc strat (na ciepło w anodzie). W warunkach rzeczywistych (nie wyidealizowanych) dla przykładu wzmacniacza z lampą EL34, pracującego w klasie A, moc użyteczna osiąga wartość 11W a reszta jest tracona na anodzie (sprawność ok. 44%). W przypadku pracy w klasie B i w układzie przeciwsobnym (2xEL34) moc użyteczna osiąga wartość rzędu 100W przy maksymalnym wykorzystaniu mocy admisyjnej lamp (sprawność ok. 66%). Jest oczywistym, że ze względu na zniekształcenia nieliniowe nie stosuje się wzmacniaczy m.cz w klasie B lecz w klasie AB. W takiej sytuacji aby osiągnąć moc wyjściową rzędu 100W należy zastosować w układzie przeciwsobnym (push-pull) 4xEL34, o czym wyżej wspominał krzkomar.
  • #9 1639068
    szeryf.rm
    Poziom 22  
    Posty: 639
    Pomógł: 16
    Ocena: 28
    Ok, dzięki, to jest dla mnie jasne i w sumie tak myślałem. Przypomniałem sobie jeszcze jeden problem z którym się spotkałem i nie bardzo jestem pewien rozwiązania.
    Załóżmy że mamy układ przeciwsobny (w tym przypadku raczej nie na lampach, ale to tylko założenia), który przy zerowym sygnale przyjmuje na wyjściu 0V względem masy i oczywiście prąd nie płynie. Przy pełnym wysterowaniu górna połówka przyjmuje +50V i Imax=1A, dolna połówka to -50V i Imax=1A (powiedzmy ża są to wartości skuteczne). Załóżmy także że spadek napięcia przy Imax jest równy 0V. Czy moc takiego układu jest równa 50W? Dokładniej chodzi o to czy przy rozpatrywaniu mocy należy brać tylko jedną połówkę czy obie? Mi się wydaje że jedną, bo amplituda sygnału to 50V...
  • REKLAMA
  • Pomocny post
    #10 1639368
    tszczesn
    Specjalista - oldradio
    Posty: 2495
    Pomógł: 383
    Ocena: 184
    szeryf.rm napisał:
    To w takim razie jeszcze jedno chciałbym wiedzieć. Czyli jeśli sprawność układu jest dostatecznie duża to z tej lampy można wyciągnąć 100W mocy przeniesionej na odbiornik przy powiedzmy 25W strat ciepła na anodzie. Tak? Czyli wszystko zależy od sprawności układu i jeśli jest ma on dostatecznie duża sprawność to moc przeniesiona na odbiornik może być o wiele większą niż moc admisyjna?


    W zasadzie tek. Jednak układy audio mogą pracować tylko w klasach pracy elementów aktywnych dających liniową pracę, czyli w klasie A (prąd płynie przez cały okres przebiegu, maksymalna teoretyczna sprawność to 50%), lub przez pół przebiegu, czyli w klasie B (wtedy się go składa w dwóch lampach - jedna dla dodatniej połówki, druga dla ujemnej, maksymalna teoretyczna sprawność to AFAIR 67%).

    Można oczywiście uzyskać wzmacniacz z dużo lepsza sprawnością, ale nie nadaje się on do audio[1], pracując w klasie C, kiedy lampa jest odetkana przez mniej niż pół okresu. Teoretyczna sprawność doąży wtedy do 100%, ale to już jest przebieg impulsowy (używane np. w nadajnikach)

    [1] Można zrobić wzmcsniacz w klasie D - element wzmacniający jest tylko kluczowany (włącz wyłącz), tak, aby średnie wypełnienie impulsu odpowiadało wartości chwilowej prądu, który jest uśredniany na obciążeniu, tak, że w efekcie dostajemy 'zwykły' prąd zmienny, ponieważ na idalnym kluczu nie wydziela się żadna moc (bo w stanie włączenia napięcie na nim jest równe 0, w stanie wyłączenia prąd, a moc to przecież iloczyn prądu i napięcia), i takie wzmacniacze też się robi, ale nie jest to prosta konstrukcja.
  • #12 1639960
    krzkomar
    Poziom 25  
    Posty: 877
    Pomógł: 71
    Ocena: 25
    Dla lamp posrednio żarzonych, m inn EL34 nie ma to znaczenia. Znaczenie położenia jest tylko w lampach bezpośrednio żarzonych - żarnik tam jest nieobudowany i siła grawitacji moze powodować jego odkształcenia.
  • REKLAMA
  • #13 1639978
    tszczesn
    Specjalista - oldradio
    Posty: 2495
    Pomógł: 383
    Ocena: 184
    krzkomar napisał:
    Dla lamp posrednio żarzonych, m inn EL34 nie ma to znaczenia. Znaczenie położenia jest tylko w lampach bezpośrednio żarzonych - żarnik tam jest nieobudowany i siła grawitacji moze powodować jego odkształcenia.


    W żadnych lampach nie jest to istotne o ile producent nie zaznaczy inaczej. Stabilne obciążenie 'grawitacyjne' nie jest specjalnie groźne, zwłaszcza jak się je porówna z drganiami od głośnika :) W przypadku lamp mocy i tak istotniejsze jest chłodzenie, co może wymuszać ułożenie lampy (zwłaszcza przy chłodzneniu naturalnym).
  • #14 1640142
    krzkomar
    Poziom 25  
    Posty: 877
    Pomógł: 71
    Ocena: 25
    tszczesn napisał:

    W żadnych lampach nie jest to istotne o ile producent nie zaznaczy inaczej. Stabilne obciążenie 'grawitacyjne' nie jest specjalnie groźne, zwłaszcza jak się je porówna z drganiami od głośnika :) W przypadku lamp mocy i tak istotniejsze jest chłodzenie, co może wymuszać ułożenie lampy (zwłaszcza przy chłodzneniu naturalnym).


    Niemniej jednak właśnie przy lampach pośrednio żarzonych pojawia się często adnotacja o konieczności ich pionowego montarzu, w przypadku lamp pośrednio żarzonych nie spotkałem się jeszcze (co nie znaczy, że takie nie istnieją) o potrzebie mocowania ich w okreslonej pozycji.
  • #15 1640635
    szeryf.rm
    Poziom 22  
    Posty: 639
    Pomógł: 16
    Ocena: 28
    To znaczy że lampy też sie chłodzi (o niektórych to słyszałem że trzeba)? Można chłodzić każdą lampę jeśli zajdzie taka potrzeba? Jeśli tak, to jak to się robi? Jeśli można chłodzić, to znaczy że można także zwiększyć moc użyteczną, skoro byśmy ją chłodzili (czy dobrze myśle?)?
  • REKLAMA
  • Pomocny post
    #17 1641005
    krzkomar
    Poziom 25  
    Posty: 877
    Pomógł: 71
    Ocena: 25
    szeryf.rm napisał:
    To znaczy że lampy też się chłodzi (o niektórych to słyszałem że trzeba)? Można chłodzić każdą lampę jeśli zajdzie taka potrzeba? Jeśli tak, to jak to się robi? Jeśli można chłodzić, to znaczy że można także zwiększyć moc użyteczną, skoro byśmy ją chłodzili (czy dobrze myśle?)?


    Nie do konca tak jest, ponieważ:
    1. katoda ma ograniczoną emisję i w pewnym momencie może nastąpić jej nasycenie
    2. Dla zwykłych lamp, tam gdzie anoda nie jest wyprowadzona na zewnątrz bańki (taką konstrukcję mają często lampy ceramiczne w. cz.) izolacja termiczna pomiędzy anodą, a zewnętrzną stroną bańki jest b. duża (próżnia to bardzo dobry izolator cieplny) - oddawanie ciepła na zewnątrz bańki odbywa się w zasadzie dzięki promieniowaniu podczerwonemu, jaki wysyła rozgrzana anoda. A to oznacza, że taki radiator na bańce będzie mało skuteczny.
    3. Anoda nie może się zbytnio rozgrzać, ponieważ nastąpi od niej emisja elektronów do katody.
    4. Chłodzić należy nie tylko anodę, lecz również siatki - rozgrzana siatka emitująca elektrony staje się lokalną katodą - w ten sposób następuje zwiększony upływ prądu na drodze anoda-siatka, co może w prosty sposób doprowadzić do zniszczenia lampy - lampa się samoistnie nasyci (zwiększający się potencjał na siatce spowoduje przesuwanie w górę prądu spoczynkowego lampy). Dlatego też w stopniach końcowych nie należy stosować wysokich rezystancji. Wada ta została wyeliminowana w lampach ceramicznych - tam siatkę można również łatwo chłodzić, podobnie jak anodę.

    Generalnie można dorobić dodatkowe, chłodzenie z wymuszonym obiegiem powietrza, ale to będzie miało raczej na celu wyprowadzenie temperatury z całego urządzenia - na pracę lamp nie ma to większego wpływu.
  • #18 1641881
    tszczesn
    Specjalista - oldradio
    Posty: 2495
    Pomógł: 383
    Ocena: 184
    szeryf.rm napisał:
    To znaczy że lampy też się chłodzi (o niektórych to słyszałem że trzeba)? Można chłodzić każdą lampę jeśli zajdzie taka potrzeba? Jeśli tak, to jak to się robi? Jeśli można chłodzić, to znaczy że można także zwiększyć moc użyteczną, skoro byśmy ją chłodzili (czy dobrze myśle?)?


    Myślisz dobrze, ale nie do końca poprawnie :) Typowych lamp (EL34 itp) nie ma za bardoz jak chłodzić inaczej niż naturalnie, głównie przez promieniowanie, nawet intensywna wentylacja dużo nie da. A duże lampy, wymagające chłodzenia mają moc podaną dla znamionowego chłodzenia (podany przepływ powietrza lub wody chłodzącej i przyrost temperatury czynnika chłodzącego).

    Dodano po 6 [minuty]:

    krzkomar napisał:

    1. katoda ma ograniczoną emisję i w pewnym momencie może nastąpić jej nasycenie


    Nie do końca prawda - wydajność katod ytlenkowych (a takie posiada większość lamp) jest wielokrotnie większa od tej wykorzystywanej w praktyce, ich się nasycić praktycznie nie da.

    krzkomar napisał:
    3. Anoda nie może się zbytnio rozgrzać, ponieważ nastąpi od niej emisja elektronów do katody.


    Emisja z anody jest absolutnie nieistotna (poza jakimiś bardzo szczególnymi przypadkami), bo te elektrony i tak wrócą na anodę - nie pokonają hamującego pola elektrycznego. Widoczny wpływ może mieć tylko w tetrodach, gdzie napięcie siatki drugiej jest zbliżone do napięcia anody. W diodach, triodach i pentodach emisja z anody nie ma znaczenia. Ponadto termoemisja z anody, nawet nagrzanej do czerowności jest znikoma w porównaniu z emisją wtórną.

    Głóewna szkoliwa emisja to emisja z siatki pierwszej, ponieważ z reguły dla prądu stałego zasilanie siatki ma dużą rezystancję i nawet niewielkie prądy silnie zmienią punkt pracy, ponadto na siatce może się osadzać parujący aktywator z katody skutecznie zwiększając jej emisję (istotne zwłaszcza dla lamp z siatkami napinanymi, gdzie odległość siatka-katoda to nawet kilkadziesiąt mikrometrów).

    [/quote]
  • #19 1641949
    szeryf.rm
    Poziom 22  
    Posty: 639
    Pomógł: 16
    Ocena: 28
    Z tego wynika że nie warto chłodzić lampy, ale jeszcze wiem, że (na przykładzie pręta) jeśli jedną stronę pręta rozgrzejemy powiedzmy do 100*C czyli (np.) przekraczamy jego dopuszczalną temperaturę pracy na końcu to powinno się ją dać obniżyć, ochładzając do odpowiednio niskich temperatur drugi koniec. Wtedy (szczególnie kiedy pręt będzie stosunkowo krótki) znacznie ochłodzona jedna końcówka pręta przyspieszy odbieranie ciepła od końcówki rozgrzewanej. Analogicznie do lampy. Jeśli ANODA jest wyprowadzona na górze (z górnej części bańki) to jeśli będziemy chłodzić metal (wyprowadzenie), to chłód przenika także do wnętrza bańki (bo to przewodnictwo w metalu) i jednocześnie chłodzi anode. Oczywiście najlepiej kiedy różnica temperatur między anodą a wyprowadzeniem byłaby możliwie duża, ale z racji tego że ogranicza ją temperatura powietrza w pomieszczeniu to rozwiązanie ma pewne wady, chyba że skonstruować lodówkę :P. Ale gdybym założył radiator na wyprowadzenie anody i dodatkowo go chłodził powietrzem to wtedy ogólna powierzchnia odbierająca ciepło będzie większa od powierzchni anody i to również mogłoby ją chłodzić. Czy ja dobrze rozumuję? Czy jeszcze nikt tego nie sprawdzał i nie jest pewien czy to coś by dało?

    A co do nasycenia katody, to także słyszałem że coś takiego istnieje, ale z tego co wiem to tak jak mój poprzednik napisał, sporo więcej można z niej wyciągnąć.
  • #20 1642377
    tszczesn
    Specjalista - oldradio
    Posty: 2495
    Pomógł: 383
    Ocena: 184
    szeryf.rm napisał:
    [...]
    Analogicznie do lampy. Jeśli ANODA jest wyprowadzona na górze (z górnej części bańki) to jeśli będziemy chłodzić metal (wyprowadzenie), to chłód przenika także do wnętrza bańki (bo to przewodnictwo w metalu) i jednocześnie chłodzi anode. Oczywiście najlepiej kiedy różnica temperatur między anodą a wyprowadzeniem byłaby możliwie duża, ale z racji tego że ogranicza ją temperatura powietrza w pomieszczeniu to rozwiązanie ma pewne wady, chyba że skonstruować lodówkę :P. Ale gdybym założył radiator na wyprowadzenie anody i dodatkowo go chłodził powietrzem to wtedy ogólna powierzchnia odbierająca ciepło będzie większa od powierzchni anody i to również mogłoby ją chłodzić. Czy ja dobrze rozumuję? Czy jeszcze nikt tego nie sprawdzał i nie jest pewien czy to coś by dało?


    W 'normalnych' lampach anoda nie jest wyprowadzona na zewnątrz, więc i nie da się jej tak chłodzić. Ewentualny kapturek anodowy jest połączony na tyle cienkim i długim drucikiem, że jesgo wpływ na chłodzenie jest żaden. Natomiast w lampach nadawczych z anodą na wierzchu (np. popularnej 4CXC250B) jak najbardziej anodę się chłodzi (w tym wypadku - powietrzem)

    szeryf.rm napisał:
    A co do nasycenia katody, to także słyszałem że coś takiego istnieje, ale z tego co wiem to tak jak mój poprzednik napisał, sporo więcej można z niej wyciągnąć.


    W okolicach nasycenia pracowało się przy katodach wolframowych i torowanych. W przypadku katod tlenkowych ich emisyjnyość jest na tyle duża, że inne zjawiska ograniczają użyteczną emisję.
  • #21 1642441
    krzkomar
    Poziom 25  
    Posty: 877
    Pomógł: 71
    Ocena: 25
    tszczesn napisał:
    krzkomar napisał:

    1. katoda ma ograniczoną emisję i w pewnym momencie może nastąpić jej nasycenie


    Nie do końca prawda - wydajność katod ytlenkowych (a takie posiada większość lamp) jest wielokrotnie większa od tej wykorzystywanej w praktyce, ich się nasycić praktycznie nie da.


    Tak, ale ja omówiłem przypadek ogólny, a w nim nasycenie występuje i dla niektórych lamp (np lamp dużej mocy z katodą wolframową) to zjawisko jest istotne. Oczywiście, dla EL34 to zjawisko można pominąć.

    tszczesn napisał:
    krzkomar napisał:
    3. Anoda nie może się zbytnio rozgrzać, ponieważ nastąpi od niej emisja elektronów do katody.


    Emisja z anody jest absolutnie nieistotna (poza jakimiś bardzo szczególnymi przypadkami)


    Ja bym tego aż tak nie bagatelizował, szczególnie w układach, gdzie lampa pracuje z indukcyjnością, a już w szczególności gdy dodatkowo jest to praca impulsowa (myślę, że nie jest to "bardzo szczególny przypadek").


    Co się tyczy odprowadzania ciepła poprzez wyprowadzenia anody - tak, ale ich przekrój jest stosunkowo znikomy, a tym samym odprowadzanie ciepła też mizerne, Choć prawdę mówiąc w takiej np 6S33S "różki" są najcieplejszą częścią lampy, a tam drut ma zaledwie 1,5...2mm :).
  • #22 1642491
    szeryf.rm
    Poziom 22  
    Posty: 639
    Pomógł: 16
    Ocena: 28
    Aha, to fakt, nie przyglądałem się temu wyprowadzeniu, dopiero teraz to zrobiłem. A gdyby ten 'drucik' zamienić na coś grubszego np. na drut miedziany lub aluminiowy o dużym przekroju, to wtedy było by to możliwe?
    Oczywiście wiązałoby się to z koniecznością rozszczelnienia lampy, ale myśle że dałoby się z niej wypompować na tyle dużo powietrza żeby nazwać to próżnią. Mi się nasuwa taki sposób rozwiązania problemu, a mianowicie - rozszczelniłbym ją poprzez obcięcie obcęgami zakończenia. W ten sposób można dostać się do środka, jednak otwór trzeba byłoby poszerzyć. Myśle że to dałoby się zrobić bardzo delikatnie odłamując szkło, lub użyć pilniczka. Po poszerzeniu otworu przylutować (bo tylko przylutowanie mi się w tej chwili nasuwa na myśl) grubszy drut łączący anodę i wyprowadzenie. Potem zaczyna się górka. Chuty szkła niestety nie mam... ale gdybym zastosował gruby wąż nakładając go na siłę od zewnątrz na lampę, dodatkowo jeszcze przyklejąjąc go sporą ilością jakiegoś dobrego kleju odpornego na temperaturę, lub dodał chociażby pasty termoprzewodzącej pomiędzy węża a szkło. Na nasuniętą na lampę część wężą nałożyłbym miedzianą opaskę i delikatnie ją ścisnął. Pod łączeniem (na samym już szkle) również założyłbym taką opaskę i obie opaski połączył pręcikami żeby lepiej odbierały ciepło od miejsca połączenia.
    Potem, w miejscu gdzie pogrubione wyprowadzenie anody miałoby wychodzić na zewnątrz, wziąłbym dołączył grubszy pręt lub coś innego o przekroju równym przekrojowi naszego węża. W tym pręcie wycięty byłby rowek wzdłuż obwodu. Po nałożeniu węża, w tym miejscu zacisnąłbym opaskę i odpompował powietrze. Rowek byłby w kształcie nie półokręgu tylko trójkąta i po zaciśnięciu opaski (cieniutkiej oczywiście) dobrze by uszczelnił. Teraz dochodzi problem wypompowania powietrza. No więc ja zabrałbym sie do tego w następujący sposób: W pręcie na którym zaciśnieta będzie opaska wywierciłbym otwór, tak by zmieśnił się w niej wężyk (o niewielkim przekroju) lub cieniutka rureczka (np. wycięta z tylnich żeberek lodówki). Potem miejsce gdzie wężyk\rureczka wchodziłaby do otworu uszczelniłbym czymkolwiek (bo kiedy zacznie się wypompowywać powietrze, to podciśnienie samo lepiej uszczelni to miejsce). Założyłbym gruby wąż na pręta i zacisnął opaskę o której już pisałem. Teoretycznie wszystko powinno być szczelne, przynajmniej nie wiem, gdzie mógłby być przeciek. Czas byłby zabrać się za wypompowanie. I to chyba byłoby najłatwiejsze. Założyłbym na otwór powietrza wlotowego sprężarki naszą rureczkę\wężyk. Nie potrzebne byłoby oklejanie ani nic nawet jeśli tam byłby przeciek, ponieważ tempo wypompowywania byłoby bardzo duże nawet gdyby kołem napędzającym tłok kręcić ręcznie. Powiedzmy że na oko (lub przy zastosowaniu jakiegoś miernika ale to inna bajka) w pewnym momencie wężyk\rureczkę, którym wypąpowywaliśmy powietrze przełamać w paru miejscach i dobrze związać żeby się nie rozprostował. Wiem z doświadczenia że wąż zgięty w ten sposób potrafi nieźle uszczelnić, co widziałem np. kiedy raz byłem świadkiem jak eksplodował (a nie póścił), kiedy przez przypadek zagiął się podczas pąpowania koła. Albo Zamiast wężyka\rureczki zastosować wentyl od większego koła, ale wkładając go w odwrotną stronę. Potem wystarczyłoby tylko zakleić i powietrze również nie powinnoby uciekać. Ponieważ anode byśmy chłodzili, więc temperatura jej byłaby znacznie niższa, więc nie powinna powodować problemów z grubym wężem na lampie. Dodatkowo jeśli on się by podgrzał to nie powinno się nic stać, ponieważ podciśnienie ciągnęłoby go do środka lampy.
    To oczywiście tylko rozważania teoretyczne. Parę lat temu robiłem coś podobnego, ponieważ miałem wyświetlacz (kurcze zapomniałem nazwy, taki świecący w ciemności, bańka szklana, kupa anod, jakby nie patrzeć lampowy) w którym zbił mi się ten wypustek, którym normalnie wypompowano powietrze. Okleiłem to miejsce klejem a w środek wstawiłem koszuleczkę zrobioną z cieniutkiego kabelka. Tą koszulkę wielokrotnie pogrubiałem łącząc ją z kolejnymi koszulkami ale oczywiście o grubszym przekroju. Potem (kiedy osiągnęła wystarczająco dużą średnicę) założyłem ją na strzykawlę z tłokiem pokrytym gumą. Wyciągałem powietrze wyciągając tłok. Potem załamywałem wężyk (który miał ok 50mm długości) dodatkowo zaciskając go kombinerkami. Wyciągałem szczykawkę i spuszczałem tłok na dół, zakładałem prostowałem wężyk, wypompowywałem, załamywałem... itd. Pomysł był świetny, tyle że nie byłem w stanie sam tego zrobić do końca, bo po kilku pociągnięciach nie mogłem jednocześnie zagiąć węża i utrzymać tłoku. Za mocno ciągło jak na szczykaweczkę i wbijała się w palce, ale gdyby ktoś mi pomógł to to mogłoby zadziałać. Niestety odłożyłem ten wyświetlacz na później, ale okazało się, że przez przypadek wyrwałem wężyk, nie zauważyłem nawet kiedy i tak przeleżał parę tygodni i trochę brudu tam naleciało, więc sobie darowałem.
    Proszę o komentarz pomysłu. Pewnie będzie on negatywny ale zobaczymy.
  • #23 1642586
    tszczesn
    Specjalista - oldradio
    Posty: 2495
    Pomógł: 383
    Ocena: 184
    szeryf.rm napisał:
    Aha, to fakt, nie przyglądałem się temu wyprowadzeniu, dopiero teraz to zrobiłem. A gdyby ten 'drucik' zamienić na coś grubszego np. na drut miedziany lub aluminiowy o dużym przekroju, to wtedy było by to możliwe?


    Teoretycznie tak. W praktyce nie (nie odpompujesz w domu powietrza do wymaganej próżni), zresztą samo odpompowanie to nie wszystko - trzeba nałożyć getter, usunąć gazy zokludowane, a przede wszytskim namówić katodę, żeby tlen z powietrza jej nie rozłożył.

    Zresztą przeczytaj to:
    http://www.trioda.com/php/forum/viewtopic.php?t=638
  • #24 1643015
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe
    Posty: 2332
    Pomógł: 334
    Ocena: 503
    tszczesn napisał:

    W okolicach nasycenia pracowało się przy katodach wolframowych i torowanych. W przypadku katod tlenkowych ich emisyjnyość jest na tyle duża, że inne zjawiska ograniczają użyteczną emisję.


    Przy katodach tlenkowych nawet nie ma co gadać o nasyceniu, ponieważ przy tego rodzaju katodach praktycznie ono nie wystepuje. Trudno jest nawet określić wartość przybliżoną prądu nasycenia, ponieważ wcześniej nastąpi przebicie warstwy emisyjnej, objawiające się efektownym iskrzeniem, któremu ponadto towarzyszy gwałtowne wydzielanie gazów. Katody tlenkowe nie mają wyraźnie zaznaczonego prądu nasycenia, tak jak katody wolframowe. Za umowną wartość prądu nasycenia przyjmuje się w pomiarach (robi się to impulsowo) punkt zagięcia ( punkt przecięcia stycznych części przed zagięciem i po zagięciu) charakterystyki "prądu emisyjnego". Owe zagięcie nie jest jednak zbyt wyraźne.


    Pozdrawiam

    Bardzo niebezpieczne jest obniżenie napięcia żarzenia przy dużych prądach anodowych, bo wtedy obniża się znacznie prąd przy którym następuje iskrzenie (również prąd nasycenia w katodach wolframowych). Zjawisko to występuje często w lampach takich jak np. 6C33C, sprzyjają temu również rozrzuty parametrów żarzenia (Ua, Ia). Szczególnie jest to istotne we wzmacniaczach, w których owa lampa jest wykorzystana maksymalnie (np. wzmacniacz PP 100W na 6C33C ->prąd szczytowy wynosi ok. 1A), jak również wzmacniacze OTL, gdzie siłą rzeczy prądy szczytowe siegają nawet 1.5A dla jednej 6C33C.
  • #25 1643032
    krzkomar
    Poziom 25  
    Posty: 877
    Pomógł: 71
    Ocena: 25
    Dodam tylko, że jeszcze bardzo wielkim problemem jest szczelne połączenie pomiędzy wyprowadzeniem a szkłem. Szczelne połączenie wymaga bowiem nie tylko dobrego przylegania szkła do metalu, lecz również tych samych współczynników rozszerzalności cieplnej. Użycie kleju być może by tu trochę pomogło, ale to by musiał być klej specjalny do tego celu, który nie zawiera w sobie żadnego gazu, jak również szczelny (wiele klejów by działało tutaj jak gąbka). Takie rozwiązanie na klej mamy w wyświetlaczach VFD, jak również w nowoczesnych lampach w. cz. w obudowie ceramicznej (choć tu częściej ceramika jest lutowana, a nie klejona). W lampach niewielkiej mocy i gazowanych, być może metoda na klej by się jeszcze sprawdziła w warunkach domowych (pomijając oczywiście problem w uzyskaniu dobrej próżni w pierwszym typie lamp).
  • #27 1643076
    krzkomar
    Poziom 25  
    Posty: 877
    Pomógł: 71
    Ocena: 25
    Wygląda mi to na jakąś żywicę syntetyczną. Mam też lampkę 6S5D i ona jest również klejona i też mi to wygląda na jakąś żywicę.
  • #28 1643166
    szeryf.rm
    Poziom 22  
    Posty: 639
    Pomógł: 16
    Ocena: 28
    Co do rozszerzalności cieplnej to myśle że nie powinno być z tym kłopoty ponieważ mówimy o opaskach o grumości powiedzmy 1mm (czyli dość sporo). Jeśli opaski wykonałbym z miedzi to sprawa jest tym prostrza że na jej wierzchu lutujemy własnoręcznie wykonane żeberka i dzięki dodatkowemu chłodzeniu rozszerzenie się zmniejsza. A po za tym mówimy o stosunkowo małym elemencie a im mniejsze (w przybliżonej teorii) tym mniej się może rozszerzyć dla danej temperatury.
    A co do wypompowania powietrza w warunkach domowych to wpadłem na świetny pomysł. Można uzyskać próżnie i to bardzo dużą. Otórz w moim wczorajszym opisie wprawadziłbym zmiany. Do anody przyłączam gruby drut lub coś innego. W miejscu gdzie anoda ma wychodzić na zewnątrz zwiększam średnice drutu dolutowując do niego gruby pręt. W pręcie nie robie już żadnych otworów, tylko robie wspominany już rowek. Następnie nakładam gruby wąż na lampę, łącze go z lampą tak jak wcześniej pisałem (opaski, klej itd). Najlepiej jak średnica węża jest w przybliżeniu równa średnicy wyprowadzenia anody (pręta), czyli konieczna byłaby redukcja jego grubości ale to myśle że nie powinno być aż takie znaczące. Nałozony wąż ma długośc powiedzmy 30cm czyli w całość zakrywa nam wyprowadzenie anody, więc trzeba go przyciąć, jednak zrobimy to póżniej. Najpierw końcówkę tego węża nałożyłbym na szyjkę lampy kineskopowej i tam ją przykleił. Praktycznie cała szyjka byłaby wewnątrz węża, ale połączenie byłoby tylko na końcu węża, czyli spora część szyjki po prostu tylko byłaby wewnątrz. Tłuczemy szyjkę i podciśnienie w kineskopie wysysa nam powietrze z węża i lampy. W dzisiejszych czasach nie trudno o kineskop, przecież to kilka minut i już mam nawet darmo. Poza tym nikt mi chyba nie powie że tym sposobem nie wypompuje powietrza :P Następnie zaciskamy opaskę na wężu tak by weszła w rowek na wyprowadzeniu anody i możeby odciąć wąż, wcześniej go przecinając tylko trochę, bo w końcu tam jeszcze spore podciśnienie jest.
  • #29 1643231
    krzkomar
    Poziom 25  
    Posty: 877
    Pomógł: 71
    Ocena: 25
    Co do rozszerzalności - wystarczy różnica zmiany rzędu kilku mikrometrów, a to może spowodować miejscowe naprężenie i mikropęknięcie w tym miejscu - takie mikropęknięcie spowoduje, że trwałość tej lampy drastycznie spadnie.
    Co do opisanej przez Ciebie metody, to jest ona względnie dobra do lamp gazowanych (pomijam już kwestję niszczenia jednej lampy aby uzyskać drugą, co jest wg mnie niedopuszczalne), ale w przypadku lamp próżniowych to się nie sprawdzi - pomyslałeś nad powietrzem w wężu i szczelności jego połączeń, jak również szczelności jego samego? Do tego dochodzi problem taki, ze przy osiągnięciu pewnego stopnia próżni, dalsze jej wypompowywanie mechaniczne nie ma sensu - cząsteczek gazów jest zbyt mało (do tego stosuje się pompy dyfuzyjne, gdzie pary oleju bądź rtęci wychwytują pozostałe cząsteczki gazu). To na prawdę nie jest takie proste, o czym możesz się przekonać czytając chociażby posty Alka na triodzie (link zapodany wyżej przez tszczesn)
  • #30 1643248
    szeryf.rm
    Poziom 22  
    Posty: 639
    Pomógł: 16
    Ocena: 28
    Niszczyć jedną lampę żeby zrobić drugą :P Raczej kineskopowe, szczególnie z lat 85-92 nie są lampami które gdziekolwiek mógłbym wykorzystać, więc skoro ich przeznaczniem ma być rozszczelnienie, zbicie i wyniesienie jako szkło na śmietnik, to myśle że to rozwiazanie przynajmnie powoduje że taka lampa do czegoś jeszcze się przyda :P

    A co do wyciągania powietrza. A gdyby tak zrobić to inną metodą... Napełnić lampę gazem. Ten gaz to byłby powiedzmy wodór. Z prostych praw fizyki wiadomo że wodór płonie do czasu aż zabraknie powietrza. Oczywiście produktem ubocznym będzie woda, ale to na razie inna sprawa.

Podsumowanie tematu

✨ Maksymalna moc lampy EL34 wynosi około 25W mocy admisyjnej anody, co oznacza moc tracona w postaci ciepła na anodzie. Wartość 100W odnosi się do mocy wyjściowej wzmacniacza zbudowanego w układzie przeciwsobnym (push-pull) klasy B lub AB, wykorzystującego cztery lampy EL34. Sprawność wzmacniacza zależy od klasy pracy: klasa A osiąga około 44-50% sprawności, a klasa B do 66-78%. W praktyce wzmacniacze audio pracują w klasie AB, aby ograniczyć zniekształcenia nieliniowe. Moc admisyjna lampy jest ograniczona przez emisję katody i temperaturę anody, której nadmierne nagrzanie może prowadzić do uszkodzenia lampy. Chłodzenie lampy EL34 odbywa się głównie przez promieniowanie cieplne, a wentylacja powietrzna ma ograniczony wpływ. Próby zwiększenia mocy lampy poprzez chłodzenie lub modyfikacje konstrukcyjne (np. rozszczelnianie i wymiana wyprowadzeń anody) są trudne i niepraktyczne w warunkach domowych ze względu na konieczność utrzymania wysokiej próżni i właściwej emisji katody tlenkowej. Dyskusja poruszyła także kwestie fizyki gazów, próżni i metod uzyskiwania próżni, wskazując na trudności techniczne i ryzyko związane z eksperymentami. Wzmiankowano o lampach nadawczych z anodą wyprowadzoną na zewnątrz (np. 4CXC250B), które wymagają chłodzenia powietrzem, oraz o katodach wolframowych i tlenkowych, różniących się charakterystyką nasycenia prądu. Wątki dotyczące regeneracji kineskopów i problemów środowiskowych z nimi związanych zostały również poruszone.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA