Aha, to fakt, nie przyglądałem się temu wyprowadzeniu, dopiero teraz to zrobiłem. A gdyby ten 'drucik' zamienić na coś grubszego np. na drut miedziany lub aluminiowy o dużym przekroju, to wtedy było by to możliwe?
Oczywiście wiązałoby się to z koniecznością rozszczelnienia lampy, ale myśle że dałoby się z niej wypompować na tyle dużo powietrza żeby nazwać to próżnią. Mi się nasuwa taki sposób rozwiązania problemu, a mianowicie - rozszczelniłbym ją poprzez obcięcie obcęgami zakończenia. W ten sposób można dostać się do środka, jednak otwór trzeba byłoby poszerzyć. Myśle że to dałoby się zrobić bardzo delikatnie odłamując szkło, lub użyć pilniczka. Po poszerzeniu otworu przylutować (bo tylko przylutowanie mi się w tej chwili nasuwa na myśl) grubszy drut łączący anodę i wyprowadzenie. Potem zaczyna się górka. Chuty szkła niestety nie mam... ale gdybym zastosował gruby wąż nakładając go na siłę od zewnątrz na lampę, dodatkowo jeszcze przyklejąjąc go sporą ilością jakiegoś dobrego kleju odpornego na temperaturę, lub dodał chociażby pasty termoprzewodzącej pomiędzy węża a szkło. Na nasuniętą na lampę część wężą nałożyłbym miedzianą opaskę i delikatnie ją ścisnął. Pod łączeniem (na samym już szkle) również założyłbym taką opaskę i obie opaski połączył pręcikami żeby lepiej odbierały ciepło od miejsca połączenia.
Potem, w miejscu gdzie pogrubione wyprowadzenie anody miałoby wychodzić na zewnątrz, wziąłbym dołączył grubszy pręt lub coś innego o przekroju równym przekrojowi naszego węża. W tym pręcie wycięty byłby rowek wzdłuż obwodu. Po nałożeniu węża, w tym miejscu zacisnąłbym opaskę i odpompował powietrze. Rowek byłby w kształcie nie półokręgu tylko trójkąta i po zaciśnięciu opaski (cieniutkiej oczywiście) dobrze by uszczelnił. Teraz dochodzi problem wypompowania powietrza. No więc ja zabrałbym sie do tego w następujący sposób: W pręcie na którym zaciśnieta będzie opaska wywierciłbym otwór, tak by zmieśnił się w niej wężyk (o niewielkim przekroju) lub cieniutka rureczka (np. wycięta z tylnich żeberek lodówki). Potem miejsce gdzie wężyk\rureczka wchodziłaby do otworu uszczelniłbym czymkolwiek (bo kiedy zacznie się wypompowywać powietrze, to podciśnienie samo lepiej uszczelni to miejsce). Założyłbym gruby wąż na pręta i zacisnął opaskę o której już pisałem. Teoretycznie wszystko powinno być szczelne, przynajmniej nie wiem, gdzie mógłby być przeciek. Czas byłby zabrać się za wypompowanie. I to chyba byłoby najłatwiejsze. Założyłbym na otwór powietrza wlotowego sprężarki naszą rureczkę\wężyk. Nie potrzebne byłoby oklejanie ani nic nawet jeśli tam byłby przeciek, ponieważ tempo wypompowywania byłoby bardzo duże nawet gdyby kołem napędzającym tłok kręcić ręcznie. Powiedzmy że na oko (lub przy zastosowaniu jakiegoś miernika ale to inna bajka) w pewnym momencie wężyk\rureczkę, którym wypąpowywaliśmy powietrze przełamać w paru miejscach i dobrze związać żeby się nie rozprostował. Wiem z doświadczenia że wąż zgięty w ten sposób potrafi nieźle uszczelnić, co widziałem np. kiedy raz byłem świadkiem jak eksplodował (a nie póścił), kiedy przez przypadek zagiął się podczas pąpowania koła. Albo Zamiast wężyka\rureczki zastosować wentyl od większego koła, ale wkładając go w odwrotną stronę. Potem wystarczyłoby tylko zakleić i powietrze również nie powinnoby uciekać. Ponieważ anode byśmy chłodzili, więc temperatura jej byłaby znacznie niższa, więc nie powinna powodować problemów z grubym wężem na lampie. Dodatkowo jeśli on się by podgrzał to nie powinno się nic stać, ponieważ podciśnienie ciągnęłoby go do środka lampy.
To oczywiście tylko rozważania teoretyczne. Parę lat temu robiłem coś podobnego, ponieważ miałem wyświetlacz (kurcze zapomniałem nazwy, taki świecący w ciemności, bańka szklana, kupa anod, jakby nie patrzeć lampowy) w którym zbił mi się ten wypustek, którym normalnie wypompowano powietrze. Okleiłem to miejsce klejem a w środek wstawiłem koszuleczkę zrobioną z cieniutkiego kabelka. Tą koszulkę wielokrotnie pogrubiałem łącząc ją z kolejnymi koszulkami ale oczywiście o grubszym przekroju. Potem (kiedy osiągnęła wystarczająco dużą średnicę) założyłem ją na strzykawlę z tłokiem pokrytym gumą. Wyciągałem powietrze wyciągając tłok. Potem załamywałem wężyk (który miał ok 50mm długości) dodatkowo zaciskając go kombinerkami. Wyciągałem szczykawkę i spuszczałem tłok na dół, zakładałem prostowałem wężyk, wypompowywałem, załamywałem... itd. Pomysł był świetny, tyle że nie byłem w stanie sam tego zrobić do końca, bo po kilku pociągnięciach nie mogłem jednocześnie zagiąć węża i utrzymać tłoku. Za mocno ciągło jak na szczykaweczkę i wbijała się w palce, ale gdyby ktoś mi pomógł to to mogłoby zadziałać. Niestety odłożyłem ten wyświetlacz na później, ale okazało się, że przez przypadek wyrwałem wężyk, nie zauważyłem nawet kiedy i tak przeleżał parę tygodni i trochę brudu tam naleciało, więc sobie darowałem.
Proszę o komentarz pomysłu. Pewnie będzie on negatywny ale zobaczymy.