Witam. Dzisiaj podczas prac ziemnych na budowie zerwałem koparką dwa kable teleinformatyczne 4żyłowe od Orange. Niestety kabel jest na planie zagospodarowania terenu, chociaż na głębokości około 40 cm bez jakiegokolwiek zabezpieczenia czy taśmy ostrzegawczej. Zadzwoniłem do nich, zostało zgłoszone. Od razu zapytałem konsultanta kto za to będzie płacił, odpowiedź brzmiała że Orange, że ja nic nie będę płacił. Miłe zdziwienie ale OK. Po jakimś czasie dzwoni do mnie monter i pyta gdzie to się stało i jak oraz że Orange zapewne wystawi mi za to fakturę. Ale po krótkiej rozmowie ugadaliśmy się że przyjedzie do mnie na działkę, połączy, weźmie 200 zł i zgłoszenie wycofa. Otóż pytania jakie mi się nasuwają:
1. Czy faktycznie ja byłbym obciążony kosztami takiej naprawy, byłaby cała procedura i Bóg raczy wiedzieć ile by to kosztowało?
2. Jako właściciel działki nigdy nie podpisywałem z Orange ani z TPSA umowy o służebności przesyłu, poprzedni właściciel tak samo. Mimo to kable biegną przez moją działkę pół metra za moim ogrodzeniem. Czy warto wystosować do nich pismo o wyjaśnienie jakim prawem tam się znajdują mimo braku jakiegokolwiek dokumentu lub wpisu w księdze wieczystej?
1. Czy faktycznie ja byłbym obciążony kosztami takiej naprawy, byłaby cała procedura i Bóg raczy wiedzieć ile by to kosztowało?
2. Jako właściciel działki nigdy nie podpisywałem z Orange ani z TPSA umowy o służebności przesyłu, poprzedni właściciel tak samo. Mimo to kable biegną przez moją działkę pół metra za moim ogrodzeniem. Czy warto wystosować do nich pismo o wyjaśnienie jakim prawem tam się znajdują mimo braku jakiegokolwiek dokumentu lub wpisu w księdze wieczystej?