Usterka niby opisywana, ale nigdzie konstruktywnego rozwiązania. Pierwotnie wszystkie stabilizatory były nie wiadomo po co w obudowach izolowanych - pomimo że na wspólnej masie. Oryginalnie to tak wymyślono? Dalej - zwarta dioda ZD503 - zamiast prawilnej 33V siedziała 18V - po wymianie stabilizatorów, diody oraz pouszkadzanych diod prostowniczych mostka pomocniczego wzmacniacz się włączył, dając nawet dźwięk - z brumem, potwornie grzały dalej diody mostka pomocniczego, na pionowej płytce, rezystory r516 -r519, oraz same stabilizatory, aż w końcu wyłączył się znowu z identycznym efektem. Czego się czepić?