W tradycyjnym piecyku (ze świeczką), np. PG-6 gaszenie płomyka na noc jest wskazane ze względów bezpieczeństwa, gdyż nigdy nie wiadomo, czy aby nie będzie przerwy w dopływie gazu lub jakiś przeciąg nie zgasi świeczki (wtedy będzie się ulatniał niespalony gaz). Oszczędność gazu nie będzie wielka (większa byłaby w tych bardzo starych piecykach, jak PG-4, czy PG-3, gdzie świeczka była podwójna, stąd dużo ciągnęła gazu), ale zawsze jakaś jest. Jedyny minus gaszenia świeczki to szybsze zużycie zespołu gazowego (częste kręcenie tym pokrętłem). Co do 3-krotnej próby zapalania piecyka, to pewnie spowodowane jest tym, że się próbuje odpalić piecyk natychmiast po zapaleniu świeczki, przez co nie zdążył się jeszcze nagrzać bimetal (czy termopara-w zależności od typu piecyka - bimetal w tych naprawdę starych) - trzeba odczekać ok. 1 minuty.