Witam,
Jak w temacie problem występuje w układzie chłodzenia.
Kupiłem auto jakiś czas temu i od razu zauważyłem, że nagrzewa się ono do 100 stopni. (Licznik do 100 stopni, czerwone pole pokazuje 110). Silnik w samochodzie to 1.4 60km 44 kw X14NZ 1999r Astra Classic. Problem polegał na tym, że skoro prawidłowa temperatura silnika to 90 stopni tak również jestem tego samego założenia, że skoro jest więcej niż 90 stopni a dokładniej ponad 100 to uważam, że jest coś nie tak. Auto po zakupie nagrzewało się momentalnie do 100 stopni, jak się jechało było 91-95 stopni i co chwilę skakała temperatura, na postoju dochodziło do 100 stopni i nie uruchamiał się wentylator, jakoś magicznie dochodziło do 100 stopni i nie działo się z nim nic. Chłodnica była częściowo zimna. Przy wykręcaniu czujnika temperatury, który był prawdopodobną przyczyną skakania temperatury przy końcu wykręcania go wysadziło go w powietrze razem z fontanną płynu chłodzącego - zacięty termostat taka padła diagnoza. Po wymianie termostatu oraz czujnika temperatury zrobiło się gorzej. Temperatura rosła momentalnie do 100 stopni ale nie zatrzymywała się wcześniej tylko cisnęła od razu do końca czyli do prawie czerwonego pola czyli około 107 stopni czyli do końca otwarcia nowego termostatu (95-107*C). Poszła też opcja zużytej pompy wody, która według sprzedającego była niedawno wymieniana (auto kupiłem w kwietniu a wymieniana była we wrześniu i zrobił na niej według naklejki 10kkm). Mechanik stwierdził po stanie paska, że nie był od dawna wymieniany i prawdopodobnie pompa wody jest niesprawna a raczej jej wirnik. W międzyczasie zakupiłem nową chłodnicę i zauważyłem różnicę. Temperatura silnika nagrzewa się niestety wciąż do 107 stopni i zatrzymuje się na 102 ale robi to znacznie dłużej. Po wymianie chłodnicy, kolejnego nowego termostatu (95-102) oraz kolejnych kilku termowyłączników na niższą temperaturę włączania (95-100*C) auto wciąż nagrzewa się normalnie w trakcie jazdy do 102 a w postoju do 107 i uruchamia się wentylator, który znacznie długo studzi auto do 100*C. Niestety wciąż jest wysokie ciśnienie ponieważ przy odkręcaniu korka ze zbiorniczka wyrównawczego jest bardzo duże psiknięcie i chlapnięcie płynu, gdybym zrobił to trochę szybciej sądzę, że wywaliłoby fontannę i to bez znaczenia czy silnik jest nagrzany czy zimny po kilku dniach postoju. Wyczytałem też, że wymiana korka od zbiorniczka rozwiązywała wiele takich problemów, ponieważ nie jestem pierwszym, który taki problem ma, ale po wymianie nie było żadnej różnicy. Dodam też, że była wykonywana u innego mechanika próba sprawdzenia uszkodzonej uszczelki pod głowicą, która była negatywna więc uszczelka jest w porządku, ponieważ mimo ciśnienia i nagrzewania się silnika poziom płynu w ogóle się nie zmienia ani auto nie kopci na biało. Powiedzcie mi - jaki problem może leżeć w tej konkretnej sytuacji? Czy jest sens robienia generalnego remontu silnika wraz z wymianą kolejnej uszczelki pod głowicą? Dodam, że uszczelka była wymieniona na nową, nie wiem z jakiej przyczyny przez wcześniejszego właściciela. Z góry dzięki za pomoc i wybaczcie za taką mieszaninę w opisie, ale próbowałem przedstawić sytuację krok po kroku jakie czynności zostały wykonane.
Jak w temacie problem występuje w układzie chłodzenia.
Kupiłem auto jakiś czas temu i od razu zauważyłem, że nagrzewa się ono do 100 stopni. (Licznik do 100 stopni, czerwone pole pokazuje 110). Silnik w samochodzie to 1.4 60km 44 kw X14NZ 1999r Astra Classic. Problem polegał na tym, że skoro prawidłowa temperatura silnika to 90 stopni tak również jestem tego samego założenia, że skoro jest więcej niż 90 stopni a dokładniej ponad 100 to uważam, że jest coś nie tak. Auto po zakupie nagrzewało się momentalnie do 100 stopni, jak się jechało było 91-95 stopni i co chwilę skakała temperatura, na postoju dochodziło do 100 stopni i nie uruchamiał się wentylator, jakoś magicznie dochodziło do 100 stopni i nie działo się z nim nic. Chłodnica była częściowo zimna. Przy wykręcaniu czujnika temperatury, który był prawdopodobną przyczyną skakania temperatury przy końcu wykręcania go wysadziło go w powietrze razem z fontanną płynu chłodzącego - zacięty termostat taka padła diagnoza. Po wymianie termostatu oraz czujnika temperatury zrobiło się gorzej. Temperatura rosła momentalnie do 100 stopni ale nie zatrzymywała się wcześniej tylko cisnęła od razu do końca czyli do prawie czerwonego pola czyli około 107 stopni czyli do końca otwarcia nowego termostatu (95-107*C). Poszła też opcja zużytej pompy wody, która według sprzedającego była niedawno wymieniana (auto kupiłem w kwietniu a wymieniana była we wrześniu i zrobił na niej według naklejki 10kkm). Mechanik stwierdził po stanie paska, że nie był od dawna wymieniany i prawdopodobnie pompa wody jest niesprawna a raczej jej wirnik. W międzyczasie zakupiłem nową chłodnicę i zauważyłem różnicę. Temperatura silnika nagrzewa się niestety wciąż do 107 stopni i zatrzymuje się na 102 ale robi to znacznie dłużej. Po wymianie chłodnicy, kolejnego nowego termostatu (95-102) oraz kolejnych kilku termowyłączników na niższą temperaturę włączania (95-100*C) auto wciąż nagrzewa się normalnie w trakcie jazdy do 102 a w postoju do 107 i uruchamia się wentylator, który znacznie długo studzi auto do 100*C. Niestety wciąż jest wysokie ciśnienie ponieważ przy odkręcaniu korka ze zbiorniczka wyrównawczego jest bardzo duże psiknięcie i chlapnięcie płynu, gdybym zrobił to trochę szybciej sądzę, że wywaliłoby fontannę i to bez znaczenia czy silnik jest nagrzany czy zimny po kilku dniach postoju. Wyczytałem też, że wymiana korka od zbiorniczka rozwiązywała wiele takich problemów, ponieważ nie jestem pierwszym, który taki problem ma, ale po wymianie nie było żadnej różnicy. Dodam też, że była wykonywana u innego mechanika próba sprawdzenia uszkodzonej uszczelki pod głowicą, która była negatywna więc uszczelka jest w porządku, ponieważ mimo ciśnienia i nagrzewania się silnika poziom płynu w ogóle się nie zmienia ani auto nie kopci na biało. Powiedzcie mi - jaki problem może leżeć w tej konkretnej sytuacji? Czy jest sens robienia generalnego remontu silnika wraz z wymianą kolejnej uszczelki pod głowicą? Dodam, że uszczelka była wymieniona na nową, nie wiem z jakiej przyczyny przez wcześniejszego właściciela. Z góry dzięki za pomoc i wybaczcie za taką mieszaninę w opisie, ale próbowałem przedstawić sytuację krok po kroku jakie czynności zostały wykonane.