Witam, bardzo proszę o poradę odnośnie mojego problemu bo tam gdzie pracuję nic nie dojeżdża a auto mi szaleje
Honda civic vii 2001 rok 1.4 90 km
W czasie jazdy ( różnie raz po ok 10 minutach, innym razem po godzinie lub dwóch) zaczynają się dziać cuda - włącza się kontrolka abs, srs i inne po kolei, odcina wspomaganie, gasną zegary, opadają wskazówki, (tak jakby brak prądu odcinał po kolei wszelkie systemy pobierające prąd), jeśli go nie zgaszę dojadę do celu bez wspomagania, po zgaszeniu auta i ponownej próbie uruchomienia zero reakcji, tylko takie cyknięcia jakby przy stacyjce.
od 2 dni na niskich obrotach jakby delikatnie zapala się też kontrolka od ładowania (akumulator). - ale tylko w czasie jak wszystko zaczyna szaleć - kiedy jest ok nic dziwnego się nie dzieje i żadne kontrolka się nie świeci ani nie miga.
Kiedy odczekam jakiś czas (10-20 minut lub godzinę) zapala potem normalnie.
Akumulator sprawdzony, ładowanie z alternatora też, u 2 różnych elektryków jest idealne.
Dzisiaj jechałem dalszą trasę po 10 min odłączyło zegary i wspomaganie jednak po ok 30 minutach nagle wszystko wróciło do normy i już przez kilka godzin było normalnie, jeździłem bez żadnych niespodzianek ze wspomaganiem.
Akurat jak podjechałem do elektryka to wszytko było ok więc nie mógł nic powiedzieć.
Jakieś podejrzenia się Wam nasuwają? Może od czasu do czasu jest jakieś przebicie i alternator nie ładuje ? A potem na jakimś wyboju się załącza?
Ciężka sprawa.
Honda civic vii 2001 rok 1.4 90 km
W czasie jazdy ( różnie raz po ok 10 minutach, innym razem po godzinie lub dwóch) zaczynają się dziać cuda - włącza się kontrolka abs, srs i inne po kolei, odcina wspomaganie, gasną zegary, opadają wskazówki, (tak jakby brak prądu odcinał po kolei wszelkie systemy pobierające prąd), jeśli go nie zgaszę dojadę do celu bez wspomagania, po zgaszeniu auta i ponownej próbie uruchomienia zero reakcji, tylko takie cyknięcia jakby przy stacyjce.
od 2 dni na niskich obrotach jakby delikatnie zapala się też kontrolka od ładowania (akumulator). - ale tylko w czasie jak wszystko zaczyna szaleć - kiedy jest ok nic dziwnego się nie dzieje i żadne kontrolka się nie świeci ani nie miga.
Kiedy odczekam jakiś czas (10-20 minut lub godzinę) zapala potem normalnie.
Akumulator sprawdzony, ładowanie z alternatora też, u 2 różnych elektryków jest idealne.
Dzisiaj jechałem dalszą trasę po 10 min odłączyło zegary i wspomaganie jednak po ok 30 minutach nagle wszystko wróciło do normy i już przez kilka godzin było normalnie, jeździłem bez żadnych niespodzianek ze wspomaganiem.
Akurat jak podjechałem do elektryka to wszytko było ok więc nie mógł nic powiedzieć.
Jakieś podejrzenia się Wam nasuwają? Może od czasu do czasu jest jakieś przebicie i alternator nie ładuje ? A potem na jakimś wyboju się załącza?
Ciężka sprawa.