Dzień dobry,
Chciałbym swój system alarmowy oparty o satelowską Integrę 128wrl rozszerzyć o możliwość wykrywania zalania.
Pierwsza myśl, to zakup dedykowanych czujników wykrywających zalanie (wodę) i rozstawienie ich w kilku kluczowych punktach - 2 łazienki, kuchnia, p.gosp - to daje przynajmniej 4 sztuki AFD-100, czyli lekką ręką 6 stów. Trochę dużo. Poza tym nie powiadomi mnie to w sytuacji w której przeciek nastąpi w innym niż najbardziej oczywiste miejsce - np. strzeli rurka w Gebericie i cała woda pod moją nieobecność będzie spływać przez WC nie wywołując alarmu.
Olśniło mnie jednak i pomyślałem, że mogę podejść do tematu zupełnie inaczej. Swoje rozważania oparłem o fakt, że temperatura wody z wodociągów wpływającej do domu jest zawsze zdecydowanie niższa niż utrzymywana przeze mnie temperatura wewnątrz pomieszczeń. Zatem umieszczenie czujnika temperatury na/w rurze powinno skutkować tym, że w przypadku braku przepływu temperatura wyrówna się z otoczeniem. Gdy tylko woda zacznie płynąć, to czujnik zostanie schłodzony i tym mogę wyzwalać alarm (powiadomienia itp).
Do głowy przyszło mi rozwiązanie po maksie - czyli samodzielnie zmontować układ oparty o Atmega i czujnik Dallas D18B20 wsadzony do tulejki do termometru wkręconej w trójnik na rurze (chodzi o coś co wyświetli google grafika na hasło "tulejka do termometru"). Zaleta rozwiązania jest taka, że oprogramowałbym sobie to tak, aby system reagował nie na temperaturę, ale na jej pochodną (zmianę) - to w konsekwencji sprawiłoby, że sygnalizacja alarmu ustałaby w krótką chwilę po zakręceniu kranu i nawet powolne ogrzewanie rury powietrzem z otoczenia nie skutkowałoby ciągłą sygnalizacją naruszenia, a dodatkowo kolejne otwarcie przepływu po stosunkowo krótkim czasie znów spowoduje zauważalne ochłodzenie. Niestety, jest to czasochłonne i pracochłonne - lutowanie, programowanie. Trochę mi się nie chce
Druga opcja, to zwykły termostat (na allegro pod frazą regulator temperatury jest kilka opcji za około 10 zł). Upraszcza to problem, bo taki regulator ustawiam na około 15C, histerezę na poziomie 1C i gotowe - całość, wraz z montażem i podłączeniem na wejście Integry zajmie 30 minut
Teraz mam 2 pytania do Was:
1) Opcja druga, nie zbada pochodnej temperatury i będzie sygnalizować naruszenie wejścia długo po tym jak zakręcę kran. Mogą być oczywiste fałszywki polegające na tym, że umyję ręce, uzbroję alarm, wyjdę z domu i zanim dojdę do furtki, to zostanie wywołany alarm wycieku - bo temperatura wody w rurze ciągle będzie zbyt niska. Czy można oprogramować Integrę tak, aby po włączeniu czuwania ignorowała ona naruszenie wejścia do czasu jego ustania, ale ponowne naruszenie w trakcie czuwania ma wywołać reakcję?
2) Czy ktoś w Was praktykował tego typu metody sygnalizacji zalania i chciałby się podzielić swoimi doświadczeniami? Może nie dostrzegam czegoś dla Was oczywistego.
Chciałbym swój system alarmowy oparty o satelowską Integrę 128wrl rozszerzyć o możliwość wykrywania zalania.
Pierwsza myśl, to zakup dedykowanych czujników wykrywających zalanie (wodę) i rozstawienie ich w kilku kluczowych punktach - 2 łazienki, kuchnia, p.gosp - to daje przynajmniej 4 sztuki AFD-100, czyli lekką ręką 6 stów. Trochę dużo. Poza tym nie powiadomi mnie to w sytuacji w której przeciek nastąpi w innym niż najbardziej oczywiste miejsce - np. strzeli rurka w Gebericie i cała woda pod moją nieobecność będzie spływać przez WC nie wywołując alarmu.
Olśniło mnie jednak i pomyślałem, że mogę podejść do tematu zupełnie inaczej. Swoje rozważania oparłem o fakt, że temperatura wody z wodociągów wpływającej do domu jest zawsze zdecydowanie niższa niż utrzymywana przeze mnie temperatura wewnątrz pomieszczeń. Zatem umieszczenie czujnika temperatury na/w rurze powinno skutkować tym, że w przypadku braku przepływu temperatura wyrówna się z otoczeniem. Gdy tylko woda zacznie płynąć, to czujnik zostanie schłodzony i tym mogę wyzwalać alarm (powiadomienia itp).
Do głowy przyszło mi rozwiązanie po maksie - czyli samodzielnie zmontować układ oparty o Atmega i czujnik Dallas D18B20 wsadzony do tulejki do termometru wkręconej w trójnik na rurze (chodzi o coś co wyświetli google grafika na hasło "tulejka do termometru"). Zaleta rozwiązania jest taka, że oprogramowałbym sobie to tak, aby system reagował nie na temperaturę, ale na jej pochodną (zmianę) - to w konsekwencji sprawiłoby, że sygnalizacja alarmu ustałaby w krótką chwilę po zakręceniu kranu i nawet powolne ogrzewanie rury powietrzem z otoczenia nie skutkowałoby ciągłą sygnalizacją naruszenia, a dodatkowo kolejne otwarcie przepływu po stosunkowo krótkim czasie znów spowoduje zauważalne ochłodzenie. Niestety, jest to czasochłonne i pracochłonne - lutowanie, programowanie. Trochę mi się nie chce
Druga opcja, to zwykły termostat (na allegro pod frazą regulator temperatury jest kilka opcji za około 10 zł). Upraszcza to problem, bo taki regulator ustawiam na około 15C, histerezę na poziomie 1C i gotowe - całość, wraz z montażem i podłączeniem na wejście Integry zajmie 30 minut
Teraz mam 2 pytania do Was:
1) Opcja druga, nie zbada pochodnej temperatury i będzie sygnalizować naruszenie wejścia długo po tym jak zakręcę kran. Mogą być oczywiste fałszywki polegające na tym, że umyję ręce, uzbroję alarm, wyjdę z domu i zanim dojdę do furtki, to zostanie wywołany alarm wycieku - bo temperatura wody w rurze ciągle będzie zbyt niska. Czy można oprogramować Integrę tak, aby po włączeniu czuwania ignorowała ona naruszenie wejścia do czasu jego ustania, ale ponowne naruszenie w trakcie czuwania ma wywołać reakcję?
2) Czy ktoś w Was praktykował tego typu metody sygnalizacji zalania i chciałby się podzielić swoimi doświadczeniami? Może nie dostrzegam czegoś dla Was oczywistego.