Swoje zdanie na temat instalacji 15000 żarówek o mocy 10000W już napisałem - powtarzam, taką instalację, szczególnie na zewnątrz budynku, gdzie deszcz może spowodować zwarcia i upływności, może wykonać tylko elektryk z uprawnieniami a nie elektryczny analfabeta.
Przypadek włączania takiego prądu między fazę a uziemienie powinien zainteresować prokuratora - zagrożenie życia i zdrowia.
Pisanie takich głupot, jak poniżej, pod prokuratora nie podpada, świadczy tylko o braku wiedzy z podstaw fizyki i elektrotechniki u autora:
Pamil napisał:
Co do diody to :
1. Włączona w szereg w lampki choinkowe przyjmuje punkt pracy ( napięcie i natężenie płynącego prądu) żarówki. To tak jak byś dodał jeszcze jeden odbiornik, tylko po to żeby więcej zapłacić za prąd.
2. Dioda prostownicza jest to ustrojstwo, na którym spadek napięcia wynośi około 0,6 V ( zero sześć ) a nie 110V.
3. Napięcie między szczytowe 230V wynosi 460V, dlatego zastosowanie prostownika jednopołówkowego ( diody prostowniczej ) nie zmieni napięcia tylko je wyprostuje ( zamiast zmiennego będzie stałe).
4. By obniżyć napięcie do 110V potrzebny był by radiator i to bardzo duży, bo przy poborze prądu około 2A ze wzoru 110x2= 220 W ( próbowaliście dotknąć żarówki 100W jak jest ciepła.
Po co pdłączać dodatkowe zwykłe żarówki do każdego kompletu jeżeli pobór prądu i tak już jest bardzo duży, a każda żarówka to najmniej 5W X ilość kompletów.
Widać autor nie wie, co to jest prąd i napięcie przemienne i nie ma pojęcia, jaki jest skutek włączenia diody prostowniczej pomiędzy źródło takiego napięcia i obciążenie rzeczywiste (opornik).
Spróbuję w miarę krótko wyjaśnić:
Napięcie przemienne w sieci energetycznej zmienia się w sposób (prawie) sinusoidalny, z częstotliwością (w Europie) 50Hz.
Tak więc napięcie narasta od zera do wartości (nominalnie) +230V×√2 (ok 325V) a potem spada, przechodzi przez zero, zmienia znak na ujemny, rośnie znów do wartości -325V i potem spada do zera - cykl się powtarza 50 razy na sekundę.
Jeśli do takiego źródła podłączymy opornik, to prąd będzie miał taki sam sinusoidalny przebieg.
Zarówno dodatnie jak i ujemne połówki będą ten opornik (albo żarówkę)nagrzewać.
Jeśli pomiędzy źródło napięcia a opornik włączymy diodę (wytrzymującą wartość szczytową tego napięcia), to ta dioda przepuści tylko albo dodatnie albo ujemne połówki sinusoidy.
Spadek napięcia 0,4-0,7V na przewodzącej diodzie przy wartości szczytowej 325V można pominąć.
Prąd będzie płynąć z przerwami, średnio przez połowę czasu, więc wydzieli się połowa tej mocy, która wydzieliłaby się bez diody.
Dla grzałki lub żarówki (zaniedbując nieliniowość oporności w funkcji temperatury), wymyślonej na napięcie 110V≈ a podłączonej przez diodę do 220V≈ efekt będzie taki, jakby podłączyć ją do napięcia zmiennego 110×√2, czyli ok 155V≈.
Żarówka będzie świecić znacznie jaśniej, niż przy jej nominalnym napięciu, ale może być widoczne migotanie 50Hz, ze względu na małą bezwładność cieplną żarnika i właściwości wzroku.
Ufff...
Wmak