Listwa zasilająco-filtrująca przeciwprzepięciowa Lestar LFT 2005 G-A. Podłączenie listwy do gniazda (bez żadnych podłączonych do niej urządzeń) wyłącza bezpiecznik główny (?) różnicowoprądowy 40 A. Do wczoraj listwa działała przez kilka lat poprawnie, był do niej podpięty m.in. komputer.
Listwa nie została uszkodzona mechanicznie, ale zaszły pewne…
Okoliczności towarzyszące:
Wczoraj na innym obwodzie (z innym bezpiecznikiem B16, ale na tym samym bezpieczniku głównym 40 A) testowałem nowo nabyty używany UPS – sprawdzałem obecność napięcia między N a uziemieniem (nie wykluczam, że zetknąłem też L z uziemieniem, ale przez woltomierz). „Żarówka” LED migała z częstotliwością ok. 2 Hz - dziwne. Żarówka zwykła ledwo się żarzyła, prawie niewidocznie. Też dziwne. Natomiast woltomierz nie pokazał nic kilkakrotnie, aż nagle… zgasło światło.
Po odnalezieniu latarki stwierdziłem, że zadziałał bezpiecznik 16 A od obwodu z UPS-em, chyba też bezpiecznik B16 od obwodu z listwą i komputerem (nie pamiętam na pewno) i bezpiecznik główny różnicowoprądowy 40 A (nie wiem, czy on się tak poprawnie nazywa – na poniższym zdjęciu to ten z lewej strony SCHRACK 40-4-003 40 A).
Śledztwo:
Podłączanie listwy do większości gniazd w domu powoduje zadziałanie bezpiecznika 40 A bez wywalania bezpiecznika B16. Z podłączoną do listwy tradycyjną żarówką 75 W lub bez.
Podłączanie listwy do co najmniej dwóch gniazd w domu kończy się sukcesem, z podłączoną do niej żarówką lub bez. Te gniazda są zabezpieczane tym samym bezpiecznikiem głównym 40 A (gniazda nie są zasilane, gdy ten bezpiecznik jest wyłączony).
Zajrzałem do środka listwy. Poza obecnością moli nie można jej nic zarzucić. Próbowałem multimetrem dotykać części, które uznałem za kondensatory, w celu ich ewentualnego rozładowania. Mierzalnych efektów nie było.
Instalacje w domu jest trójfazowa, kable trzyżyłowe. Uziemienie instalacji było kiedyś dobre, ale odcięto mi część rury, która to uziemienie zapewniała. Czyli teraz uziemienie jest, ale na pewno gorsze niż projektowane.
Jako niespecjalista od prądu nie wiem, czy to ważne dla sprawy, więc zamieszczam zdjęcie jakichś czterech innych bezpieczników w mojej skrzynce, które chyba mają rolę nadrzędną.
Czy ktoś ma pomysł, coż za dziwne to zjawisko? Czy to w listwie coś nawala, czy coś w instalacji – jakieś ładunki w niej siedzą podstępnie nieodprowadzone?
Wszystkie urządzenia elektryczne działają poprawnie, ale czy jest bezpiecznie?
Listwa nie została uszkodzona mechanicznie, ale zaszły pewne…
Okoliczności towarzyszące:
Wczoraj na innym obwodzie (z innym bezpiecznikiem B16, ale na tym samym bezpieczniku głównym 40 A) testowałem nowo nabyty używany UPS – sprawdzałem obecność napięcia między N a uziemieniem (nie wykluczam, że zetknąłem też L z uziemieniem, ale przez woltomierz). „Żarówka” LED migała z częstotliwością ok. 2 Hz - dziwne. Żarówka zwykła ledwo się żarzyła, prawie niewidocznie. Też dziwne. Natomiast woltomierz nie pokazał nic kilkakrotnie, aż nagle… zgasło światło.
Po odnalezieniu latarki stwierdziłem, że zadziałał bezpiecznik 16 A od obwodu z UPS-em, chyba też bezpiecznik B16 od obwodu z listwą i komputerem (nie pamiętam na pewno) i bezpiecznik główny różnicowoprądowy 40 A (nie wiem, czy on się tak poprawnie nazywa – na poniższym zdjęciu to ten z lewej strony SCHRACK 40-4-003 40 A).
Śledztwo:
Podłączanie listwy do większości gniazd w domu powoduje zadziałanie bezpiecznika 40 A bez wywalania bezpiecznika B16. Z podłączoną do listwy tradycyjną żarówką 75 W lub bez.
Podłączanie listwy do co najmniej dwóch gniazd w domu kończy się sukcesem, z podłączoną do niej żarówką lub bez. Te gniazda są zabezpieczane tym samym bezpiecznikiem głównym 40 A (gniazda nie są zasilane, gdy ten bezpiecznik jest wyłączony).
Zajrzałem do środka listwy. Poza obecnością moli nie można jej nic zarzucić. Próbowałem multimetrem dotykać części, które uznałem za kondensatory, w celu ich ewentualnego rozładowania. Mierzalnych efektów nie było.
Instalacje w domu jest trójfazowa, kable trzyżyłowe. Uziemienie instalacji było kiedyś dobre, ale odcięto mi część rury, która to uziemienie zapewniała. Czyli teraz uziemienie jest, ale na pewno gorsze niż projektowane.
Jako niespecjalista od prądu nie wiem, czy to ważne dla sprawy, więc zamieszczam zdjęcie jakichś czterech innych bezpieczników w mojej skrzynce, które chyba mają rolę nadrzędną.
Czy ktoś ma pomysł, coż za dziwne to zjawisko? Czy to w listwie coś nawala, czy coś w instalacji – jakieś ładunki w niej siedzą podstępnie nieodprowadzone?
Wszystkie urządzenia elektryczne działają poprawnie, ale czy jest bezpiecznie?