Witam! Spaliłem już kilkanaście mosfetow, więc piszę temat. Bo chyba czegoś tu nie rozumiem. Zbudowalem sobie trojfazowy polmostek, sterowany z mikrokontrolera. Założyłem konkretne chłodzenie, ale silnik póki co pracuje 'na sucho', więc obciążenie jest żadne.
Przy niskim napieciu wszystko smigalo. Po zgrzaniu akumulatora na docelowe napięcie działało chwilę. I to jest dziwne- czemu działało chwilę, a potem przestało? Ale po kolei. Poniżej zamieściłem schemat modułu(pojedynczy polmostek, w praktyce są trzy takie).
Sterowany jest bezpośrednio z uC. W programie wszystko napisane tak, żeby wykluczyć zwarcie(gdyby nie to, nie działałby I z 18V). Fazy są przełączane na podstawie odczytów z czujników Halla w silniku. Górny sygnał jest modulowany pwm, z częstotliwością ok 4kHz. Czyli chyba nie za dużo. Pwm jest regulowane roll gazem hallotronowym w zakresie 0-100%. Modele krzemow których użyłem są w schemacie. Na aku założony szybki bezpiecznik 10A.
No i po podłączeniu całości do prądu, delikatnie poruszylem manetka. Silnik zakręcil się z piskiem (4kHz). Powoli odkrecilem od zera do końca. Mniej więcej pośrodku wypełnienia silnik trochę skakał. No ale ładnie się rozpedzil I przy 100% zgodnie z oczekiwaniami przestał piszczec i skakać. Sprawdziłem organoleptycznie radiatory-zimne. Jeszcze kilka razy dodałem i odjalem 'gaz'.
Za któryms razem bezpiecznik wywalił tak, że topik rozsmarowalo na tym szkielku.
Diagnoza?
Oba mikrokontrolery sprawne, ich zasilanie również. (dwa stabilizatory, lm317 do 18V, a potem jakiś 5V ldo 1A). Mostek? Tranzystory zimne. Wszystkie 6(3 gorne I 3 dolne) maja przebite złącza, jeden z górnych ma przebita bramkę.
Silnik to rowerowy nine continent 7x9. Duży kloc, wolne obroty(pełni rolę piasty) , kilkadziesiąt zębów w stojanie. Oporność uzwojenia to ok 0.4Ohma. Prąd pracy bez obciążenia to ok 1-2A przy 18V. Przy 55V nie zdążyłem zmierzyć.
W czym tkwi problem? Co robię źle? Co jest do poprawy w schemacie? A może lepszym pomysłem byłoby przerzucenie pwm do dolnych kluczy?
Moje typy:
1. Diody BY133 są zbyt wolne, skoki na cewkach powodują przebicie górnych mosfetów, które mają napięcie na styk. Dolne uwalają się poprzez zwarcie, zanim zareaguje bezpiecznik.
2. Brak dead time powoduje krótkotrwałe zwarcia, które wykańczają złącza zanim zdążą złapać temperaturę.
3. Opóźnienie otwarcia górnego klucza poprzez obecność BC546.
W ogóle na początku próbowałem użyć wszystkich N mosfetów i drivera 2108. Nawet działało, silnik działał znacznie płynniej, ale potem nastąpił dziwny moment i z nieznanej mi przyczyny te drivery zaczęły się spalać jeden za drugim. Do śmietnika poszło 9 sztuk(a tanie nie są) i zdecydowałem się na użycie P mosfetów na górze.
EDIT: Machnąłem się w schemacie, górny MOSFET to IRF4905.
Przy niskim napieciu wszystko smigalo. Po zgrzaniu akumulatora na docelowe napięcie działało chwilę. I to jest dziwne- czemu działało chwilę, a potem przestało? Ale po kolei. Poniżej zamieściłem schemat modułu(pojedynczy polmostek, w praktyce są trzy takie).
Sterowany jest bezpośrednio z uC. W programie wszystko napisane tak, żeby wykluczyć zwarcie(gdyby nie to, nie działałby I z 18V). Fazy są przełączane na podstawie odczytów z czujników Halla w silniku. Górny sygnał jest modulowany pwm, z częstotliwością ok 4kHz. Czyli chyba nie za dużo. Pwm jest regulowane roll gazem hallotronowym w zakresie 0-100%. Modele krzemow których użyłem są w schemacie. Na aku założony szybki bezpiecznik 10A.
No i po podłączeniu całości do prądu, delikatnie poruszylem manetka. Silnik zakręcil się z piskiem (4kHz). Powoli odkrecilem od zera do końca. Mniej więcej pośrodku wypełnienia silnik trochę skakał. No ale ładnie się rozpedzil I przy 100% zgodnie z oczekiwaniami przestał piszczec i skakać. Sprawdziłem organoleptycznie radiatory-zimne. Jeszcze kilka razy dodałem i odjalem 'gaz'.
Za któryms razem bezpiecznik wywalił tak, że topik rozsmarowalo na tym szkielku.
Diagnoza?
Oba mikrokontrolery sprawne, ich zasilanie również. (dwa stabilizatory, lm317 do 18V, a potem jakiś 5V ldo 1A). Mostek? Tranzystory zimne. Wszystkie 6(3 gorne I 3 dolne) maja przebite złącza, jeden z górnych ma przebita bramkę.
Silnik to rowerowy nine continent 7x9. Duży kloc, wolne obroty(pełni rolę piasty) , kilkadziesiąt zębów w stojanie. Oporność uzwojenia to ok 0.4Ohma. Prąd pracy bez obciążenia to ok 1-2A przy 18V. Przy 55V nie zdążyłem zmierzyć.
W czym tkwi problem? Co robię źle? Co jest do poprawy w schemacie? A może lepszym pomysłem byłoby przerzucenie pwm do dolnych kluczy?
Moje typy:
1. Diody BY133 są zbyt wolne, skoki na cewkach powodują przebicie górnych mosfetów, które mają napięcie na styk. Dolne uwalają się poprzez zwarcie, zanim zareaguje bezpiecznik.
2. Brak dead time powoduje krótkotrwałe zwarcia, które wykańczają złącza zanim zdążą złapać temperaturę.
3. Opóźnienie otwarcia górnego klucza poprzez obecność BC546.
W ogóle na początku próbowałem użyć wszystkich N mosfetów i drivera 2108. Nawet działało, silnik działał znacznie płynniej, ale potem nastąpił dziwny moment i z nieznanej mi przyczyny te drivery zaczęły się spalać jeden za drugim. Do śmietnika poszło 9 sztuk(a tanie nie są) i zdecydowałem się na użycie P mosfetów na górze.
EDIT: Machnąłem się w schemacie, górny MOSFET to IRF4905.