Tydzień temu zauważyłem spowolnioną pracę systemu operacyjnego. W trakcie spowolnień paliła się kontrolka dysku twardego na obudowie komputera. Od razu zajrzałem do systemu smart i odkryłem błędy C5, C6 w liczbie chyba 150 w przeliczeniu na wartości dziesiętne. Następnego dnia, po użyciu narzędzia chkdsk pojawiły się błędy w atrybucie 05 w liczbie 10 w przeliczeniu na wartości dziesiętne. Bezzwłocznie zainwestowałem w nowy dysk.
Pracując dalej z falernym dyskiem twardym, okazało się, że liczniki błędów C5, C6 stale rosną. Dziś już wynoszą 1080. Licznik 05 podniósł się do wartości 64. Z tego co mi wiadomo, te dane świadczą o tym, że dysk umiera. System jeszcze bardziej się przycina. Niektóre pliki nie dają się odczytać skopiować.
Mam zamiar wyrzucić ów dysk do śmietnika, nie przeprowadzając żadnych remapów czy zerowań - myślę, że to nic nie da. Czy nie będę żałować? A może da się coś jeszcze zrobić z tym dyskiem?
Pracując dalej z falernym dyskiem twardym, okazało się, że liczniki błędów C5, C6 stale rosną. Dziś już wynoszą 1080. Licznik 05 podniósł się do wartości 64. Z tego co mi wiadomo, te dane świadczą o tym, że dysk umiera. System jeszcze bardziej się przycina. Niektóre pliki nie dają się odczytać skopiować.
Mam zamiar wyrzucić ów dysk do śmietnika, nie przeprowadzając żadnych remapów czy zerowań - myślę, że to nic nie da. Czy nie będę żałować? A może da się coś jeszcze zrobić z tym dyskiem?