Nie, ale zawór ma 3 węże, przełącza między nimi obieg cieczy.
Przy zdechłym zaworze, ten "mój" stał z syfem w środku, jeden grzybek już odpadł, w więcej nie wnikałem...
Przy jakimś tam przelocie w zaworze, pompa wody przy 600obr pcha sobie w niego na luzie, od niechcenia, pcha tyle ile może, a dziurka może być niewielka - nagrzewnica to duży opór dla pompy i płynu, a jest przecież 3 przewód, jeśli jak powyżej też uchylony, to wodzie łatwiej tam płynąć jak przez nagrzewnicę - może płynąć tylko część płynu przez nagrzewnicę, i łatwiej ją schłodzić wentylatorem.
Wciskasz gaz, 1000obr, przelot ten sam, ale woda szybciej płynie, pod większym ciśnieniem obracającej się szybciej pompy, więcej przepływa jej przez grzejnik i trudniej, lub dłużej potrwa jego schłodzenie. Efekt - leci gorące po dodaniu gazu.
Bez, już nie.
I dochodzi jeszcze jakiś bypass, obejście.
W jednym aucie też kminiliśmy o co chodzi z ogrzewaniem, wszystko dobre, JUŻ wymienione, a ogrzewania nima
Też był "bypass" bajpasujący nagrzewnicę. Niestety temat się urwał, zainteresowany nie zatkał tego bypassa, żeby sprawdzić czy czasem to nie przez niego płynie ciepło zamiast nagrzewnicy.
hehe_2288 napisał: nagrzewnica jest cała w tej samej temperaturze,
80-85C powinno parzyć, jak zrobisz warunki 600obr + wentylator to się schładza ?
Tak, to za słaby przepływ, może z powodu teorii jak wyżej. Nie, to z nawiewu musi lecieć prawie takie jakie czujesz ręką.
Inaczej, do kabiny wchodzą 3 przewody, jak spada temperatura nawiewu, to jeden musi też robić się chłodniejszy.
hehe_2288 napisał: Po poluzowaniu korka wlewu płynu chłodniczego było słychać jak bąbelki idą i nigdy nie jeździłem i nie będę jeździć na wodzie
Jest powrót wpadający do hmm, zbiorniczka

powyżej poziomu płynu ? Może ciurkać z góry w taflę płynu, "gotując" się tak jak nalewając wodę do garnka - woda "wrze" i bąbelki powietrza też w niej widać.
Układ jest ciśnieniowy, tak ? Poziom płynu może się podnosić po odkręceniu korka przy zagrzanym silniku w układzie nadciśnienia, 1-1,5 bar. Odkręcając korek wyrównujesz ciśnienie z atmosferycznym, a to oznacza że nagle podnosi się temperatura płynu, z 85C do ponad 100 i wtedy płyn naprawdę jest w fazie wrzenia. Wypływanie płynu i bąbelki nie muszą być wtedy niczym niezwykłym, to zwykła niebezpieczna fizyka. Słyszałem że w himalajach gotuję wodę przy 80C.