Podczas przeglądu technicznego bloku mieszkalnego, w moim mieszkaniu stwierdzono, że w kuchni obudowa mikrofali jest pod napięciem. Polecono wymienić gniazdko. Niestety mnie nie było przy tym przeglądzie. Z tego co wiem, nic więcej jednak elektryk (czy kto tam był) nie powiedział. Tylko to, że za 1,5 m-ca przyjdzie sprawdzić, czy gniazdko jest wymienione. Jak to w bloku z lat 70-tych nie ma oczywiście uziemienia ani nawet zerowania. Poprzedni właściciel co prawda ponoć wymieniał instalację, ale robił to podczas remontu i pewnie żeby było taniej, nie wziął elektryka tylko instalację wymienili budowlańcy. Elektryk, który był przy okazji innej awarii stwierdził, że ogólnie instalacja jest w zasadzie do wymiany, bo jest źle położona. Co tak naprawdę powinien zrobić elektryk, żeby nie było napięcia na obudowie? Zrobić zerowanie? Nie za bardzo wiem, o co chodziło temu człowiekowi, który prowadził kontrolę.