Nie ma możliwości odzyskiwania pojedynczych bitów. Minimalną jednostką adresowania jest sektor, jest to najmniejsza jednostka, jaką można zakodować, zaadresować i zapisać na dysku. Dekodowanie fragmentów mniejszych niż sektor nie może dać wiarygodnych i użytecznych rezultatów. Druga sprawa, to możliwości zapisu danych z przesunięciem względem środka ścieżki - taka możliwość występowała w dyskach z silnikami krokowymi, gdzie mechaniczne zużycie podzespołów, mimosrodowość osi silnika, czy rozszerzalność temperaturowa materiałów powodowały, że takie coś mogło się wydarzyć. Tylko, że dyski z silnikami krokowymi wymarły w pierwszej połowie tal '90,. To z tamtych czasów wywodzą się pomysły na odzyskiwanie nadpisanych danych, które, pomimo tego, że ówczesne dyski charakteryzowały się znacznie mniejszą gęstością zapisu i precyzją serwomechanizmów, i tak nie przyniosły ani jednego sensownego rezultatu.
We współczesnych dyskach wykorzystujących do pozycjonowania silniki liniowe w przypadku, gdy podczas zapisu odchylenie głowicy od środka ścieżki przekroczy 10 % jej szerokości zwracany jest bład i operacja jest powtarzana. Głowica dąży do tego, by znajdować się nad środkiem scieżki i nigdy nie będzie stabilnie poruszała się wzdłuz jej krawędzi. Jeśli będzie miała problem z ustabilizowaniem się nad środkiem ścieżki, będzie oscylowała wokół niego. Poza tym odstępy między ścieżkami są znacznie mniejsze, a przy technologii SMR - nie ma ich w ogóle. Sygnał odczytywany przy krawędzi ścieżki nie tylko będzie bardzo słaby, ale też silnie zakłócony sygnałem pochodzącym z sąsiedniej ścieżki.
I jeszcze jedna sprawa - fizycy czesto używają zamiennie pojęcia "bit" i "domena magnetyczna". Wynika to z faktu, że o ile są znakomitymi fizykami, to przeważnie nie znają się na kodowaniu danych. A żeby dekodować dane, musimy mieć spójny ciag domen magnetycznych. Nie da rady na podstawie pojedynczej domeny ustalić, jaką informację ona zawiera. Można ustalić jedynie, jaki fragment kodu RLL ona przedstawia, ale żeby ten fragment kodu dekodować, potrzebujemy informacji o domenach wcześniejszych i późniejszych. Na takie rzeczy należy zwraać uwagę czytając różne artykuły - gdyż autorzy omawiając szczegółowo jedno zagadnienie często mają tendencję do nadmiernego upraszczania pozostałych. Stąd łatwo wyciągnąć wniosek, że tak niewiele brakuje, podczaas gdy brakuje znacznie więcej.
Eksperymenty z wykorzystaniem spin-standów opisywane przez Sobeya, Tsenga i Mayergoyza dowiodły, że z wykorzystaniem tej technologii możliwe jest odzyskiwanie danych nienadpisanych, ale danych nadpisanych nie da się w ten sposób odzyskać. Wprawdzie Mayergoyz zademonstrował odzyskanie nadpisanych danych na ściezce referencyjnej, ale efekt ten uzyskał wykorzystując kodowanie FM w wariancie pozbawionym składowej zegarowej i wprowadzając celowo błędy namagnesowania, które w przypadku dysku twardego zostałyby wykryte i spowodowałyby powtórzenie zapisu. Inne ciekawe podejście zaproponował Kożeniewski - zauważył on niewielką asymetrię w impulsach sygnału - opóźnienieszczytu amplitudy jeśli aktualna polaryzacja domeny różniła się od poprzedniej, które to zjawisko nie występowało, gdynowa polaryzacja namagnesowania była zgodna z poprzednią. Problem w tym, ze to zjawisko jest stosunkowo łatwe do obserwowania na ścieżkach referencyjnych zapisywanych określonymi wzorcami. W przypadku realnych danych użytkownika, które w procesie kodowania są dodatkowo randomizowane, obserwacja tych przesunięć szczytów amplitudy nie jest wystarczajaca dla dokładnego ustalenia poprzedniego położenia ścian domenowych - a właśnie to jest nam potrzebne, by uzyskać strumień danych kodu RLL, który później moglibyśmy dekodować.
Sam proces dekodowania został z powodeniem przeprowadzony w kilku niezależnych eksperymentach - problemem w przypadku danych nadpisanych jest to, że nie mamy skąd wziąć przebiegu sygnału do dekodowania, bo zostaje on zastąpiony nową zawartością.