Cześć. To może ja przedstawię swój domowy sposób na czyszczenie płyt.
Uwaga materiał dla zaawansowanych melomanów/koneserów o mocnych nerwach!
Zakupiłem na pchlim targu płytę Jeana Michela Jarre. Stan agonalny, ale nie pokrzywiona od temperatury(niekiedy ekspozycja na letnie słońce wystarczy). Cena 3 PLN
W zasadzie to brakuje jej pleśni na powierzchni, choć takie też się zdarzają z zamokłych okładek z wilgotnych piwnic. Strach położyć na gramofon, odsłuch praktycznie beznadziejny.
Krok pierwszy jaki podejmuję to mycie wodą z płynem do naczyń, delikatnie gąbką nanoszę pianę i zmywam ją pod bieżącą ciepłą(nie gorącą)wodą. Pozostawiam do wyschnięcia, wstępnie otrząsając płytę z wody.
W następnym kroku na powierzchnie nakładam warstwę kleju wikol.
2h później......
Gdy klej na powierzchni zaschnie
i stanie się cały przezroczysty odrywam jego warstwę wraz z brudem osadzonym w rowkach, zaczynając od rozbiegówki.
Skorupa schodzi w jednym kawałku, i przypomina w konsystencji folię ochronną, jest miękka i elastyczna.
Niestety nie niweluje to rys które powstały na powierzchni przez zapewne niechlujne przechowywanie/odtwarzanie, ale płyta nadaje się do odsłuchu, a tam gdzie nie ma rys praktycznie nie trzeszczy.
Miłego słuchania.😉
Dodano po 1 [godziny] 36 [minuty]:Tu znalazłem(w kolekcji) dla przykładu takiego spleśniałego brudasa.
Płyta w dobrym stanie, brak rys, ale w tych jaśniejszych miejscach są zalążki pleśni. Oczywiście placek do uratowania.😉