Witam,
planuję zrobić sobie soft start do trafa. Nie wnikam aktualnie do jakiego dokładnie trafa, ale chodzi o toroidy od 200W do 1kW.
Troszkę poczytałem i rozejrzałem się nad rozwiązaniami dostępnymi w Internetach i coś już tam wiem, na pewno nie wszystko biorę pod uwagę wiec mój pomysł nie jest do końca przemyślany, więc proszę o opinię i wskazówki.
Wyczytałem, że najlepiej trafo toroidalne włączać nie w zerze sieci, a w szczycie. Większość rozwiązań to zasilacz beztransformatorowy + mostek+ elektrolit i przekaźnik (prościej się nie da). Nie ma tu kontroli nad momentem w którym przekaźnik i zostanie załączony i odłączone zostaną rezystory.
Pomyślałem więc że można by zrobić taki soft start który wykrywa zero i szczyt sinusoidy (po detekcji zera odliczamy ~5ms). Po tych 5ms załączamy na chwilę triak a następnie przekaźnik. W takiej sytuacji trafo zawsze będzie włączone blisko szczytu sinusoidy. Teraz kwestia odprowadzania ciepła z triaka...nie będzie potrzebny radiator, bo triak zostanie załączony tylko na chwilę. Po ułamku sekundy triak zostanie zwarty stykiem przekaźnika, tak więc nie zdąży się nagrzać.
Można by uwzględniać czas załączenia styków przekaźnika, ale to nie jest zbyt uniwersalne, bo po zmianie producenta przekaźnika trzeba by ten czas ponownie wyliczyć aby wstrzelił się w szczyt sinusoidy.
Dodatkowo zamiast rezystorów kilkuwatowych można by zastosować termistory o odpowiedniej mocy.
Sterowanie jakimś małym mikrokontrolerem, gdzie dodatkowo można by dobierać czas startu, zrobić detekcję zera sieci czy dać załączanie trafa jakimś przełącznikiem bi/mono stabilnym (soft start zasilany malutkim trafem 0,5-1W).
Co myślicie o takim układzie z triakiem+przekaźnik?
planuję zrobić sobie soft start do trafa. Nie wnikam aktualnie do jakiego dokładnie trafa, ale chodzi o toroidy od 200W do 1kW.
Troszkę poczytałem i rozejrzałem się nad rozwiązaniami dostępnymi w Internetach i coś już tam wiem, na pewno nie wszystko biorę pod uwagę wiec mój pomysł nie jest do końca przemyślany, więc proszę o opinię i wskazówki.
Wyczytałem, że najlepiej trafo toroidalne włączać nie w zerze sieci, a w szczycie. Większość rozwiązań to zasilacz beztransformatorowy + mostek+ elektrolit i przekaźnik (prościej się nie da). Nie ma tu kontroli nad momentem w którym przekaźnik i zostanie załączony i odłączone zostaną rezystory.
Pomyślałem więc że można by zrobić taki soft start który wykrywa zero i szczyt sinusoidy (po detekcji zera odliczamy ~5ms). Po tych 5ms załączamy na chwilę triak a następnie przekaźnik. W takiej sytuacji trafo zawsze będzie włączone blisko szczytu sinusoidy. Teraz kwestia odprowadzania ciepła z triaka...nie będzie potrzebny radiator, bo triak zostanie załączony tylko na chwilę. Po ułamku sekundy triak zostanie zwarty stykiem przekaźnika, tak więc nie zdąży się nagrzać.
Można by uwzględniać czas załączenia styków przekaźnika, ale to nie jest zbyt uniwersalne, bo po zmianie producenta przekaźnika trzeba by ten czas ponownie wyliczyć aby wstrzelił się w szczyt sinusoidy.
Dodatkowo zamiast rezystorów kilkuwatowych można by zastosować termistory o odpowiedniej mocy.
Sterowanie jakimś małym mikrokontrolerem, gdzie dodatkowo można by dobierać czas startu, zrobić detekcję zera sieci czy dać załączanie trafa jakimś przełącznikiem bi/mono stabilnym (soft start zasilany malutkim trafem 0,5-1W).
Co myślicie o takim układzie z triakiem+przekaźnik?