Witam,
Poratujcie koledzy, bo załamałem się dziś po zorientowaniu, że nagle zniknęła partycja dysku zewnętrznego ze zdjęciami rodzinnymi.
Problem dotyczy dysku HDD Seagate Barracuda 2TB 3,5 (ST2000DM001), podłączonego jako dysk zewnętrzny laptopa. Na dysku znajdowały się dwie partycje z danymi (partycje D i E).
Dziś zauważyłem, że nagle zginęła partycja E z ok. 1 TB danych. Partycja D działa bez problemów i bezbłędnie skanuje się w Windowsie.
Dysk do tej pory nie dawał żadnych oznak do nie pokoju, typu dziwnych dźwięków, spowolnień, błędów itp.
Jedynie w CrystalDiskInfo ostrzegał na żółto w dwóch pozycjach: C5 - w liczbie sektorów niestabilnych i C6 - ilości nie naprawionych sektorów, ale nie miało to do tej pory wpływu na działanie.
Na dzień dzisiejszy screen z CrystalDiskInfo wygląda tak:
W zarządzaniu dyskami widoczna jest tylko jedna duża partycja D - 1863 GB, czyli jakby obejmowała dwie (D i E).
W moim komputerze pojemność partycji D wyświetla się prawidłowo, bo zajmuje przydzielone ok. 730 GB, ale nie widać partycji E.
Tutaj jeszcze screen z DMDE, gdzie już widać partycję.
Czy dysk i przede wszystkim dane są jeszcze do uratowania, a jeśli tak to co mogę zrobić?
Tak na marginesie, to brak partycji zauważyłem dopiero dziś, chociaż mogła zniknąć wcześniej, ale wczoraj miała miejsce aktualizacja Windowsa 10. Tylko czy ona mogłaby mieć wpływ na zniknięcie partycji jeśli na dysku nie znajdowała się partycja systemowa?
Poratujcie koledzy, bo załamałem się dziś po zorientowaniu, że nagle zniknęła partycja dysku zewnętrznego ze zdjęciami rodzinnymi.
Problem dotyczy dysku HDD Seagate Barracuda 2TB 3,5 (ST2000DM001), podłączonego jako dysk zewnętrzny laptopa. Na dysku znajdowały się dwie partycje z danymi (partycje D i E).
Dziś zauważyłem, że nagle zginęła partycja E z ok. 1 TB danych. Partycja D działa bez problemów i bezbłędnie skanuje się w Windowsie.
Dysk do tej pory nie dawał żadnych oznak do nie pokoju, typu dziwnych dźwięków, spowolnień, błędów itp.
Jedynie w CrystalDiskInfo ostrzegał na żółto w dwóch pozycjach: C5 - w liczbie sektorów niestabilnych i C6 - ilości nie naprawionych sektorów, ale nie miało to do tej pory wpływu na działanie.
Na dzień dzisiejszy screen z CrystalDiskInfo wygląda tak:
W zarządzaniu dyskami widoczna jest tylko jedna duża partycja D - 1863 GB, czyli jakby obejmowała dwie (D i E).
W moim komputerze pojemność partycji D wyświetla się prawidłowo, bo zajmuje przydzielone ok. 730 GB, ale nie widać partycji E.
Tutaj jeszcze screen z DMDE, gdzie już widać partycję.
Czy dysk i przede wszystkim dane są jeszcze do uratowania, a jeśli tak to co mogę zrobić?
Tak na marginesie, to brak partycji zauważyłem dopiero dziś, chociaż mogła zniknąć wcześniej, ale wczoraj miała miejsce aktualizacja Windowsa 10. Tylko czy ona mogłaby mieć wpływ na zniknięcie partycji jeśli na dysku nie znajdowała się partycja systemowa?