Cześć.
Mam płytę zasilania od TV, który uruchamia się na kilka sekund i wyłącza, po czym znów się uruchamia... i tak w kółko.
Zmierzyłam napięcia na kondensatorach głównych w obwodzie pierwotnym i wszystko jest ok, zanika zasilanie 13V na kondensatorze zaznaczonym na czerwono w lewym górnym rogu.
Napięcie 5V jest cały czas obecne i jego poziom nie zmienia się.
Nie zajmuje się tym na co dzień, ale intuicja podpowiada mi, że za taki stan rzeczy odpowiadają kondensatory. Wylutowuję je po kolei i mierzę, ale o dziwo wszystkie po stronie wtórnej trzymają swoje pojemności (+/-) kilka uF.
Do w/w kondensatora przylutowałam sobie LED- kontrolkę z rezystorem 1k.
Problem występuje już w płycie zasilacza.
Warto szukać dalej, czy dać sobie spokój?
Fajnie było by uruchomić stare szkiełko.
Jeśli nie chcecie dzielić się wiedzą publicznie, to może chociaż jakaś wskazówka na PW?
Pozdrawiam.
Mam płytę zasilania od TV, który uruchamia się na kilka sekund i wyłącza, po czym znów się uruchamia... i tak w kółko.
Zmierzyłam napięcia na kondensatorach głównych w obwodzie pierwotnym i wszystko jest ok, zanika zasilanie 13V na kondensatorze zaznaczonym na czerwono w lewym górnym rogu.
Napięcie 5V jest cały czas obecne i jego poziom nie zmienia się.
Nie zajmuje się tym na co dzień, ale intuicja podpowiada mi, że za taki stan rzeczy odpowiadają kondensatory. Wylutowuję je po kolei i mierzę, ale o dziwo wszystkie po stronie wtórnej trzymają swoje pojemności (+/-) kilka uF.
Do w/w kondensatora przylutowałam sobie LED- kontrolkę z rezystorem 1k.
Problem występuje już w płycie zasilacza.
Warto szukać dalej, czy dać sobie spokój?
Fajnie było by uruchomić stare szkiełko.
Jeśli nie chcecie dzielić się wiedzą publicznie, to może chociaż jakaś wskazówka na PW?
Pozdrawiam.