Mam 10 letniego Opel Astra na benzynie i bez gazu i użytkuję go od roku i do tej pory wydałem tylko ekstra pieniądze na zamontowanie nowego katalizatora oraz czujników lambda bo katalizator okazał się wypalony.
Ale 2 miesiące zaczęło się zło od tego że stwierdziliśmy ubytki płynu chłodniczego i w nim było trochę oleju.
W jednym z warsztatów stwierdzili spaliny w układzie chłodzenia więc miała to być uszczelka pod głowicą; jednak w drugim zakładzie nie stwierdzili tego i zaordynowali że wymienią chłodnicę oleju i tak zrobili wraz z miejscowym myciem silnika; wymieniony został też zbiornik na płyn chłodzący.
Również przy okazji zrobili przegląd źle chłodzącej klimatyzacji.
No i na drugi dzień po odbiorze silnik zaczął klekotać po jego rozruchu.
Wróciłem do warsztatu i zaczęło się.
Dokończyli klimatyzację bo okazało się że potrzeba wymienić cewkę w sprzęgle elektromagnetycznym.
Ale gorzej było z tym klekotaniem.
Stwierdzono, że mogą to być stare i zużyte wariatory i zostały one wymienione wraz z zestawem rozrządu, całą pokrywą zaworów (bo się ukruszyła przy odkręcaniu starych śrub) i przy okazji też zostały wymienione świece.
Jak tylko odebraliśmy samochód to przetestowaliśmy go rano na dużej prędkości i wydawało się że jest sprawny.
Niestety po południu jadąc na króciutkie wakacje zapaliła się żółta kontrolka oznaczona kluczem francuskim.
Metodą gaz-hamulec sprawdziłem kody błędu i były to ECN 059761 (termostat) oraz ECN 001161 (wlotowe fazowanie rozrządu).
Samochód przełączył się w tryb awaryjny i trzeba było wracać; pech że to był dzień przed Bożym Ciałem więc samochód czekał na powrót do mechaników parę dni.
Warsztat zajął się nim i od ponad 2 tygodni zdążyli już sprawdzić między innymi:
- czujnik położenia faz rozrządu
- elektrozawór faz rozrządu przeczyścić a nawet włożyć nowy do testów
- rozrząd chyba 2-3 razy składali
- nawet stare wariatory włożyli na próbę i wtedy terkotanie było większe
- mieli wymienić 1 z nowych wariatorów na inny nowy
- ciśnienie oleju sprawdzili
- też jakiś zaworek przy podstawie czujnika oleju
- wcześniejsze mycie części silnika (by zamontować chłodnicę oleju) nie powinno wg nich spowodować usterki
Za każdym razem resetowali błąd i jeździli lub zostawiali z pracującym silnikiem na ich terenie; błąd pojawiał się w różnym czasie i nawet czasem po 30km jazdy.
Jedynie podobno znikł ten błąd termostatu.
Co mógłbym jeszcze dopowiedzieć tym mechanikom?
Czy może być to usterka komputerka pokładowego; czy jest możliwe by dostać się do niego i zlikwidować na stałe ten błąd, czy jednak jest to niebezpieczna dla samochodu sprawa?
Czy dać samochód do ASO – co oni tam mogą mu zrobić?
Żona się już skręca ze złości bo mamy jechać na jedyne 2 tygodniowe wakacje w poniedziałek.
Ale 2 miesiące zaczęło się zło od tego że stwierdziliśmy ubytki płynu chłodniczego i w nim było trochę oleju.
W jednym z warsztatów stwierdzili spaliny w układzie chłodzenia więc miała to być uszczelka pod głowicą; jednak w drugim zakładzie nie stwierdzili tego i zaordynowali że wymienią chłodnicę oleju i tak zrobili wraz z miejscowym myciem silnika; wymieniony został też zbiornik na płyn chłodzący.
Również przy okazji zrobili przegląd źle chłodzącej klimatyzacji.
No i na drugi dzień po odbiorze silnik zaczął klekotać po jego rozruchu.
Wróciłem do warsztatu i zaczęło się.
Dokończyli klimatyzację bo okazało się że potrzeba wymienić cewkę w sprzęgle elektromagnetycznym.
Ale gorzej było z tym klekotaniem.
Stwierdzono, że mogą to być stare i zużyte wariatory i zostały one wymienione wraz z zestawem rozrządu, całą pokrywą zaworów (bo się ukruszyła przy odkręcaniu starych śrub) i przy okazji też zostały wymienione świece.
Jak tylko odebraliśmy samochód to przetestowaliśmy go rano na dużej prędkości i wydawało się że jest sprawny.
Niestety po południu jadąc na króciutkie wakacje zapaliła się żółta kontrolka oznaczona kluczem francuskim.
Metodą gaz-hamulec sprawdziłem kody błędu i były to ECN 059761 (termostat) oraz ECN 001161 (wlotowe fazowanie rozrządu).
Samochód przełączył się w tryb awaryjny i trzeba było wracać; pech że to był dzień przed Bożym Ciałem więc samochód czekał na powrót do mechaników parę dni.
Warsztat zajął się nim i od ponad 2 tygodni zdążyli już sprawdzić między innymi:
- czujnik położenia faz rozrządu
- elektrozawór faz rozrządu przeczyścić a nawet włożyć nowy do testów
- rozrząd chyba 2-3 razy składali
- nawet stare wariatory włożyli na próbę i wtedy terkotanie było większe
- mieli wymienić 1 z nowych wariatorów na inny nowy
- ciśnienie oleju sprawdzili
- też jakiś zaworek przy podstawie czujnika oleju
- wcześniejsze mycie części silnika (by zamontować chłodnicę oleju) nie powinno wg nich spowodować usterki
Za każdym razem resetowali błąd i jeździli lub zostawiali z pracującym silnikiem na ich terenie; błąd pojawiał się w różnym czasie i nawet czasem po 30km jazdy.
Jedynie podobno znikł ten błąd termostatu.
Co mógłbym jeszcze dopowiedzieć tym mechanikom?
Czy może być to usterka komputerka pokładowego; czy jest możliwe by dostać się do niego i zlikwidować na stałe ten błąd, czy jednak jest to niebezpieczna dla samochodu sprawa?
Czy dać samochód do ASO – co oni tam mogą mu zrobić?
Żona się już skręca ze złości bo mamy jechać na jedyne 2 tygodniowe wakacje w poniedziałek.