Z góry zaznaczę, że nie znam się dobrze na temacie ale proszę o pomoc bo za niedługo ku***cy dostanę.
Problem występuje najsilniej na trzech ostatnich piętrach 7 piętrowego bloku, a im wyżej tym gorzej). (Blok z cegły więc lata 60te ew wczesne 70te). (Moje mieszkanie znajduje się na 6 piętrze). Dźwięk przelewania się wody występuje od początku sezonu grzewczego z różnym natężeniem. Wiele razy zgłaszane do zarządcy budynku (na szczęście wspólnota mieszkaniowa, a nie spółdzielnia więc możliwość działani trochę większa). Słychać na rurkach biegnących w przedpokoju.
Po każdym zgłoszeniu do bloki przychodził hydraulik i mówił ze odpowietrzy układ i dopuści wody. Przez jakiś czas jest lepiej po czym dźwięk ponownie wraca. Chodziłem po sąsiadach żeby poodkręcali kaloryfery w kuchni do odpowietrzania ale nic to nie daje.
I tu ciekawa rzecz kiedy odkręcę u siebie w kuchni kaloryfer na "5" dźwięki delikatnie cichną ale nadal słychać (niestety trzymanie kaloryfera na "5" przez cały sezon nie wchodzi w grę ze względu na podzielnik ciepła. Dodam, że włączenie / wyłączenie kaloryfera w dużym nie ma na to żadnego wpływu.
Jak ktoś wymyśli rozwiązanie inne niż przeprowadzka, która w grę nie wchodzi to będę dozgonnie wdzięczny bo przez cały sezon grzewczy nie da się spać bez zatyczek w uszach.
Problem występuje najsilniej na trzech ostatnich piętrach 7 piętrowego bloku, a im wyżej tym gorzej). (Blok z cegły więc lata 60te ew wczesne 70te). (Moje mieszkanie znajduje się na 6 piętrze). Dźwięk przelewania się wody występuje od początku sezonu grzewczego z różnym natężeniem. Wiele razy zgłaszane do zarządcy budynku (na szczęście wspólnota mieszkaniowa, a nie spółdzielnia więc możliwość działani trochę większa). Słychać na rurkach biegnących w przedpokoju.
Po każdym zgłoszeniu do bloki przychodził hydraulik i mówił ze odpowietrzy układ i dopuści wody. Przez jakiś czas jest lepiej po czym dźwięk ponownie wraca. Chodziłem po sąsiadach żeby poodkręcali kaloryfery w kuchni do odpowietrzania ale nic to nie daje.
I tu ciekawa rzecz kiedy odkręcę u siebie w kuchni kaloryfer na "5" dźwięki delikatnie cichną ale nadal słychać (niestety trzymanie kaloryfera na "5" przez cały sezon nie wchodzi w grę ze względu na podzielnik ciepła. Dodam, że włączenie / wyłączenie kaloryfera w dużym nie ma na to żadnego wpływu.
Jak ktoś wymyśli rozwiązanie inne niż przeprowadzka, która w grę nie wchodzi to będę dozgonnie wdzięczny bo przez cały sezon grzewczy nie da się spać bez zatyczek w uszach.