Obawiam się, ze to nie kwestia ostatnich lat, rosnącej inflacji i tym podobnych. W 2017 roku okazało się, że potrzebuję laptopa, tak w miarę na już. Myślałem, ze wejdę i kupię na Allegro jakiegoś fajnego ThinkPada (sporo osób chwali) za grosze, bo na jeden przedmiot na studiach nie będę inwestował grubej kasy. Okazało się, ze Thinkpady (czy inny w miarę biznesowy/fajny sprzęt) jest, ale... nie za 200zł, a za 1000+ i to za takie 10 letnie zajechane gruzy. Ostatecznie stałem przed takim wyborem: plastikowa budżetówka za 2 tysiące z marketu czy Gamingowy laptop z wyższej półki, z i7 bodajże siódmej generacji, GTX1050, podświetlaną klawiaturą RGB i innymi bajerami, mojej ulubionej firmy za tylko tysiąc złotych więcej. No wybór był tylko jeden.
martasz84 napisał: Chodzi mi przede wszytkim o kompletny brak wad matrycy w postaci duszków, przebarwień, prześwietleń, plam, rys, skaz i tak dalej. W moim HP którego sprzedawałam matryca była jak nowa, zatem wiem że po 4,5 latach szanowanego używania można mieć laptopa z wyglądem "jak nowy".
Obawiam się, ze albo zmniejszysz wymagania, albo zwiększysz budżet, albo będziesz miesiącami polować na tę jedyną okazję.
martasz84 napisał: Ja ceny wykopuję zawsze w Niemczech, Francji i Anglii a także sprawdzam w kilku innych, światowych krajach. Wtedy, mam faktyczną wartość sprzętu bez lokalnych "nakładek".
Nie wiem czy porównywanie cen sprzętu zza granicy w przypadku chęci jego zakupu lokalnie to dobry pomysł. Cena czegoś potrafi się diametralnie różnic w obrębie jednego kraju i tylko kilku serwisów ogłoszeniowo sprzedażowych (na przykład OLX vs Allegro), a co dopiero w innym kraju. Kiedyś miałem pewne urządzonko. Na eBayu powystawiane po 800 euro wzwyż, jak myślisz za ile sprzedałem? Nie sprzedałem, bo w Polsce nikt nie chciał dać 50zł.

Dzisiaj nadal wielu ludzi się ekscytuje cenami z eBaya i potem mamy na Allegro różnej maści złom powystawiany za tysiące złotych.
martasz84 napisał: Na dodatek, wieszość sprzedawców ośmiesza się pakując do laptopów śmiesznie "duże" dyski twarde. Dzisiaj, w dobie "grubości" multimediów, gdzie tylko jeden utwór w formacie FLAC może mieć 20-30MB albo film nagrany starym iPhone (1h = 3.7GB) dyski o pojemnościach 128/256/512GB to śmiech na sali.
A kto ze zwykłych zjadaczy chleba wie co to jakiś tam "flak"? Jest YouTube, jest Spotify, są radia internetowe... Filmy są w Internecie, Netflix, Amazon Video, jakieś tam Iple i inne Disneye... To po co ci te grube setki czy tysiące gigabajtów? Ilu ludzi serio zrobi użytek z dysku 1TB albo więcej? Ja robię z tego użytek na prywatnym komputerze, ale mój uczelniano-biznesowy laptop, ma może zajęte ze 100GB. Mogliby mi wyjąć z niego HDD 1TB i nawet bym nie zauważył różnicy. xD
martasz84 napisał: I tak jest ze wszystkim, upychanie śmieciowych kostek ram to też norma. 2x2GB? 2x4GB? Te kości nie sprzedają się nawet po 30-40zł, miliony ton tego na rynku.
Zwyczajny biznes, masz tonę sprawnych pamięci to co, wyrzucisz je? Jeszcze ktoś kupi... Pełno jest różnej maści Informatyków ładujących RTXy do pierwszej lepszej obudowy z zasilaczem z czarnej listy i Intelem drugiej generacji. Wystawiane jako SUPER WSPANIAŁY KOMPUTER DO NAJNOWSZYCH GIER, to firmy mające dostęp do niezliczonej ilości podzespołów nie będą gorsze.
martasz84 napisał: Amso tylko ładnie opisuje sprzęt i aby się nie rozczarować, trzeba brać odbiór osobisty u nich w w jakims oddziale z płatnością przy odbiorze. Wtedy, możemy się wycofać.
W jakim sensie wycofać? Przy zakupach przez Internet masz 14 dni na zwrot, a jak kupisz na miejscu i ci potem coś nie pasuje to "pa pa".