LEDówki napisał: Im bardziej chwytliwa (niezrozumiała) nazwa, im bardziej atrakcyjna obudowa, tym mniej do powiedzenia ma głos rozsądku i tym bardziej magiczne działanie sprzętu.
Wiedza pozwalająca zrozumieć zależności między mocą, napięciem, prądem, oporem jest podawana w szkole podstawowej. Nikt się tego nie uczy, więc później musi prowadzić badania na sobie albo rozpytywać innych o wyniki takich badań. Nie wiem tylko ile razy można wymyślać koło na nowo?
No tak, z tym że idąc tym tokiem rozumowania mowa o pewnej energii i zdolności do gromadzenia jej w określonym źródle energii i zdolności do oddania jej w krótkim czasie. Nie wiem po co u tylu osób tutaj ten sarkazm. Instalacja takiego pudełeczka zamiast akumulatora? Ok, na kilka przejazdów. Może. A może pójdzie z dymem. Nie dlatego że to szajs (choć i szajsu pełno na rynku) tylko dlatego że to nie jest urządzenie do podtrzymania tylko rozruchu, nie jest do gromadzenia ładunku, tylko rozruchu i ma określoną żywotność i przy takich parametrach to pewnie kilkadziesiąt odpaleń i coś padnie. Magii tu nie ma. Pewnie jakieś "super" ogniwa z kondensatorami, jak to się dzisiaj przecież instaluje w smartfonach lub Boeingach "Dreamlinerach". Nie bez powodu o tym wspominam. Duża gęstość energii. A przez to odpowiednio delikatne elektrody i izolatory. Czy to Samsung nie miał wtopy z pięknie wybuchającymi ogniwami? Żeby sobie uzmysłowić wystarczy porównać ilość Wh w aku samochodowym i w smartfonie a potem rozmiar jednego i drugiego. Jest różnica. Albo Dreamliner. Czemu tyle razy miał problemy? Bo zamiast kwasowo ołówiówek czy niklowo kadmowych zastosowano to, na czym "ekoświat", UE, Greta i inne Elony dzisiaj stoją, czyli baterie litowe. Te dają możliwość dużej koncentracji energii we względnie małej pojemności. I świetnie się palą oraz efektownie wybuchają. W razie uszkodzenia izolatora (nie musi być czynnik zewnętrzny, mogą być to dendryty naturalnie powstające w takich akumulatorach podczas eksploatacji). A dlaczego był potrzebne w takim samolocie? Eko. Jak zrobić żeby mniej palił jak nie ma już czego wycisnąć z aerodynamiki i sprawności silników? Zmniejszyć straty energii na innych podzespołach. I poprzednio baterie były urządzeniami "awaryjnymi" do chwilowego zasilania zanim odpalisz silnik/APU itp a teraz są buforami energii bo elektryka zastępuje pneumatykę i hydraulikę. Także istnienie takich urządzeń do rozruchu to nie mit, nic nie wskazuje z resztą na mit, tylko efekt uboczny (ale pozytywny generalnie) rozwoju pokrewnych dziedzin. Na ile się przyda komu? Nie wiem. Na pewno nie zamiast aku samochodowego - nie to przeznaczenie, nie ta technologia i zapewne nie ta trwałość, chyba że ktoś naprawdę chce sobie zrobić mini pokaz w mniejszej skali pożaru samochodu typu Tesla (co nie oznacza że go ugasi). Do rozruchu? W pomocy drogowej pewnie tak, w warsztacie i prywatnie - zależy od ceny i trwałości. Kable rozruchowe, zapasowy, nawet nieco mniejszy ale trzymany w cieple "kawasiak", dobry prostownik z opcja ładowania podtrzymującego w wielu przypadkach mogą się okazać rozwiązaniem tańszym, w większości trwalszym, choć mimo wszystko mniej wygodnym.