Witam,
mam problem i nie wiem jak go ugryźć. W mieszkaniu zgodnie z modą a'la lata 2000-2010 są podwieszane sufity (bez rewizji żadnej), a w nich milion opraw halogenowych (32 żeby być dokładnym). Zasilane jest to 4 transformatorami toroidalnymi (jeden na pewno 400VA, reszty nie widać za bardzo, ale po wielkości wydaje mi się, że będzie to 400, 400, 300 i 250).
Jest to podzielone na 3 obwody (jeden z włącznikami schodowymi - 23 oprawy i dwa ze zwykłymi włącznikami na 3 i 6 opraw) i tu zaczyna się najgorsze, te transformatory są wpięte w obwód z włącznikami.
Zamiast halogenów są zamontowane ledy MR11. Okazjonalnie wywalało bezpiecznik (ETIMAT C16) przy załączaniu obwodu z 23 oprawami, więc wymieniłem go na Schenidera C16 myśląc, że po prostu jest uszkodzony (wtedy zauważyłem, że to nie B16). Te nowy wyzwala się nawet częściej niż stary więc trzeba zrobić porządek z instalacją. Porządek ma polegać na doprowadzeniu tego do użyteczności bez kucia ścian. To musi poczekać na remont, jak stopy procentowe trochę spadną
Nie mogę dać zasilacza bezpośrednio na wyjściu za bezpiecznikiem bo oprócz tych transformatorów jest z tego zasilane oświetlenie dwóch pokoi. Nie mam pojęcia gdzie jest rozdzielone na te dwa obwody - podejrzewam że gdzieś pod sufitem podwieszanym, ale nie widzę puszki (albo na wejściu do któregoś toroida). Nie dziwi mnie to jakoś bardzo, bo połączenia elektryczne są w większości skręconymi kablami (no comments).
Pytanie zasadnicze czy wywalenie toroidów i wstawienie w ich miejsce zasilaczy impulsowych załatwi problem wyzwalania bezpieczników? Ewentualnie czy jest jakieś inne rozwiązanie? Bo przychodzi mi tylko to do głowy, impulsowe mają chyba niższy pik prądu rozruchowego od toroidalnych?
mam problem i nie wiem jak go ugryźć. W mieszkaniu zgodnie z modą a'la lata 2000-2010 są podwieszane sufity (bez rewizji żadnej), a w nich milion opraw halogenowych (32 żeby być dokładnym). Zasilane jest to 4 transformatorami toroidalnymi (jeden na pewno 400VA, reszty nie widać za bardzo, ale po wielkości wydaje mi się, że będzie to 400, 400, 300 i 250).
Jest to podzielone na 3 obwody (jeden z włącznikami schodowymi - 23 oprawy i dwa ze zwykłymi włącznikami na 3 i 6 opraw) i tu zaczyna się najgorsze, te transformatory są wpięte w obwód z włącznikami.
Zamiast halogenów są zamontowane ledy MR11. Okazjonalnie wywalało bezpiecznik (ETIMAT C16) przy załączaniu obwodu z 23 oprawami, więc wymieniłem go na Schenidera C16 myśląc, że po prostu jest uszkodzony (wtedy zauważyłem, że to nie B16). Te nowy wyzwala się nawet częściej niż stary więc trzeba zrobić porządek z instalacją. Porządek ma polegać na doprowadzeniu tego do użyteczności bez kucia ścian. To musi poczekać na remont, jak stopy procentowe trochę spadną
Nie mogę dać zasilacza bezpośrednio na wyjściu za bezpiecznikiem bo oprócz tych transformatorów jest z tego zasilane oświetlenie dwóch pokoi. Nie mam pojęcia gdzie jest rozdzielone na te dwa obwody - podejrzewam że gdzieś pod sufitem podwieszanym, ale nie widzę puszki (albo na wejściu do któregoś toroida). Nie dziwi mnie to jakoś bardzo, bo połączenia elektryczne są w większości skręconymi kablami (no comments).
Pytanie zasadnicze czy wywalenie toroidów i wstawienie w ich miejsce zasilaczy impulsowych załatwi problem wyzwalania bezpieczników? Ewentualnie czy jest jakieś inne rozwiązanie? Bo przychodzi mi tylko to do głowy, impulsowe mają chyba niższy pik prądu rozruchowego od toroidalnych?