Hej!
Chciałbym mieć pewne elementy Smart Home (w skrócie: SH) w domu, który będę niedługo budował. Jako, że wiele takich urządzeń jest podpiętych do Internetu, istnieje pewne niezerowe (a może nawet <0.1) prawdopodobieństwo, że jacyś hakerzy/krakerzy będę potrafili ominąć zabezpieczenia protokołów, itp i móc obsługiwać moje elementy SH, jakby byli mną.
Przykładowo mogliby:
- oglądać obraz z kamer,
- podsłuchiwać rozmowy domowników,
- przejąć sterowanie bramą wjazdową/garażową,
- otworzyć sobie drzwi, gdy jestem na wakacjach,
- wywoływać fałszywe alarmy, aby uśpić czujność agencji ochrony, aby "nie reagowała należycie", gdyby nastąpiło uruchomienie prawdziwego alarmu.
Domyślam się, że oprogramowanie firm oferujących rozwiązania SH nie jest na licencji Open Source (chyba, że jednak jakaś firma tak zrobiła?), więc nie ma możliwości, aby społeczność zweryfikowała, czy nie zawiera jakichś oczywistych luk bezpieczeństwa, trojanów lub też "tylnych wejść" do systemu. Czy w takiej sytuacji można jedynie ufać firmie, że jest uczciwa, wszystko jest ok i nie będzie ingerencji w prywatność użytkowników?
Jak Wy na to patrzycie?
Pozdrawiam,
Jacek
Chciałbym mieć pewne elementy Smart Home (w skrócie: SH) w domu, który będę niedługo budował. Jako, że wiele takich urządzeń jest podpiętych do Internetu, istnieje pewne niezerowe (a może nawet <0.1) prawdopodobieństwo, że jacyś hakerzy/krakerzy będę potrafili ominąć zabezpieczenia protokołów, itp i móc obsługiwać moje elementy SH, jakby byli mną.
Przykładowo mogliby:
- oglądać obraz z kamer,
- podsłuchiwać rozmowy domowników,
- przejąć sterowanie bramą wjazdową/garażową,
- otworzyć sobie drzwi, gdy jestem na wakacjach,
- wywoływać fałszywe alarmy, aby uśpić czujność agencji ochrony, aby "nie reagowała należycie", gdyby nastąpiło uruchomienie prawdziwego alarmu.
Domyślam się, że oprogramowanie firm oferujących rozwiązania SH nie jest na licencji Open Source (chyba, że jednak jakaś firma tak zrobiła?), więc nie ma możliwości, aby społeczność zweryfikowała, czy nie zawiera jakichś oczywistych luk bezpieczeństwa, trojanów lub też "tylnych wejść" do systemu. Czy w takiej sytuacji można jedynie ufać firmie, że jest uczciwa, wszystko jest ok i nie będzie ingerencji w prywatność użytkowników?
Jak Wy na to patrzycie?
Pozdrawiam,
Jacek