Witam
Odkopuję, żeby przedstawić rozwiązanie problemu, który poniekąd sam sobie stworzylem
Regulator z wifi wisi na ścianie już prawie rok. Został zainstalowany gdzieś w okolicach lutego/marca 2025, więc dopiero teraz “zalicza” pierwszy pełny sezon zimowy. Z powodzeniem, od razu dodam
Natomiast odpowiadając na:
Stanley_P napisał: Pytanie: czy tego typu regulatory posiadają własną pamięć harmonogramów? Mogą pracować autonomicznie w przypadku braku/utraty dostępu do internetu?
Tak, do podstawowego funkcjonowania dostęp do internetu nie jest niezbędny, sterownik może pracować autonomicznie. Przynajmniej model, który nabyłem za nieco ponad 100zł na Aliexpress. Temperaturę, harmonogramy, zegar, a także inne opcje dostępne w menu (np. histerezę, sposób działania przekaźnika, czy nawet kalibrację) można ustawiać przyciskami na panelu urządzenia. Oczywiście przez wifi (internet) i aplikację jest łatwiej i wygodniej, synchronizacja zegara odbywa się automatycznie, odczyt/ustawianie temperatury oraz wszelkich opcji możemy robić spoza domu, i tak dalej. Dodatkowo w aplikacji można robić automatyzacje w zasadzie ograniczone naszą wyobraźnią. Np. zrobiłem sobie włączanie ogrzewania na 0,5 i 1h (po prostu temp. w regulatorze na 22st, wyżej i tak nie nagrzewam) oraz powiadomienia kiedy jest załączany/wyłączany przekaźnik. To drugie w zasadzie na razie tylko tak testowo, chciałem po prostu widzieć jak regulator “pracuje” przy zadanej temperaturze, np. 21 stopni.
Mastertech napisał: Oszczędność z zainstalowania takiego regulatora jest niewielka żeby nie powiedzieć że żadna a koszt znaczący. A wiesz co w tym jest najlepsze? jak bateria słaba, wystarczy że słabszej jakości, to będzie ci tylko zwiększać przepływ bo to idzie lżej bo sprężyna termoregulatora jest luzowana i jak ci przez miesiąc grzejnik pójdzie na full to oczy będziesz miał jak 5 złotych jak rachunek za ciepło/energię dostaniesz.
Kup sobie Roombę WiFi, równie bezużyteczna ale bajer przynajmniej bezpieczny dla twoich finansów.
Nie wiem zgrabnie nazwać, oraz już niewiele w życiu jest w stanie mnie zdziwić, ale mimo to nieraz zastanawia mnie takie forumowe “jasnowidztwo” tudzież w zasadzie nic nie wnoszące pseudodoradztwo. Nie pisałem przecież, z jakiego regulatora wcześniej korzystałem, oraz jak był zasilany, w ogóle jak wygląda/działa moje ogrzewanie. A działa w ten sposób, że termoregulator jest zasilany z 230V, nie potrzebuje żadnych baterii ani sprężyn. Po prostu regulator ma zwykły przekaźnik, który z kolei steruje właściwym elektrozaworem otwierającym/zamykającym obieg wody w centralnym ogrzewaniu. Tak to zrobił w każdym lokalu tego budynku deweloper - coby uciąć ewentualne dywagacje, że dlaczego tak czy siak
Nie pytałem też o oszczędności. Czasem wygoda jest cenniejsza. Doświadczyłem tego parę lat temu przy instalacji klimy. Kupiłem z wifi (opcja bez była niewiele tańsza, o ile pamiętam) i też się zastanawiałem po co mi to, czy jest sens. Wyjaśniło się w najbliższe upały, kiedy po uprzednim zdalnym włączeniu 2-3h wcześniej, wracałem do fajnie schłodzonego mieszkania, wyłączałem i nie musiałem słuchać szumu wentylatora.
Podobnie w tej chwili - jestem akurat na wyjeździe i mam wgląd i kontrolę co się dzieje z temperaturą w lokalu. Będę mógł włączyć i nagrzać do optymalnej odpowiednio wcześnie przed powrotem. To tylko jeden z przykładów . “Dopłata do wygody” wyniosła raptem trochę ponad 100zł. Plus około 1,5h na wymianę, a i to tyle czasu tylko dlatego, że nieco trzeba było “pokombinować” z montażem, bo poprzednik był mocowany natynkowo. Niestety nie udało mi się znaleźć analogicznie mocowanego modelu z wifi. Nie chciałem też kuć dziury w ścianie, remont był niedawno, a niestety wtedy nie pomyślałem o wymianie regulatora. Ostatecznie sterownik został zamontowany w puszce natynkowej, też nabytej u skośnookich za kilka zł. Estetyka wyszła tak sobie, ale też nie najgorzej, już się przyzwyczaiłem

Aaaa, i jeszcze aby zamaskować ślady na ścianie po poprzednim (trochę inne wymiary), pod puszkę podłożyłem szklany tzw. “brudownik”, który montuje się pod wyłącznikami oświetlenia. Koszt tej płytki bodaj około 25zł. Czyli łączny koszt wymiany powiedzmy ok. 150zł. Jakoś dam radę, może nawet bez odwiedzania Bociana
Co zyskałem w stosunku do “oryginału”? Prócz wspomnianej zdalnej kontroli w zasadzie z dowolnego miejsca, automatycznej synchronizacji zegara, łatwości konfiguracji przez aplikację, możliwości tworzenia dodatkowych automatyzacji? Nowy sterownik pokazuje jednocześnie obie temperatury: aktualną i zadaną. Oryginał wyświetlał jedną, albo-albo. Bardziej mi odpowiada obecne rozwiązanie, od razu widać co i jak. Doszło też podświetlenie ekranu, w poprzedniku niby takim markowym oszczędzili. Aha, oryginalnie zamontowany przez budowniczych budynku: Siemens RDE100.
Czy było warto? Za tę cenę moim zdaniem tak. Te tytułowe 500zł było trochę na wyrost, przy takiej kwocie prawdopodobnie bym odpuścił.
Minusy? Sterownik jest na Tuya. Na razie brak wiedzy, a też i chęci/możliwości żeby zmienić na coś niezależnego typu Home Assistant. Ostatecznie w razie “W” gdyby chińczyk zaczął zawodzić zawsze mogę wrócić do “oryginału”.
Poniżej fotki zamontowanego, zrzuty z aplikacji. Niestety nie uchowało się zdjęcie Siemensa gdy jeszcze był przytwierdzony do ściany, ale jest porównanie z nowym. Jeśli będzie zainteresowanie dorzucę fotki z montażu "bebechów".
Pozdrawiam.


