Skoro dopiero masz zamiar zacząć, kilka rad ode mnie.
Do demontażu np. tego "mikroskopijnego" złącza w telefonie najbardziej odpowiedni będzie hotair. Grotem możesz tylko upalić pady i ścieżki zanim je wylutujez, szczególnie jeśli płyta jest wielowarstwowa (będzie absorbowała więcej ciepła z lutownicy).
Przy hotair też musisz uważać. Możesz rozlutować i rozdmuchać inne elementy obok złącza. Trzeba też uważać na plastikową obudowę złącza.
Do osłony elementów na czas wylutu polecam taśmę kaptonową.
Średnica dyszy - wiadomo, jak najbardziej dobrana do elementu. Te 2,5 mm w podanych w poście stacjach będą ok. Trzeba tylko dobrać odpowiednią siłę nadmuchu i odległość od płytki, ale to już nabywa się w praktyce ze swoim sprzętem.
Już po usunięciu złącza trzeba oczyścić pady. Do tego stosuje się taśmę rozlutowującą. Tutaj też trzeba uważać, żeby nie usmażyć i nie urwać padów. Pozostałości zawsze ściągaj wzdłóż, a nie w poprzek padów i delikatnie. Nie polecam najtańszych taśm, ponieważ po prostu nie działają (sprawdzone). Ja osobiście używam Chemtronics i już nigdy nie skuszę się na kilka zł mniej.
W przypadku lutownicy - wybór uzależnij od dostępności grotów. Do większości prac wystarczy taki z końcówką 1 mm. Przy mniejszych elementach wymagany już będzie 0,4 mm.
Przyda się też grot typu fala lub płaski, np. do polutowania przedmiotowego złącza (o ile będzie miejsce między padami i innymi elementami).
Do tego warto użyć topnik (najlepiej no-clean). I j.w. trzeba uważać, żeby nie urwać padów.