Dzień dobry,
Proszę o pomoc. Od pewnego czasu czasu planuję zakup mieszkania. Byłem na prezentacji takiego naprawdę fajnie zapowiadającego się. Kameralna inwestycja z 2013/2014 roku, bardzo duży ogródek, przy samym lesie, takiej jakby skarpie i w dodatku świetna lokalizacja. Inwestycja z kategorii tych „premium”, dewelopera uznawanego za jednego z najdroższych. Zdjęcia części wspólnych i samego mieszkania robiły bardzo dobre wrażenie.
I tu nagle na prezentacji czar prysł, czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Już na klatce schodowej na ścianie przy wejściu do mieszkania dwa olbrzymie pęknięcia obok siebie. Po wejściu do środka nie jest lepiej. Praktycznie każda ściana popękana (pęknięcia poziome, pionowe, skośne o grubości od powiedzmy 1mm do 5mm). Dodatkowo przy samym suficie idzie równo rysa przez całą długość jednej ściany. Właściciele chyba próbowali coś z tym robić w niektórych miejscach, bo widać próby maskowania, ale nieskuteczne, wygląda to paskudnie, pęknięcia ponownie wychodzą
W mieszkaniu wyczuwalny „zapach” wilgoci, na ścianach żółte naloty (jedna wielka plama przy suficie), tak jak na płytkach w łazience… Dramat.
Nie znam się na tematach budowlanych, pośrednik twierdzi, że wystarczy to zaszpachlować albo, że to kwestia przyzwyczajenia… (średnio mnie przekonuje takie „rozwiązanie”). Z ciekawości zobaczyłem jak wygląda to na wyższych piętrach i pęknięcia są widoczne na całej klatce schodowej.
Piszę na forum, bo męczy mnie temat tego mieszkania. Lokalizacja bardzo mi odpowiada, ale czy jest sens pakować się w takie coś? Czy Waszym zdaniem to kwestia remontu i „zamaskowania” pęknięć czy może jednak może to być grubszy temat?
Będzie wdzięczny za odpowiedzi.
Proszę o pomoc. Od pewnego czasu czasu planuję zakup mieszkania. Byłem na prezentacji takiego naprawdę fajnie zapowiadającego się. Kameralna inwestycja z 2013/2014 roku, bardzo duży ogródek, przy samym lesie, takiej jakby skarpie i w dodatku świetna lokalizacja. Inwestycja z kategorii tych „premium”, dewelopera uznawanego za jednego z najdroższych. Zdjęcia części wspólnych i samego mieszkania robiły bardzo dobre wrażenie.
I tu nagle na prezentacji czar prysł, czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Już na klatce schodowej na ścianie przy wejściu do mieszkania dwa olbrzymie pęknięcia obok siebie. Po wejściu do środka nie jest lepiej. Praktycznie każda ściana popękana (pęknięcia poziome, pionowe, skośne o grubości od powiedzmy 1mm do 5mm). Dodatkowo przy samym suficie idzie równo rysa przez całą długość jednej ściany. Właściciele chyba próbowali coś z tym robić w niektórych miejscach, bo widać próby maskowania, ale nieskuteczne, wygląda to paskudnie, pęknięcia ponownie wychodzą
Nie znam się na tematach budowlanych, pośrednik twierdzi, że wystarczy to zaszpachlować albo, że to kwestia przyzwyczajenia… (średnio mnie przekonuje takie „rozwiązanie”). Z ciekawości zobaczyłem jak wygląda to na wyższych piętrach i pęknięcia są widoczne na całej klatce schodowej.
Piszę na forum, bo męczy mnie temat tego mieszkania. Lokalizacja bardzo mi odpowiada, ale czy jest sens pakować się w takie coś? Czy Waszym zdaniem to kwestia remontu i „zamaskowania” pęknięć czy może jednak może to być grubszy temat?
Będzie wdzięczny za odpowiedzi.