Witam, mam pytanko dotyczące pomiarów oświetlenia awaryjnego.
Chodzi mi o kwestie związane z tym, co mówią normy, a jak to wygląda w praktyce.
Przyjmijmy, że jest korytarz o szerokości równej 2 metry i długości 10 metrów.
Przyjmując założenia norm, do wykonania jest 30 pomiarów? Zgadza się, czy się mylę?
Z tego, co widziałem, to kwadraty pomiarowe można podzielić co metr do 2, więc ewentualnie mogłaby być połowa tych punktów pomiarowych.
10 na lewym boku. >0.5 lx
10 na prawym boku >0.5 lx
10 na środku linii drogi > 1lx
Kolejne pytanie to kwestia protokołów z pomiarów oświetlenia awaryjnego, bo spotkałem się z naprawdę różnymi protokołami.
Niektóre mają tylko zapis w postaci
- czas świecenia >1h
- średnie natężenie > 1lx
Czy takie protokoły to w ogóle powinny mieć prawo bytu, czy faktycznie co rok nie trzeba mierzyć całości, jak należy?
Chodzi mi o kwestie związane z tym, co mówią normy, a jak to wygląda w praktyce.
Przyjmijmy, że jest korytarz o szerokości równej 2 metry i długości 10 metrów.
Przyjmując założenia norm, do wykonania jest 30 pomiarów? Zgadza się, czy się mylę?
Z tego, co widziałem, to kwadraty pomiarowe można podzielić co metr do 2, więc ewentualnie mogłaby być połowa tych punktów pomiarowych.
10 na lewym boku. >0.5 lx
10 na prawym boku >0.5 lx
10 na środku linii drogi > 1lx
Kolejne pytanie to kwestia protokołów z pomiarów oświetlenia awaryjnego, bo spotkałem się z naprawdę różnymi protokołami.
Niektóre mają tylko zapis w postaci
- czas świecenia >1h
- średnie natężenie > 1lx
Czy takie protokoły to w ogóle powinny mieć prawo bytu, czy faktycznie co rok nie trzeba mierzyć całości, jak należy?