Witam,
Prześledziłem forum i nie mogę znaleźć odpowiedzi na mój problem. Mieszkam w bloku. Żona podłączyła odkurzacz w salonie i znikł prąd w każdym gniazdku w salonie. W innych pomieszczeniach jest. Nie wyłączyło zabezpieczenia nadprądowego. Jest tylko jedno od gniazdek. Od lewej strony gniazdka, środek nie wiem od czego (prąd przechodzi przez niego i wychodzi, po wyłączeniu nic się nie dzieje w mieszkaniu), prawa strona oświetlenie rozkręciłem każde gniazdko w salonie, w jednym tylko łączą się dwa kable fazowe i neutralne, wszędzie po jednym w puszcze. W innych pomieszczeniach jest napięcie. Co prawda nie rozkręciłem wszystkich, ale z gniazdka nad pralką instalacja idzie do kuchni, nie przychodzi z salonu. Właściciel twierdzi, że nie ma puszek łączeniowych nad gniazdkami. Prosiłem o jakieś zdjęcia sprzed remontu, ale raczej nie ma. Probówka nie świeci, a multimetr na ciągłości nie wydaje sygnału, ani nie pokazuje napięcia na 230V.
Prześledziłem forum i nie mogę znaleźć odpowiedzi na mój problem. Mieszkam w bloku. Żona podłączyła odkurzacz w salonie i znikł prąd w każdym gniazdku w salonie. W innych pomieszczeniach jest. Nie wyłączyło zabezpieczenia nadprądowego. Jest tylko jedno od gniazdek. Od lewej strony gniazdka, środek nie wiem od czego (prąd przechodzi przez niego i wychodzi, po wyłączeniu nic się nie dzieje w mieszkaniu), prawa strona oświetlenie rozkręciłem każde gniazdko w salonie, w jednym tylko łączą się dwa kable fazowe i neutralne, wszędzie po jednym w puszcze. W innych pomieszczeniach jest napięcie. Co prawda nie rozkręciłem wszystkich, ale z gniazdka nad pralką instalacja idzie do kuchni, nie przychodzi z salonu. Właściciel twierdzi, że nie ma puszek łączeniowych nad gniazdkami. Prosiłem o jakieś zdjęcia sprzed remontu, ale raczej nie ma. Probówka nie świeci, a multimetr na ciągłości nie wydaje sygnału, ani nie pokazuje napięcia na 230V.