Facto. napisał: Na dachu jest dachówka ceramiczna.
No to wygląda, że nie masz odgromówki.
Facto. napisał: Czytałem, że PV samo w sobie nie zwiększa ryzyka uderzenia, ale za to ułatwia wejście do budynku i tu jest chyba główny problem. Nie wiem czy w takim wypadku te uziemienie coś pomaga, czy nie, czy nie szkodzi, że byłoby razem rozdzielnica i pv?
O tym pisałem wcześniej.
Oczywiście, nie ma sposobu, aby się w 100% uchronić przed wejściem wyładowania do wnętrza obiektu - i powie ci to każdy z tej branży.
Ale można lepiej lub gorzej próbować minimalizować szansę wtargnięcia, albo zrobić tak, aby ułatwić takie wejście.
Tu ważne są drogi odprowadzenia energii uderzenia. I taka droga powinna być jak najkrótszą do ziemi. Dlatego typowo bije się uziom(y) jak najbliżej paneli, aby droga do ziemi była jak najkrótsza i komfortowa dla wyładowania - zarówno przy odprowadzaniu ładunków z samych paneli i konstrukcji nośnej, jak i przy odprowadzeniu ładunków wyindukowanych w okablowaniu idącym do falownika, a zwieranych do ziemi przez SPD przy panelach.
A jeśli wprowadzisz uziemienie do falownika czy rozdzielni w budynku, to i całe wyładowanie sobie tam pójdzie, a dopiero potem będzie spływać wewnętrznym obwodem uziemiającym do uziemienia otokowego i dalej do ziemi.
Czujesz różnicę?
Facto. napisał: Nie mam jeszcze ubezpieczenia, bo dom jest w budowie. Nie wiem czy te oszczędności z posiadania PV i Magazynu nie pójdą przez to na wyższą składkę ubezpieczeniową.
Niekoniecznie, bo ubezpieczyciel może tylko czekać na godzinę 'W' i wtedy powiedzieć - a odgromówka to gdzie jest? Nie ma, to i nie ma wypłaty odszkodowania. To oczywiście znaczne uproszczenia - w realnych umowach takie rzeczy bywają dużo lepiej zakamuflowane, dając po fakcie większe szanse swojemu biegłemu na negatywną opinię.
Facto. napisał: Elektryk, który mi montował rozdzielnicę powiedział, że raczej robią osobne uziemienie, ale jakbym widział co ludzie robią to bym się tak nie przejmował. On już widział uziemienia z oporem 50 om i potem się dziwili, jak inwerter się spalił.
Czyli chłop wiedział o czym mówi, a tym samym przestrzegał Cię.
Facto. napisał: Piorun kulisty nawet jak występuje i nie jest mitem, to jest tak rzadkie zjawisko, że lepiej myśleć o tym, czy się pasy zapięło w samochodzie.
Występuje. Sam bym nie wierzył, ale widziałem skutki demolki, jaką zrobił w dość dużej kuchni. Jakby odpalono tam laskę albo więcej dynamitu. Wszystko w proszku i na ścianach. Remont kapitalny, nowe meble, część agd i tak dalej.
Choć fakt - zdarzają się nadzwyczaj rzadko. I najczęściej bez takich spektakularnych finiszy. Czasami po prostu wlatują, pokręcą się trochę po pomieszczeniu i sobie odpływają.
Ale, wiesz jak to jest w życiu - zawsze zapinasz pasy, a raz nie zapniesz i... bum albo policjant...