acctr napisał: Ustawienie odpowiedniego punktu pracy, który łatwo się rozjeżdża jest kłopotliwe.
Dlatego lepiej mieć układ, który stabilizuje punkt pracy.
Myślę, że obcinanie daje nieprzyjemne brzmienie - lepiej zrobić miękkie ograniczanie. O ile pamiętam, ten ktoś, dla kogo wymyśliłem układ, chciał mieć zniekształcenia, ale bez parzystych harmonicznych, więc układ musiał mieć odpowiednią symetrię.
Można zrobić tak, żeby sygnał musiał przechodzić przez dwie diody połączone przeciwnie (dla sygnału szeregowo) i spolaryzowane stałym prądem w kierunku przewodzenia - maksymalny sygnał, jaki przejdzie, to wartość tego prądu, powyżej niego któraś dioda polaryzuje się zaporowo i sygnał jest obcinany. Ale trzeba przy tym dobrać impedancję diody (dla diody przewodzącej niewielki prąd jest ona dość dobrze określona, równanie Shockleya, jest w Wikipedii), żeby mieć jakieś wyraźne tłumienie już dla znacznie słabszego sygnału - wtedy obcinanie jest miękkie i daje ładne brzmienie.
A inny sposób, to obciążenie toru sygnału dwiema diodami, które dla sygnału są połączone antyrównolegle, ale też dostają prąd polaryzacji, i tor sygnału ma impedancję dobraną do diod - obcinanie będzie nieco inne, z dużego sygnału będzie przechodzić tym więcej, im większy sygnał, ale logarytmicznie.
Układ z diodami bez polaryzacji zachowuje się podobnie, ale tak, jakby prąd polaryzacji był równy prądowi wstecznemu diod - jak się trafią o znacząco różnych prądach wstecznych, to będzie to słychać.