logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Jak dobrać rezystor do radzieckiej ładowarki akumulatorków AA (pierwotnie na 220 V)?

Fidelis 09 Wrz 2024 11:05 1227 48
Najlepsze odpowiedzi

Jak dobrać wartość spalonego rezystora w starej beztransformatorowej ładowarce AA 220 V i jak działa jej ładowanie?

Dobierz rezystor około 180–220 Ω, najlepiej 1–2 W; w podobnej ładowarce zmierzono 180 Ω/1 W, a przy łagodniejszym ładowaniu proponowano nawet 330 Ω/2 W [#21220199] [#21220200] [#21221500] [#21220337] Nie dobiera się go na „11,2 V na wyjściu”, bo to jest prosty zasilacz beztransformatorowy: główny limit prądu daje kondensator 680 nF, który ustala około 50 mA, a rezystor głównie tłumi prąd udarowy przy włączeniu [#21220199] [#21220404] Akumulatory Ni-Cd/Ni-MH ładuje się tu prądem, nie napięciem, więc napięcie na ogniwach samo się ustala i nie ma sensu zakładać stałych 2,8 V na sztukę; w tej konstrukcji napięcie ograniczają też diody Zenera, prawdopodobnie około 2 V na ogniwo [#21220200] [#21221424] [#21220337] Przy ładowaniu jednego ogniwa nie należy oczekiwać „11,2 V” na jego zaciskach, bo napięcie zależy od prądu i stanu ogniwa, a bez obciążenia na zaciskach A-B może pojawić się napięcie sieciowe [#21221424] Jeśli rezystor się spalił, sprawdź też kondensator 680 nF i mostek/diod y, bo uszkodzenie rezystora często wynika z przeciążenia lub impulsu przy załączeniu [#21220199] [#21220404]
Wygenerowane przez model językowy.
  • #1 21220163
    Fidelis
    Poziom 16  
    Posty: 798
    Pomógł: 2
    Ocena: 140
    Znalazłem starą ładowarkę akumulatorków AA produkcji radzieckiej. Jeszcze na 220 V.

    Zajrzałem do wnętrza i okazało się, że jeden z rezystorów (ceramiczny, na zdjęciu) jest pęknięty. Ładowarkę chciałbym jednak przywrócić do technicznego życia.
    Rozrysowałem schemat ładowarki. Uszkodzony i wylutowany rezystor na schemacie oznaczony jest "znakiem zapytania" [?].
    Wartości elementów podaję takie, jak zmierzyłem bez wylutowywania (są w normie). Diody prostownicze - "no name".
    Mam w związku z powyższą sprawą kilka pytań i proszę o podpowiedź.

    1) Jak policzyć/dobrać bezpieczną wartość rezystora [?], aby ładowarka bezpiecznie działała? Pytam, bo, nie mogę odczytać wartości rezystora. Lakier jest częściowo spalony.
    2) Domyślam, że przy prawidłowo działającym procesie ładowania, na każdym akumulatorku ma się odłożyć napięcie ładowania 2,8 V. Czy zatem rezystor należy dobrać tak, aby na zaciskach A i B było sumaryczne napięcie 11,2 V?
    3) Ze schematu rozumiem, że ładowarka będzie działała, o ile co najmniej do gniazda nr 1 będzie włożony akumulatorek, a w pozostałych gniazdach - niekoniecznie. A jeśli już, to kolejne akumulatorki mogą być włożone w gniazdach dowolnych. Czy przy takim spraw obrocie, jeśli ładować będę tylko jeden akumulatorek (w gnieździe nr 1), to na jego zaciskach będzie napięcie 11,2 V? A zatem, czy ładowarka zaprojektowana jest tak, aby ładowała w jednym czasie tylko komplet 4 akumulatorów AA?

    Maksymalny prąd ładowania to 50 mA (jak czytam na obudowie).

    Pęknięty ceramiczny rezystor umieszczony na tle linijki. Wnętrze radzieckiej ładowarki akumulatorków AA z widocznymi elementami elektronicznymi, w tym pękniętym rezystorem. Wnętrze radzieckiej ładowarki akumulatorków AA z widocznymi rezystorami i elementami lutowanymi na płytce. Stara ładowarka akumulatorków AA z zaznaczonymi miejscami na baterie. Schemat ładowarki akumulatorków AA z zaznaczonym uszkodzonym rezystorem.
  • #2 21220199
    LEDówki
    Poziom 43  
    Posty: 9481
    Pomógł: 1312
    Ocena: 2558
    Kondensator 680 nF stanowi główny ogranicznik prądu ładowania. Opornik, który się rozpękł, to opornik MŁT, a nie ceramiczny, ma moc 2 W albo 1 W, co można ustalić po wymiarach. Opór prawdopodobnie 220 omów. Ten opornik ma ograniczyć prąd płynący przez diody, kondensator i akumulatory, gdy ładowarka/latarka jest włączana do sieci. Wtedy rozładowany kondensator nie ogranicza prądu.
    Jeśli opornik przegrzał się, to prawdopodobnie zwarty jest kondensator 680 nF. Trzeba też sprawdzić diody w mostku - każdą wylutować jedną nogą i sprawdzić testerem lub omomierzem, czy dioda przewodzi tylko w jedną stronę.
    Napięcie na diodach równoległych do kondensatorów (powinny to być diody podwójne, żeby ich napięcie w kierunku przewodzenia wynosiło 1,4 V.

    Przy tej pojemności kondensatora szeregowego reaktancja pojemnościowa wynosi 4683 omy i prąd ładowania wynosi ok. 50 mA. Po dodaniu 220 omów oporu opornika prąd nieco zmaleje. Akumulatory pastylkowe powinny być ładowane jak najmniejszym prądem. Ktoś tu tłumaczył, dlaczego tak trzeba robić. Dla akumulatorów w obudowach R6 (AA), R03 (AAA) nie ma potrzeby ograniczania prądu ładowania. 50 mA wyraźnie jest przeznaczone dla akumulatorów niklowo kadmowych o pojemności 0,5 Ah.
  • #3 21220200
    kwazar
    Poziom 29  
    Posty: 929
    Pomógł: 150
    Ocena: 121
    To jest typowy zasilacz beztransformatorowy. Rezystor, o który pytasz, służy głównie do ograniczenia prądu w momencie załączenia do sieci, aby nie spaliły się diody prostownika. Powinien mieć kilkaset omów, przy diodach 1- amperowych powiedzmy, że 330 omów. W praktyce można dać około 220 omów. Prąd ogranicza kondensator 680 nF do około 50 mA.

    Nie wiem, skąd wzięło się napięcie na ogniwie 2,8 V. Myślę, że powinno być najwyżej 1,8 V. Napięcie to ustala się samo pod wpływem przepływającego prądu.
  • #4 21220206
    gumisie
    Poziom 43  
    Posty: 17858
    Pomógł: 1667
    Ocena: 2479
    Patrząc na schematy podobnych zasilaczy, rezystory te mają wartość 100-330 Ω/1-2 W.
  • #5 21220215
    kwazar
    Poziom 29  
    Posty: 929
    Pomógł: 150
    Ocena: 121
    @LEDówki - chyba pisaliśmy razem. :)

    Co do tych diod, to mogą to być "zenerki", ale nie wiem, na jakie napięcie...
  • #6 21220309
    Fidelis
    Poziom 16  
    Posty: 798
    Pomógł: 2
    Ocena: 140
    LEDówki napisał:
    Kondensator 680 nF stanowi główny ogranicznik prądu ładowania.


    Myślałem, że ten kondensator wygładza/stabilizuje przebieg prostowanego napięcia na mostku a połączony z nim równolegle rezystor 460kΩ rozładowuje go po odłączeniu ładowarki od sieci. Rozumiem, że tak by było, gdyby kondensator + rezystor był na wyjściu z mostka a nie na wejściu. Czy tak?

    LEDówki napisał:
    Jeśli opornik przegrzał się, to prawdopodobnie zwarty jest kondensator 680 nF


    Kondensatora co prawda nie wylutowywałem, ale sprawdziłem testerem. Ma 788nF i ESR =1,2kΩ, więc już go nie wylutowywałem.

    LEDówki napisał:
    Trzeba też sprawdzić diody w mostku - każdą wylutować jedną nogą i sprawdzić testerem czy omomierzem, czy dioda przewodzi tylko w jedną stronę.


    Diody sprawdzone testerem. Mają Uf ok. 0,62V, więc też nawet nie wylutowywałem.

    kwazar napisał:
    Rezystor o który pytasz służy głównie do ograniczenia prądu w momencie załączenia do sieci, aby nie spaliły się diody prostownika.


    Czy jego usunięcie w obwodzie na pewno spali diody, czy spalony rezystor służy jako zabezpieczenie przed nadmiernym prądem i tylko w czasie załączenia?

    kwazar napisał:
    Nie wiem skąd wzięło się napięcie na ogniwie 2,8 V? Myślę, że powinno być najwyżej 1,8 V.


    Przed publikacją postu i analizą schematu obejrzałem swoje dwie inne, współczesne, ładowarki AA i AAA. Z zewnątrz. Obie mają napięcie ładowania DC=2,8V i prądy łądowania 120-150mA (2xAAA) lub 220-300mA (dla 2x AA). Pomyślałem więc, że na "zaciskach" gałęzi A-B ładowarki radzieckiej, w przypadku ładowania kompletu czterech akumulatorków, ma się odłożyć 11,2V i robi się to rachunkiem spadku napięć na diodach i doborem rezystora tak, aby łądowanie odbywało się prawidłowym napięciem każdej AA z osobna napięciem 2,8V. Natomiast prąd będzie malał sukcesywnie z uwagi na rosnącą w czasie rezystancję akumulatorków. Naładowanie akumulatorków zostanie zasygnalizowane sukcesywnym gaśnięciem a następnie wygaśnięciem diody LED z uwagi na szczątkowy prąd w obwodzie.

    Tak ideę procesu ładowania w tej ładowarce zrozumiałem i wartości napięć naniosłem na schemat. Czyli źle od początku rozumiałem działanie tej konkretnie ładowarki?
    Co jest nie tak w moim rozumowaniu? Przyznaję się, że na zrozumieniu działania tej ładowarki zależy mi równie mocno, jak na przywróceniu jej do życia. A może nawet bardziej :-)
  • #7 21220337
    LEDówki
    Poziom 43  
    Posty: 9481
    Pomógł: 1312
    Ocena: 2558
    Trochę źle. To stare rozwiązanie sprzed 40, a może i więcej lat. Idea taka sama jak zasilanie świetlówki. Ograniczenie napięcia reaktancją pojemnościową (w ładowarce) lub indukcyjną w świetlówce. Prąd ładowania 10-godzinny, czas ładowania 15-16 godzin. Równoległe diody ograniczają napięcie maksymalne akumulatorów, więc nie dochodzi do ich przeładowania. Akumulator ładuje się i stop. Diody przewodzą, pozostałe akumulatory ładują się, albo też mają 1,4 V i przewodzą równoległe do nich diody. W ten sposób nie musisz pilnować owych 15-16 godzin ładowania. Możesz ładować trochę dłużej, a mniej pojemny akumulator nie przeładuje się. Wydłuża to życie akumulatorów. Robiłem taki wynalazek do latarki Tiross. Tam układ ładowania jest równie prymitywny, ale z nowymi częściami - jest scalony mostek. Dodanie tych diod wymagało przecięcia jednej ścieżki. Działa to bardzo dobrze. Akumulatory w baterii mają jednakowe napięcia w czasie ładowania i rozładowania. Nie wiadomo, jak będzie dalej, bo to już kilka lat używam.
    Opornik równoległy do kondensatora trochę zwiększa prąd ładowania, a jego rolę dobrze odszyfrowałeś - latarka/ładowarka ma nie razić prądem po odłączeniu od sieci. Wygładzenie prądu ładowania nie jest potrzebne.
    Obwód z LED to eleganckie ominięcie problemu z wielkością prądu, który może przewodzić LED. Katalogowo może 20 mA, może mniej. Prąd ładowania 50 mA. Dlatego LED jest ominięty równoległym opornikiem, przez który płynie prąd ładowania pomniejszony o prąd LED. Można to wszystko policzyć, stosując wzory z podręczników do Elektrotechniki dla ZSZ. To dla ciekawskich twardzieli. Wiedza jest mało przydatna w życiu amatora. Kiedyś były odbiorniki telewizyjne zasilane wprost z sieci 220 V i tam takie cuda wianki były na porządku dziennym. Przy jakimś tam prądzie pobieranym z sieci (jednakowy dla elementów połączonych szeregowo) trzeba było uzyskiwać napięcia i prądy do zasilania różnych bloków telewizora, a każdy o różnym poborze mocy. Jak to się zepsuło, to osoba naprawiająca miała sporo roboty.
    Daj 330 omów/2 W, to wydłużysz życie akumulatorów. Napięcie na diodach równoległych zmierz przy zasilaniu tego prądem 50 mA z zasilacza regulowanego podłączonego do skrajnych ogniw baterii. Na pierwszym akumulatorze od góry brakuje chyba diody? Diody muszą być podwójne. Jeśli takich nie masz, to daj dwie szeregowo. Byle krzemowe i z tej samej serii. Prostownicze na prąd 1 A i napięcie dowolne. Mogą być na 50 V, bo tam nie ma napięcia zaporowego do czasu uszkodzenia mostka i akumulatorów lub połączeń diody - akumulatory czy pomiędzy akumulatorami.
  • #8 21220404
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4554
    Pomógł: 389
    Ocena: 2021
    To jest typowy zasilacz beztransformatorowy. Rezystor, który uległ przepaleniu, ogranicza prąd impulsowy, czyli w przypadku włączenia w szczycie sinusa. Wtedy reaktancja kondensatora ograniczającego prąd jest minimalna.
    W normalnej pracy, kiedy na zasilacz podawany jest sinus, impedancją dominującą jest reaktancja pojemnościowa i w takich warunkach ten rezystor byłby zbędny, bo reaktancja kondensatora jest ze dwa rzędy większa od rezystancji tego rezystora.

    Wszystko jest do wyliczenia.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #9 21220696
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Posty: 48926
    Pomógł: 3202
    Ocena: 4214
    Jakkolwiek może niełatwo wyliczyć, jak dobrać opornik, żeby nie przepalił się od impulsu przy włączeniu. MŁT kiepsko się do tego nadają, lepszy byłby drutowy. 330 Ω będzie się wyraźnie grzał (moc 825 mW) przy prądzie 5 mA.
  • #10 21220963
    Fidelis
    Poziom 16  
    Posty: 798
    Pomógł: 2
    Ocena: 140
    LEDówki napisał:
    To stare rozwiązanie sprzed 40 a może i więcej lat.

    Tak, ładowarka jest niemal zabytkowa. I ma ok. 35 lat.

    LEDówki napisał:
    Ograniczenie napięcia reaktancją pojemnościową (w ładowarce) lub indukcyjną w świetlówce.

    Jaką logiką, normą czy rachunkiem kieruje się projektant, obniżając napięcie przemienne reaktancją pojemnościową przed podaniem napięcia dalej, na mostek, skoro napięcie ładowania akumulatorów nie musi wynosić 2,8 V? Wydawało mi się, że kluczowe jest napięcie pomiędzy punktami A i B, czyli napięcie podane na ładowane akumulatorki. Wydawało mi się, że musi być precyzyjnie dobrane do typu (lub typoszeregu) akumulatora - do technologii wykonania no i ich ilości, czyli faktycznego obciążenia. Czy w tym przypadku napięcie ładowania projektant dobrał do maks. założonego prądu ładowania, czyli 50 mA?

    LEDówki napisał:
    Równoległe diody ograniczają napięcie maksymalne akumulatorów, więc nie dochodzi do ich przeładowania.

    Przepraszam. Teraz ponownie przyjrzałem się polaryzacji diod i widzę, że są spolaryzowane odwrotnie względem akumulatorów. Nie wiem, jak to się stało, że pomyliłem polaryzację, a następnie błędnie naniosłem na rysunek...

    Schemat obwodu ładowarki z elementami elektronicznymi

    LEDówki napisał:
    Opornik, który się rozpękł, to opornik MŁT, a nie ceramiczny

    Rozumiem. Rozpołowiony wyglądał jak czoło ułamanego ucha np. filiżanki. Stąd moje skojarzenie z jakaś ceramiką.

    LEDówki napisał:
    ma moc 2 W albo 1 W, co można ustalić po wymiarach.

    Ma 12,5 × 5,5 mm.

    LEDówki napisał:
    Dlatego LED jest ominięty równoległym opornikiem, przez który płynie prąd ładowania pomniejszony o prąd LED.

    OK. Zastanawia mnie jedna rzecz. W punktach B i C napięcia są takie same dla obu "gałązek" (z LED i bez LED), a spadek napięcia na rezystorze 190 Ω × 20 mA = 3,8 V, spadek na czerwonej LED, to 2 V, czyli razem 5,8 V. Opornik ma 74 Ω to przy 30 mA spadek U = 2,2 V. Razem 8 V. Rozumiem, że aby zrobić obejście poprzez dobór opornika akurat o wartości 74 Ω musi być znana wcześniej wartość napięcia w punktach B i C, aby nadmiarowy prąd popłynął obejściem. Taka jest praktyka projektowa? Szukam następstwa przyczynowo skutkowego w tym rozwiązaniu... Rozumiem, że kluczowe przy projekcie tej ładowarki były dwa założenia: napięcie przemienne 220 V i oczekiwany maks. prąd ładowania 50 mA. Czy tak?

    Rysunek schematu elektrycznego pokazujący połączenie oporników i diody z oznaczeniami prądów w miliamperach.

    LEDówki napisał:
    To dla ciekawskich twardzieli. Wiedza jest mało przydatna w życiu amatora.

    No tak, ale ja jestem ciekawy, jak takie pozornie proste urządzenie jest pomyślane, jak działa. Niby proste, a jednak dużo włożonego tam intelektu. A skoro jest zepsute, to jest okazja, aby dowiedzieć się, jak działa, jaki miał zamysł projektant. Niby są to drobiazgi, ale zbiera się tej "wiedzy ogólnej" w życiu. A i bywa, że potem przydaje się w najmniej spodziewanym momencie czy miejscu. O to tu też chodzi. Przecież nie o zawodowstwo czy pieniądze z tego (z dzisiejszego punktu widzenia) elektrośmiecia.

    LEDówki napisał:
    Na pierwszym akumulatorze od góry brakuje chyba diody?

    Tam nie ma i nigdy nie było diody.

    Zdjęcie wnętrza elektronicznego urządzenia z widocznymi diodami.

    acctr napisał:
    W normalnej pracy, kiedy na zasilacz podawany jest sinus, impedancją dominującą jest reaktancja pojemnościowa i w takich warunkach ten rezystor byłby zbędny, bo reaktancja kondensatora jest ze dwa rzędy większa od rezystancji tego rezystora.

    Rozumiem. Dzięki.
  • #11 21220987
    kwazar
    Poziom 29  
    Posty: 929
    Pomógł: 150
    Ocena: 121
    Fidelis napisał:
    Jaką logiką, normą czy rachunkiem kieruje się projektant, obniżając napięcie zmienne przed podaniem na mostek, a następnie na akumulatorki? Wydawało mi się, że kluczowe jest napięcie pomiędzy punktami A i B, czyli napięcie podane na ładowane akumulatorki. Wydawało mi się, że musi być precyzyjnie dobrane do typu (lub typoszeregu) akumulatora - do technologii wykonania no i ich ilości, czyli faktycznego obciążenia. Czy w tym przypadku napięcie ładowania projektant dobrał do maks. założonego prądu ładowania, czyli 50 mA?

    Napięcie między punktami A i B jest tylko skutkiem przepływającego prądu przez akumulatorki. Akumulatory zasadowe, czyli Ni-Cd lub Ni-MH, ładuje się prądem. Napięcie na nich tylko się ogranicza, aby nie urosło ponad bezpieczną granicę. Sprawdź, czy te diody nie są diodami Zenera, tak jak wspomniałem wcześniej, będące tylko dla bezpieczeństwa. Zwróć uwagę, że bez akumulatorków, w punktach A i B będzie napięcie sieci.
  • #12 21221006
    gumisie
    Poziom 43  
    Posty: 17858
    Pomógł: 1667
    Ocena: 2479
    Fidelis napisał:
    Nie wiem, jak to się stało, że pomyliłem polaryzację

    Z tego, co pamiętam, Ruski zaznaczali paskiem anodę.
  • #13 21221012
    Fidelis
    Poziom 16  
    Posty: 798
    Pomógł: 2
    Ocena: 140
    kwazar napisał:
    Sprawdź, czy te diody nie są diodami Zenera, tak jak wspomniałem wcześniej, będące tylko dla bezpieczeństwa.

    A jak to sprawdzić? Nie ma na nich żadnego opisu poza namalowanym szarym (anoda) i białym paskiem (katoda) - kod jak na rezystorach. W środku szklanej bańki jest zwinięta w kształcie litery "s" blaszka przewodząca.
  • #14 21221036
    kwazar
    Poziom 29  
    Posty: 929
    Pomógł: 150
    Ocena: 121
    Weź jakiś zasilacz około 12 V i przez rezystor, powiedzmy 2,2 kΩ, zasil tę diodę w obu kierunkach, mierząc spadek napięcia na niej. Mam identycznej budowy rosyjskie diody Zenera, tylko mają innego koloru paski. Myślę, że warto to sprawdzić nawet z ciekawości, a tym bardziej dla poznania zamysłu twórców tego ustrojstwa. :)

    Dołączam zdjęcie diod Zenera, które mam. Kupowałem je jeszcze kilkadziesiąt lat temu na garści.
    Załączniki:
    • Jak dobrać rezystor do radzieckiej ładowarki akumulatorków AA (pierwotnie na 220 V)? IMG_3670.JPG (2.87 MB) Musisz być zalogowany, aby pobrać ten załącznik.
  • #16 21221117
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Posty: 48926
    Pomógł: 3202
    Ocena: 4214
    Fidelis napisał:
    Kondensatora co prawda nie wylutowywałem, ale sprawdziłem testerem. Ma 788 nF i ESR = 1,2 kΩ

    Taka ESR nie wygląda dobrze. Po co miałby być opornik szeregowy, gdyby ESR od początku taka była? I przy takiej ESR prąd 50 mA daje moc strat 3 W.
  • #17 21221172
    LEDówki
    Poziom 43  
    Posty: 9481
    Pomógł: 1312
    Ocena: 2558
    Teraz w każde urządzenie wkładana jest miniaturowa przetwornica. Wcześniej radzono sobie na różne sposoby z zasilaniem małych urządzeń. Logika była chyba taka, że ma być wygodne dla użytkownika. Czyli zamiast jednorazowych ogniw (pot. baterii) mają być akumulatory (faktycznie bateria akumulatorów, potocznie akumulator) i ma to mieć w sobie ładowarkę dla wygody. Konstrukcyjnie fajniej było zrobić ładowarkę transformatorową zamkniętą w obudowie zasilacza wtyczkowego, ale komu by się chciało pilnować 2 urządzeń? Ze 30 lat temu były też latarki z baterią akumulatorów żelowych i taką beztransformatorową ładowarką. O tym rozwiązaniu decydował niski koszt ładowarki. Przetwornice staniały, to wkłada się przetwornice, ale ich jakość bywa różna.
    Akumulatory możesz spokojnie ładować zasilaczem z ograniczeniem prądu do 50 mA. Zmierzysz sobie spadki napięć w każdym punkcie układu i nie porazi Cię prąd. Oczywiście napięcie wyższe niż 4,5 V, może być np. 12 V, i podłączyć masę od strony jednego z bolców, plus za mostkiem prostowniczym. I tak sobie można badać tę latarkę. Diodę do pierwszego akumulatora to jednak dołóż, bo bez niej będzie przeładowywany.
  • #18 21221228
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4554
    Pomógł: 389
    Ocena: 2021
    Fidelis napisał:
    Jaką logiką, normą czy rachunkiem kieruje się projektant obniżając napięcie przemienne reaktancją pojemnościową przed podaniem napięcia dalej, na mostek, skoro napięcie ładowania akumulatorów nie musi wynosić 2,8V?

    Kondensator w takim zasilaczu nie ogranicza napięcia tylko prąd. Z takim samym efektem mógłbyś zastosować rezystor 4k7. Kondensator ma jednak taka przewagę, że nie występują straty mocy.
    Ograniczenie napięcia natomiast występuje dzięki obecności diod Zenera.
    Ponieważ prąd jest mały (bo jest Xc) a diody są na dosyć niskie napiecie moc strat na nich też jest niska i wszystko działa jak należy.
    Co istotne - w takim zasilaczu moc strat podczas normalnej pracy jest zawsze prawie taka sama.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #19 21221406
    Fidelis
    Poziom 16  
    Posty: 798
    Pomógł: 2
    Ocena: 140
    kwazar napisał:
    Napięcie między punktami A i B jest tylko skutkiem przepływającego prądu przez akumulatorki


    Wydawało mi się, że aby popłynęły elektrony lub ładunki (prąd) musi wcześniej powstać różnica potencjałów (napięcie). Nie odwrotnie.

    kwazar napisał:
    zasil tą diodę w obu kierunkach mierząc spadek napięcia na niej


    0,78V polaryzacja w kierunku przewodzenia
    2,10V polaryzacja w kierunku zaporowym

    acctr napisał:
    Bo radzieckie diody miały pasek po złej stronie namalowany na obudowie.


    Nie znam się na oznaczeniach tych diod. Sprawdziłem je miernikiem a ponieważ były sprawne, to poszedłem dalej. Natomiast później, przy rysowaniu układu, jakoś widać zagapiłem się i błędnie (odwrotnie) odwzorowałem ich polaryzację względem konektorów akumulatorów.

    LEDówki napisał:
    Logika była chyba taka, że ma być wygodne dla użytkownika.


    To na pewno. Zastanawia mnie, jakie kryteria techniczne, w tej konkretnie łądowarce, przyjmował projektant - co do czego dobierał. Krok po kroku... Od najważniejszego kryterium do najmniej istotnego.
    Przy okazji: nie przypuszczałem, że akumulatory są tutaj ładowane w zasadzie napięciem sieciowym (potencjały w punktach A i B), tyle że "wyprostowanym" (100Hz), ALE niskim prądem dzięki oporowi wniesionemu przez reaktancję kondensatora. Jeśli oczywiście dobrze rozumiem.
    Namieszały mi w głowie dwie ładowarki współczesne, które mam, gdzie ogniwa Ni-MH ładuję 1,4V (jak widzę na mierniku).
  • #20 21221424
    kwazar
    Poziom 29  
    Posty: 929
    Pomógł: 150
    Ocena: 121
    Fidelis napisał:
    kwazar napisał:
    Napięcie między punktami A i B jest tylko skutkiem przepływającego prądu przez akumulatorki.

    Wydawało mi się, że aby popłynęły elektrony lub ładunki (prąd), musi wcześniej powstać różnica potencjałów (napięcie). Nie odwrotnie.

    Chyba się nie zrozumieliśmy...
    Napięcie na zaciskach A i B bez obciążenia jest praktycznie napięciem sieci energetycznej. Dopiero po obciążeniu tego obwodu, czyli podłączeniu akumulatorków do ładowania, przepływający przez nie prąd powoduje ustalenie się pewnego napięcia na nich, w zależności od stopnia naładowania oraz stanu tych akumulatorów (Rwe).

    Fidelis napisał:
    0,78 V polaryzacja w kierunku przewodzenia
    2,10 V polaryzacja w kierunku zaporowym

    Z tego wynika, że są to diody Zenera na około 2 V. Czyli jest to tylko zabezpieczenie przed zbyt dużym wzrostem napięcia na akumulatorkach. Napięcie na nich podczas ładowania nie powinno przekroczyć 1,6 V.

    Fidelis napisał:
    Namieszały mi w głowie dwie ładowarki współczesne, które mam, gdzie ogniwa Ni-MH ładuję 1,4 V (jak widzę na mierniku).

    Ogniwa te są, a przynajmniej powinny być, ładowane prądem. Wiele osób tego nie rozumie, ale ogniwa zasadowe ładuje się określonym prądem w określonym czasie. Inaczej niż akumulatory kwasowe lub Li-Ion. Napięcie na akumulatorach podczas ładowania stałym prądem będzie się zmieniać (rosnąć) do pewnego momentu, ale to już inna historia...
  • #21 21221432
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4554
    Pomógł: 389
    Ocena: 2021
    Fidelis napisał:
    Wydawało mi się, że aby popłynęły elektrony lub ładunki (prąd), musi wcześniej powstać różnica potencjałów (napięcie). Nie odwrotnie.

    Jest coś takiego jak spadek napięcia. Gdy weźmiesz rezystor i zmierzysz na nim napięcie, powinno wynieść zero woltów. Gdy podłączysz rezystor do źródła prądowego, na jego końcówkach pojawi się napięcie.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #22 21221439
    1maniekx1
    Poziom 16  
    Posty: 155
    Pomógł: 13
    Ocena: 42
    Mam taką ładowarkę: zmierzyłem ten rezystor i ma on 168 Ω.
  • #24 21221460
    1maniekx1
    Poziom 16  
    Posty: 155
    Pomógł: 13
    Ocena: 42
    Nie jest przypalony. Oznaczenie ma 180 Ω (k18), moc 1 W.
  • #25 21221500
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4554
    Pomógł: 389
    Ocena: 2021
    Licząc maksymalny prąd z oryginalnych mocy i rezystancji tego rezystora, dostajemy około 75 mA. Kondensator ogranicza prąd do jakichś 49 mA, więc jest zapas mocy. Tak wychodzi z wyliczeń, ale w rzeczywistości mogło się pojawić jakieś zwarcie czy coś i opornik zadziałał jako bezpiecznik.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #26 21223884
    Fidelis
    Poziom 16  
    Posty: 798
    Pomógł: 2
    Ocena: 140
    kwazar napisał:
    Z tego wynika że są to diody Zenera na około 2 V. Czyli jest to tylko zabezpieczenie przed zbyt dużym wzrostem napięcia na akumulatorkach. Napięcie na nich podczas ładowania nie powinno przekroczyć 1,6 V.

    Jasne. A dlaczego projektant nie dał diody Zenera zabezpieczającej z założenia przed przeładowaniem akumulatorka nr 1?
  • #27 21223974
    kwazar
    Poziom 29  
    Posty: 929
    Pomógł: 150
    Ocena: 121
    Właśnie tego nie rozumiem.
    Biorąc pod uwagę bezpieczeństwo, to lepiej by było gdyby na wszystkich gniazdach była dioda. Wtedy nie było by dostępnego pełnego napięcia sieci na gniazdach ładowarki. Było by tylko napięcie ograniczone diodami. Pomijając to, że gniazda i tak by były na potencjale sieci.
    Jednak może chodziło o to, żeby ładowarka nie pobierała prądu i nie grzała diod gdy jest włączona do sieci, ale nie ma włożonych akumulatorów.
    Czasem w różnych urządzeniach są zastosowane tak dziwne pomysły, że trudno zrozumieć o co chodzi projektantom, a szczególnie ze wschodu...:-)
  • #28 21223987
    Fidelis
    Poziom 16  
    Posty: 798
    Pomógł: 2
    Ocena: 140
    1maniekx1 napisał:
    Mam taką ładowarkę: zmierzyłem ten rezystor i ma on 168 Ω.

    A masz u siebie "zenerkę" na konektorach akumulatora nr 1 ?
  • #29 21224004
    acctr
    Poziom 39  
    Posty: 4554
    Pomógł: 389
    Ocena: 2021
    kwazar napisał:
    Właśnie tego nie rozumiem.
    Biorąc pod uwagę bezpieczeństwo, to lepiej by było gdyby na wszystkich gniazdach była dioda. Wtedy nie było by dostępnego pełnego napięcia sieci na gniazdach ładowarki.

    W takim układzie dioda Zenera nijak nie chroni przed porażeniem.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #30 21224008
    gumisie
    Poziom 43  
    Posty: 17858
    Pomógł: 1667
    Ocena: 2479
    kwazar napisał:
    Jednak może chodziło o to, żeby ładowarka nie pobierała prądu i nie grzała diod gdy jest włączona do sieci, ale nie ma włożonych akumulatorów.

    A może po to, aby podnieść napięcie ogniw rozładowanego do 0V (taka wstępna regeneracja)?
    Wkładając jedno ogniwo w to miejsce, tego pojemnika, powinno występować 3 x napięcie diod Zenera.

Podsumowanie tematu

✨ Użytkownik znalazł starą radziecką ładowarkę akumulatorków AA, która wymaga wymiany uszkodzonego rezystora. W dyskusji poruszono kwestie doboru rezystora, który powinien mieć wartość od 220 do 330 Ω, oraz mocy 1-2 W. Zwrócono uwagę, że kondensator 680 nF ogranicza prąd ładowania do około 50 mA, a diody prostownicze mogą być diodami Zenera, które zabezpieczają przed przeładowaniem akumulatorów. Ustalono, że napięcie ładowania akumulatorów nie powinno przekraczać 1,6 V na ogniwo, a całkowite napięcie na zaciskach A i B ładowarki powinno wynosić około 11,2 V dla czterech akumulatorów. Wskazano również na konieczność sprawdzenia diod oraz kondensatora, aby upewnić się, że nie są uszkodzone. Dyskusja dotyczyła także bezpieczeństwa konstrukcji ładowarki oraz jej przestarzałych rozwiązań.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA