Witam, niecale 20, bo ok. 17 - 18 lat temu dorabialismy 2 razy tlok do takiego silnika, bo po 2 -3 dniach pracy na 'wolnych obrotach' - dorabiany tlok pekal na denku...
Nastepny - tez pekal i dopiero trzeci tlok okazal sie 'dobry' na tyle, ze 'traktorek' jezdzil juz normalnie.
Wtedy 'Stary Fachowiec' nam powiedzial, jak dawniej takie rzeczy robili, ze wlasnie : najcenniejszy byl zawsze oryginalny tlok z danego silnika i 'ratowalo' sie go tak dlugo / powiekszajac plaszcz - zwiekszajac srednice, ile tylko bylo mozliwosci, zeby nie stosowac tlokow odlewanych - dorabianych...
Niektorzy - wstawiali takze tuleje w cylinder, jesli oryginalna byla juz 'wyorana - jajowata' i przetaczali oryginalny tlok / 'zabielali' go na tokarce, ze wstawiona od wewnatrz sruba 'rozpierakowa' - zeby wyszla owalizacja, ale zeby tlok pozostal jak najdluzej oryginalny, fabryczny od danego silnika.
Jeszcze inni - stosowali np. pierscienie Cordsa / po kilka - kilkanascie pierscieni w 1 'kanalik - rowek', zeby 'wyhonowaly' cylinder 'na okraglo', itp.
Rozne byly 'patenty mechaniczne' w przeszlosci, ale same pierscienie, jesli byly zeliwne - to ukladaly sie do cylindra / docieraly w miare szybko.
Zas stalowe, chromowane - kompresyjne, mialy z kolei 'sfazowane' krawedzie - zeby wlasnie nie 'oraly / nie rzezbily' tulei cylindra, a wspolczynnik tarcia takie pierscienie maja ok. 6 - 7 razy mniejszy, niz zeliwne...
W latach 40/50/60-tych wiekszosc pierscieni bylo jeszcze zeliwnych i dopiero pozniej zaczeli stosowac na wieksza skale te stalowe - chromowane, ale wlasnie z 'fazkami' na krawedziach, zeby mialy jak najlepszy poslizg na zeliwnej tulei cylindra.
Oryginalnych pierscieni tlokowych z roznych 'epok' - mam ok. 300 - 400 szt., bo zbieram je od lat, w tym co najmniej 100 - 120 szt nowych fabrycznie, ale zbyt male do tego silnika, bo 82 - 83 mm, np. zeliwne - kompresyjne, zgarniajace i 'olejowe', jak tez kompresyjne - stalowe / chromowane...
Pozdrawiam.