Na wstępie zaznaczam - temat ten zakładam bardziej z naukowego punktu widzenia i należy go traktować jako apolityczny, mimo odniesienia do m.in. UE czy WHO, gdyż od czegoś się wszystko zaczyna.
Zatem - mówi się teraz w UE - o wprowadzeniu tzw. zielonego ładu. Samochody mają być elektryczne, źródła energii odnawialne, emisja CO2 ograniczona. Do 2050 roku mają być ograniczone zanieczyszczenia. Mamy "aktywistów" klimatycznych, którzy chcą dbać o naturę. Brzmi dobrze? Dla mnie nie, dlatego też chciałbym to zanegować.
Wspomniani "aktywiści" - z uwagi na charakter tego tematu nazwy nie wymienię, ale wiemy wszyscy dobrze o kogo chodzi - znani są z powodowania korków. Uniemożliwiają przejazdy ludzi, którzy przecież mogą się spieszyć do pracy, do domu, do szpitala, do sklepu, do znajomych... Setki aut stoją w korku, w sprawę angażowana jest - zazwyczaj skutecznie - policja, by przywrócić ruch na jezdni. Czy zatrzymanie kilkudziesięciu-kilkuset samochodów jest warte tyle zachodu? Czy planeta jest tak zagrożona, że trzeba zmieniać źródła energii i wprowadzać gruntowną rewolucję w transporcie? Czy nawet oddychający ludzie są szkodliwi dla planety?
W ciągu 12 tysięcy lat stężenie CO2 wzrosło o - uwaga - 0,024%. Według samego WHO - maksymalnym akceptowalnym stężeniem CO2 w pomieszczeniach jest 0,1%. Załóżmy więc, że tempo wzrostu tego stężenia będzie się utrzymywało na stałym poziomie. Aby osiągnąć 0,1% - potrzeba około 29000 lat. Odważnie założę, że będzie to jakieś 1000 pokoleń do przodu po nas.
Jeszcze w temacie oddychania - znaczna część ludzi nie tak dawno, bo jakieś 4 lata temu nie wychodziła z domu bez maseczek - w których wspomniane 0,1% stężenia CO2 było znacznie przekraczane. Noszenie ich zalecała - paradoksalnie - ta sama organizacja, która wyznaczyła tę granicę 0,1%. WHO.
Co o tym sądzicie? Może ktoś ma inne zdanie na ten temat? Proszę z góry o sensowne wypowiedzi o jakiejś wartości merytorycznej od osób, które mają jakieś sensowne argumenty, by zająć miejsce w tej dyskusji, żeby temat nie musiał zostać zamknięty przez zaniżające poziom dyskusji wypowiedzi.
Zatem - mówi się teraz w UE - o wprowadzeniu tzw. zielonego ładu. Samochody mają być elektryczne, źródła energii odnawialne, emisja CO2 ograniczona. Do 2050 roku mają być ograniczone zanieczyszczenia. Mamy "aktywistów" klimatycznych, którzy chcą dbać o naturę. Brzmi dobrze? Dla mnie nie, dlatego też chciałbym to zanegować.
Wspomniani "aktywiści" - z uwagi na charakter tego tematu nazwy nie wymienię, ale wiemy wszyscy dobrze o kogo chodzi - znani są z powodowania korków. Uniemożliwiają przejazdy ludzi, którzy przecież mogą się spieszyć do pracy, do domu, do szpitala, do sklepu, do znajomych... Setki aut stoją w korku, w sprawę angażowana jest - zazwyczaj skutecznie - policja, by przywrócić ruch na jezdni. Czy zatrzymanie kilkudziesięciu-kilkuset samochodów jest warte tyle zachodu? Czy planeta jest tak zagrożona, że trzeba zmieniać źródła energii i wprowadzać gruntowną rewolucję w transporcie? Czy nawet oddychający ludzie są szkodliwi dla planety?
W ciągu 12 tysięcy lat stężenie CO2 wzrosło o - uwaga - 0,024%. Według samego WHO - maksymalnym akceptowalnym stężeniem CO2 w pomieszczeniach jest 0,1%. Załóżmy więc, że tempo wzrostu tego stężenia będzie się utrzymywało na stałym poziomie. Aby osiągnąć 0,1% - potrzeba około 29000 lat. Odważnie założę, że będzie to jakieś 1000 pokoleń do przodu po nas.
Jeszcze w temacie oddychania - znaczna część ludzi nie tak dawno, bo jakieś 4 lata temu nie wychodziła z domu bez maseczek - w których wspomniane 0,1% stężenia CO2 było znacznie przekraczane. Noszenie ich zalecała - paradoksalnie - ta sama organizacja, która wyznaczyła tę granicę 0,1%. WHO.
Co o tym sądzicie? Może ktoś ma inne zdanie na ten temat? Proszę z góry o sensowne wypowiedzi o jakiejś wartości merytorycznej od osób, które mają jakieś sensowne argumenty, by zająć miejsce w tej dyskusji, żeby temat nie musiał zostać zamknięty przez zaniżające poziom dyskusji wypowiedzi.