Ale chwila. Czy ten słup Tobie przeszkadza?
Skoro złożyłeś pismo o jego usunięcie to chyba tak?
Jeżeli Ci przeszkadza to Ciebie interesuje jak doprowadzą sygnał do sąsiadów? To jest problem Orange, żeby wywiązali się z Twoimi sąsiadami z umowy dostarczania internetu.
Na nieruchomości, którą kupiłem był podobny problem. Poprzedniemu właścicielowi postawili słup telefoniczny na środku podwórka. Na przejeździe wprost do garażu. On wyraził zgodę, ale mieli postawić ten słup przy granicy posesji. Niestety nie było go w domu, kiedy przyjechała ekipa. Postawili, zamontowali kable i pojechali. Kilka miesięcy walczył z firmą telekomunikacyjną, aby ten słup przestawili, ale firma totalnie go olała. Wziął w rękę piłę motorową i wyciął ten słup i zadzwonił, żeby sobie go zabrali, bo jak nie to potnie go na opał. Firma skierowała sprawę do sądu i przegrała. Ale ponieważ umowa była podpisana to słup postawiono, ale tym razem dokładnie tam, gdzie on wyraził zgodę.
Ze 2 czy 3 lata temu przyjechała do mnie firma, która chciała poprowadzić światłowody po tych już nieużywanych słupach. Mieli zgodę firmy telekomunikacyjnej, ale musieli jeszcze uzyskać moją zgodę.
przyszli do mnie jakieś tłuki z tekstem "tu musi pan podpisać zgodę". Jakie musi? "No musi pan podpisać"
Przejrzałem z grubsza tę umowę, a tam mam wyrazić zgodę bezwarunkową i mogą sobie wchodzić na posesję kiedy chcą.
To wziąłem ich pogoniłem z podwórka i powiedziałem, żeby nawet nie próbowali tu wchodzić, a żadnej zgody na wejście na teren mojej posesji bez wcześniejszego powiadomienia mnie o potrzebie wejścia.
Wysłali do mnie "agenta specjalnego 0018". Po prostu młodą, osiemnastoletnią laskę w miniówce, która swoimi wdziękami miała mnie zmiękczyć

Może była po dwudziestce, ale wyglądał bardzo młodo.
Dziewuszka zaczęła na początku taką samą śpiewkę, że "muszę podpisać". No to ją wyśmiałem i mówię, że ja już jestem za stary, aby się podniecać krótkimi spódniczkami, a osobiście wolę bardziej dojrzałe intelektualnie kobiety i w ogóle nie jestem zainteresowany takimi przelotnymi romansami
Wypisałem jej swoje warunki jakie muszą się znaleźć w tej umowie i wtedy możemy podpisać. Musiała się skonsultować z przełożonymi.
Moje życzenia to było głównie to, że ekipa wchodzi na teren posesji dopiero po powiadomieniu o takiej potrzebie i po uzyskaniu ode mnie każdorazowo zgody. Ponadto, że będą dbali o pielęgnację drzew rosnących w linii tejże instalacji i że nie będę obciążany za szkody spowodowane np. oberwaniem się gałęzi czy też spowodowane innymi czynnikami zewnętrznymi.
Niestety mam złe doświadczenie z energetyką, która bez zgody moich dziadków (czasy PRL-u) postawiła słupy z siecią NN na terenie posesji w pobliżu rosnących, wysokich drzew i zmuszała moją rodzinę oraz mnie jako spadkobiercę o dbanie o te drzewa. Tyle, że dla nas były to duże problemy, bo nikt się nawet nie chciał podejmować takich usług ze względu na tę sieć zagrażającą porażeniom i uniemożliwiającą wykonanie takich czynności. Kiedy się zwracałem do energetyki, aby to wykonali własnymi środkami to się wykręcali, że oni takich "usług" nie wykonują na terenach prywatnych, bo to należy do właściciela posesji. Natomiast energetyka miała środki i ekipy, które wykonywały takie prace poza terenami prywatnymi. Ponadto podczas wichury doszło do zwarcia linii i konieczności jej naprawy. Chciano mnie obciążyć kosztami tej naprawy, bo to ponoć z mojej winy.
Nie dość, że się wpierniczyli bez zgody z tymi słupami i instalacją, bo za komuny obywatel nie miał nic do powiedzenia to jeszcze ja im miałem dbać o tę linię i odpowiadać za wszelkie szkody spowodowane warunkami atmosferycznymi. Z tytułu wykorzystania posesji nie było kompletnie żadnych grantów, a tylko same problemy, bo ani nic postawić, choćby szopy czy choćby poprowadzić w gruncie inne instalacje np. kanalizację. Z kanalizacją miałem problem, bo musiałem obchodzić te słupy, a miałem ich na posesji 3 sztuki. Nawet wjazd większym samochodem był mocno utrudniony, a moje żądania przesunięcia słupów ciągle kończyły się odmowami.
Oczywiście po zapisaniu moich warunków w umowie, umowę podpisałem.