Rozwiązanie testowane u mnie przez kilka lat.
Kupujesz:
1. Deski calówki (standardowa deska budowlana, dostępna wszędzie).
2. Płyty OSB - standardowe 1,25 × 2,5 m.
3. Kostka brukowa, standardowa 10 × 20 × 6 cm - najtańsza.
Następnie wybierasz miejsce do rozłożenia - nie musi być jakoś super równo. Ale ważne, aby było mniej więcej jednorodne podłoże, aby mniej więcej jednorodnie osiadało.
Załóżmy, że wymiar podstawy będzie 2,5 × 4,5 m, aby dookoła było trochę zapasu. W tym miejscu rozkładasz (może być po prostu na trawie) kostkę brukową, w takie "nogi", po 4 sztuki, 2 × 2, na krzyż - nie wiem, czy zrozumiale piszę, o co chodzi - mają powstać bloczki 20 × 20 × 12 cm. Te bloczki rozstawiasz w siatkę. Na boku 2,5 m to albo 3 sztuki, albo 4. Na boku 4,5 m to pewnie 6 sztuk. Załóżmy, że będzie siatka 3 × 6.
Następnie na tych nogach rzucasz deski - w jednym kierunku, wzdłuż albo w poprzek, czyli będziesz miał albo 3 deski 4,5 m długie, albo 6 desek 2,5 m długich (ja bym zrobił 3 deski 4,5 m długie - deski muszą być w całości). To jest bardzo dobry moment, aby wszystko wypoziomować. Poziomuje się za pomocą odpowiedniego podkładania np. pociętych desek na nogach z kostki. Umówmy się, to nie jest stół, to nie musi być idealnie. Natomiast trzeba mieć świadomość, że po napełnieniu basenu wodą tafla wody będzie na tyle krzywo, na ile krzywo jest to wypoziomowane. Bardzo ważne jest natomiast, że jak deska wzdłuż leży na 6 nogach, to każda noga powinna dotykać deski, a nie tak, że deska leży na skrajnych nogach, a środkowe są 3 cm niżej.
Ok, jak już jest wypoziomowane, to następnie robisz na tym podłogę prostopadle. Te deski skręcasz wkrętami od góry. Tylko tych wkrętów to nie żałuj - na każdym skrzyżowaniu wkręt. Jak już jest podłoga, to na wierzch płyty OSB. Płyty też skręcasz wkrętami, ale to już tak tylko pro forma, tu i ówdzie. Jeśli chcesz, to na wierzch możesz rzucić coś, aby się dobrze po tym chodziło. Są różnorodne plandeki - warto rzucić. W kwestii przycinania desek taki hint. Ja miałem deski celówki różnych długości. Tak do pół metra różnicy. Dla mnie było łatwiej przykręcać je jak leci, do długości i obciąć na koniec, jak już wszystko było przykręcone.
No i tyle.
Taką konstrukcję bez problemu po sezonie możesz rozkręcić, odłożyć gdzieś w róg działki i w kolejnym roku po prostu rozłożyć.