Cześć wszystkim,
tak jak obiecałam - po trzech tygodniach oczekiwania na odpowiedź na moją reklamację przyszła odpowiedź drogą mailową, która uwzględniła moją reklamację. I oto się okazało, że do zapłaty mam 62,22 zł, a nie 1473 zł (!) i co jeszcze ważniejsze - mój magazyn energii nie spada do 0, jak to było w pierwotnej fakturze od Tauron, ale zostaje na poziomie 6110 kWh :-)
Bardzo dziękuję wszystkim za podpowiedzi, dyskusje, znalezienie czasu i podzielenie się swoją opinią i wartościowymi radami.
Za kilka dni wejdę i zamknę temat, bo sprawa rozwiązana.
Chciałam tylko od siebie dodać, że to przykre, że człowiek jest narażony na takie stresy, musi poświęcać swój czas na dochodzenie racji i udowadniać, że nie jest wielbłądem, bo na infolinii nie chce się komuś zgłębić tematu lub sprawdzić, co takiego się dzieje, że te dane z liczników vs rachunek się nie zgrywają. I jeszcze bardziej przykre, że pewnie gdyby to trafiło na przykład na moją mamę, to jak cztery razy na infolinii usłyszałaby, że wszystko jest dobrze policzone, to zapłaciłaby ten rachunek i zgodziła na zabranie jej ponad 6 tys. kWh.
Trzymajcie się ciepło i oby takich spraw mniej było (najlepiej wcale) <3