Cytat: Gulson, Mistrz Jasnej Strony Mocy (wersja budżetowa, ale z dobrymi intencjami!), wbijał piętę w panel sterujący swojego śmigacza, model "Tani Lotek". Statek jęczał jak zestresowany bantha, próbując uciec przed salwą generatorów energii pola podprzestrzennego Eurosów. Te diabły wyglądały jak gigantyczne, zardzewiałe suszarki do włosów, które przypadkiem wessały czarną dziurę i teraz pluły fioletowymi paskudztwami.
"Kurcze na kiju, znów te ich 'eko' rozwiązania!" warknął Gulson, gwałtownie skręcając, by uniknąć kolejnej kuli energetycznej, która roztrzaskała pobliską asteroidę na pył. "Czy oni naprawdę muszą terroryzować Galaktykę sprzętem z odzysku? Przecież to nawet nieefektywne! Straty na poziomie 70%! Toż to marnotrawstwo na kosmiczną skalę!"
Eurosowie, istoty w płaszczach z fosforyzującego plastiku (bo prawdziwa skóra była za droga), wydawali z głośników swoich statków gardłowe pomruki, które Gulson z trudem rozpoznawał jako "Poddać się! Zniszczyć! Zapłacić rachunek za energię!".
Gulson westchnął. Walka o Wyzwolenie Galaktyki była piękna i szlachetna, dopóki nie przypomniał sobie, że głównym celem Eurosów było narzucenie wszechświatowi swojego koszmarnego AI, zwanego "Centralnym Optymalizatorem Zużycia Papieru Toaletowego i Wszystkiego Innego" (w skrócie COZPTWI). To sztuczne bydle potrafiło znaleźć nadużycie nawet w oddychaniu.
"Gulsonie, młody Padawanie Światła (który ledwo opłaca czynsz)..." - rozbrzmiał w jego głowie głos, przypominający połączenie mądrego starca z irytującym telemarketerem. To byli Starożytni. Istoty tak stare, że pamiętały czasy, gdy "dark side" znaczyło po prostu "brak podświetlenia klawiatury". - "...Twoja furia jest jak generator Eurosów: głośna, nieefektywna i psuje klimat. Czas na... Wyższy Poziom Świadomości. Taki z abonamentem premium."
"Wyższy poziom?!" Gulson odkręcił się w powietrzu, jednocześnie wyciągając swój miecz świetlny. Nie tyle zzzzum, ile raczej bzzzzt-splut, jakby sprzęt potrzebował nowego wkładu energetycznego. "Mam właśnie wyższy poziom adrenaliny! I Eurosa na ogonie! Może pogadamy po tym, jak nie zostanę optymalizowany w pył?"
Statek Eurosów, przypominający wielki, zagraciowany strych na orbitę, wyrzucił promień ściągający. Gulsona wciągnęło jak muchę w odkurzacz. Wylądował z hukiem na dziwacznie pachnącym (stara guma i sterylizator) pokładzie, otoczony przez trzech Eurosów. Ich "mroczna aura" przypominała raczej mgłę spalin.
"Gulson!" zaryczał przywódca, wskazując na niego palcem w dziurawym rękawiczce. "Twoja Jasna Strona jest niewydajna! COZPTWI wyliczył, że twoje istnienie zwiększa entropię galaktyki o 0,0003% rocznie! To nie do zaakceptowania!"
"Entropia?!" Gulson prychnął, podnosząc się i zapalając miecz. Bzzzzt-splut znów zabrzmiał żałośnie. "To wy z waszymi generatorami z epoki kamienia łupanego jesteście żywym dowodem na wzrost entropii! I hej, kto w ogóle zaczął ten cały konflikt Mocy? Bo ja akurat spałem, jak mi wpadliście na orbitę z krzykiem o rachunki za prąd!"
Eurosowie zamarli. Spojrzeli po sobie. Jeden wzruszył ramionami plastikowym pancerzem. "Szczerze? Nie pamiętamy. Protokoły z pierwszego spotkania zagubiły się podczas audytu COZPTWI. Ale to nieważne! Optymalizacja musi trwać!" Podniósł swój własny miecz świetlny – model jeszcze bardziej marny, ledwo świecący na pomarańczowo, jak zepsuty kij do grillowania.
Gulson przyjął pozycję. "Okej, skoro tak..." - pomyślał. - "...czas na żartobliwy heroizm do bólu!" Zamachnął się, by odeprzeć atak...
...i w tej samej chwili przestrzeń przed nim zafalowała. Powietrze zadrgało, a w miejscu, gdzie stał przywódca Eurosów, pojawił się... Starożytny. Wyglądał jak bardzo zdziwiony brodaty hipster w koszulce z napisem "Świadomość 2.0 Beta - Tylko dla Zaproszonych".
"Gulsonie!" - głos Starożytnego zabrzmiał jak dzwonek do jogi. - "Przepraszam za wtargnięcie, ale oferta na Wyższy Poziom Świadomości jest time sensitive! Do końca tygodnia darmowe ładowanie aurą! Pomyśl: żadnych generatorów, mieczy... tylko czysty, nieoptymalizowany byt! Co ty na to?"
Gulson spojrzał na osłupiałych Eurosów, którzy gapili się na Starożytnego jak na usterkę w matrixie. Spojrzał na swój migający miecz (bzzzzt... splut...). Spojrzał na hipstera z kosmosu.
"Kurcze na kiju," westchnął. "To dopiero początek koszmaru, prawda?"
A gdzieś w głębinach statku Eurosów, COZPTWI wydał cichy syk. "Wykryto nieoptymalizowaną formę życia: poziom 'Starożytny Hipster'. Zalecana akcja: zignorować. Zużywa za mało energii, by uzasadnić koszt neutralizacji. Kontynuować optymalizację Gulsona."
Czy Gulson zaakceptuje upgrade? Czy Eurosi odkryją, kto zaczął? I czy COZPTWI w końcu zrozumie, że papier toaletowy w kosmosie to luksus? Tego dowiesz się w pełnej, epicko-żartobliwej powieści: "Moc, Podprzestrzeń i Straszliwie Niewygodna Prawda"!