Jak w temacie: Syn od lat zajmuje się naprawami telefonów, tabletów, itp. sprzętów i skarżył się ostatnio na kiepską wytrzymałość posiadanych wkrętaków (szczególnie typu Y 0,6). Przeglądając oferty Aliexpress z podobnymi zestawami, natrafiłem w końcu na taki, który mnie zainteresował. Poczytałem trochę opinii i postanowiłem zrobić Mu prezent z tego zestawu. Od razu zastrzegę, że nie mam doświadczeń z tak precyzyjnymi narzędziami specjalistycznymi, a że końcówki tego typu w sprzęcie audio raczej nie są spotykane... Tak więc zaryzykowałem i będę czekać na opinię Syna, którą na pewno dokleję do tematu za jakiś czas.
Póki co obejrzyjmy ten zestaw.
Komplet jest zapakowany w wielce gustowne, kartonowe pudełko z dość dobrą grafiką przedstawiającą wygląd wkrętaków i niektóre ważniejsze informacje:
Całość zafoliowana oczywiście. Po zdjęciu folii i wysunięciu z zewnętrznej tekturki "szufladki" z wkrętaczkami dostajemy (prócz samych wkrętaków) "kontrolkę" kontroli jakości z pieczątką.
Wkrętaki leżą sobie wygodnie w wycięciach w gąbkowym wypełnieniu, więc nie ma możliwości, by coś się uszkodziło, czy poobcierało w czasie transportu. Ponadto same końcówki robocze wkrętaków zasłaniają pochewki silikonowe.
Mimo, że sama rączka jest dość... fikuśna (?), to dobrze leży w dłoni, a nacięcia na niej ułatwiają pewny chwyt. Ponadto odbój na końcu rękojeści (ten element, jaki opiera się o wnętrze dłoni podczas pracy) jest... łożyskowany. Naprawdę, nie ma tam jakiegoś łożyska znanego z większości wkrętaków, gdzie obrotowa część odboju jest po prostu nasunięta na plastikowy trzpień, a normalne łożysko kulkowe.
Komfort pracy takiego rozwiązania powala na kolana...
Piszę "powinno", bo potwierdzi się to (lub nie) "w praniu". Ja niestety nie mogę się porywać na tak drobne i delikatne śrubki - mimo operacji wzrok już nie ten, a i dłonie zdecydowanie mniej sprawne niż kiedyś - za czasów młodości...
W każdym razie wykonanie samych wkrętaków jest naprawdę solidne i po prostu dopieszczone - nie znajdzie się na rączkach żadnych zadziorów czy niedoróbek. Ostrza (podobno ze stali CrV) również wydają się porządne.
Na rączkach naniesione opisy z typem końcówki, nazwą typu wkrętaków i logo.
Podobnie na odbojach - symbol graficzny ostrza jednoznacznie wskazuje, z jakim wkrętakiem mamy do czynienia.
Jak wspominałem (?) rękojeści wkrętaczków są wykonane ze stopu aluminium, więc mimo, że pełne wewnątrz, dają się "wyczuć" w dłoni.
Ogólnie wkrętaczki sprawiają dobre wrażenie, ale czy sprawdzą się w pracy? Czy ich ostrza faktycznie okażą się wytrzymalsze od samych śrubek? Czy kształt końcówek będzie pasować idealnie (bo to najważniejsze) do nacięć w łbach śrubek? Na te pytania odpowiem za jakiś czas, gdy Syn zda mi relację po co najmniej dwóch miesiącach pracy.
Edit:
Miało być dwa miesiące, bo nie przewidziałem takiego przerobu, jaki miał miejsce w serwisie Syna.
W każdym razie pozwolę sobie zamieścić Jego opinię po... KILKUSET (!) rozkręconych i skręconych smartfonach... Może jednak nie w formie cytatu, a skrócie tego, co mi opisał (wybrałem najistotniejsze fragmenty):
Już sam kształt spowodował zachwyt nad wyważeniem wkrętaków (wbrew pozorom podczas kilku godzin pracy non stop taki szczegół jest bardzo istotny!), kształtem uchwytów i "chwytem" - rączka co prawda nie tak szorstka jak w wypadku opisanych w innym temacie wkrętaków i kluczy nasadowych, ale w wypadku tak małych śrubek jest to nawet zaleta - mniejsze ryzyko przekręcenia gwintu czy zniszczenia gniazd na wkrętak w łbach śrubek. Wszystkie końcówki poza jedną (o tym za chwilę) pasują idealnie w gniazda śrub. Dzięki temu wystarczy "trafić" w gniazdo końcówką wkrętaka, by mieć możliwość pełnej kontroli nad siłą dokręcania (nie trzeba dociskać wkrętaka, by końcówka nie "wyślizgnęła się" z gniazda na łbie śrubki). Jak Syn pisał - "kręcił" tymi wkrętakami kilka setek telefonów i wreszcie nie musiał się martwić, że na śrubkach zostanie ślad po ingerencji (serwis naprawia w 99% smartfony gwarancyjne). Podobnie zresztą, jak i same końcówki pozostają (jak na razie) w idealnej kondycji. No właśnie - na beczkę miodu niestety znalazła się i łyżeczka dziegciu: jeden (na szczęście najmniej używany) wkrętak trafił się "lewy" - jego końcówka (tzw. "pentalobe") albo trafiła się źle wykończona, albo w całej serii telefonów użyto śrubek o "niedopracowanym" gnieździe na wkrętak - po prostu "omyka się" przy normalnym nacisku.
Tu muszę się wytłumaczyć - nie naprawiałem i naprawiać nie będę (bo wzrok już nie ten mimo operacji) ani telefonów, ani innych urządzeń w których:
a) takie śrubki występują
b) ...a nawet jeśli kiedyś miałem z czymś podobnym do czynienia, nie zwróciłem uwagi, czy tego typu "niedopracowanie" wgłębienia na łebkach jest normą czy może faktycznie jest to wina niedorobionej końcówki wkrętaka. Może wiec wkradła się tu jakaś nieścisłość w opisie.
Tak czy inaczej (tu fragment oryginalnej wypowiedzi):
"...A wkrętaki... tak jeszcze je kręcę
Ale dziennie przerabiają po tyle sztuk i nie ma z nimi problemu; nie muszę sięgać po inne, żeby coś odkręcić
I Jego stanowisko:
(pokazuję tylko tyle, ile mogę)
A może ktoś z Was ma takie wkrętaki i już może przedstawić swoje wrażenia z ich wykorzystywania? Naprawdę chętnie się dowiem i przeczytam. Zapraszam do komentarzy, a szczególnie zaopiniowania, czy opisane cechy wkrętaczków Waszym zdaniem mają takie znaczenie jak pisałem wyżej.
Zapraszam do dzielenia się swoimi opiniami.
Pozdrawiam serdecznie.
Fajne? Ranking DIY